Miałem kiedyś pewien problem ze sobą... Brała mnie zazdrość gdy ktoś był wyróżniany ponad mnie, mimo tego, że zasługi mieliśmy te same...
To stary Grzech. Przez kilka lat Nasz Prefekt ministrancki i opiekun MAGISu dzielnie uczył mnie pokory. Była to dłuuuuuga lekcja za którą prgnę mu podziękować...
Dlaczego akurat teraz?
Bo dziś miałem dość trudny test z opanowania zazdrości i wydaje mi się, że przeszedłem go pomyślnie...
Cały dzień, mój Przyjaciel, pokazywał mi się ze "złej" strony. Mocno wychodziło na jaw jego lenistwo, walenie nabożeństwa w którym uczestniczył, Jego zawiść!
Mimo to jednak został wyróżniony do Funkcji "Animatora" o której sam marzyłem parę lat temu (albo od paru lat :P).
Wiedziałem że w przeciwieństwie do mnie nie ma np. ukończonego Kursu na Wychowawce kolonijnego, spokoju, altruizmu.
A mimo to udało mi się przezwyciężyć ZAZDROŚĆ, która próbowała się wbić w me serce przez całą Eucharystie... Prawdę mówiąc, drógi raz w życiu "poczułem" zesłanie Ducha Św. (prawie takie jak przy Bieżmowaniu) i po Mszy Św. nie nękała mnie już ta "wada" stałem się wolny i jestem z tego szczęśliwy.
Może nie na darmo dziś chodzi za mną "Zmartwychwstanie".
Najpierw Ksiądz w szkole w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu zaczął prowadzić lekcje o Zmartwychwstaniu a później Filip źle ustawił lekcjonarz na Mszy młodzieżowej...
Może to jest swoistego rodzaju moje małe Powstanie ze zmarłych... Powstanie z Grzechu.
Nadchodzą dla mnie trudne dni... Czuje to ;/
Jest jednak Ktoś. z kim są one do przeżycia... (co nie wyklucza bólu :P)
Śpijcie pod Jego opieką Bracia i Siostry. Dobrej Nocy.
piątek, 8 lutego 2008
wtorek, 5 lutego 2008
Wybór... (Prolog)
To rozwarzanie zaczne od streszczenia pewnej Biblijnej opowieści...
Żył sobie człowiek imieniem Abracham. Długo nie miał dzieci. Na późną starość Bóg dał mu syna... Wtedy był wdzięczny Bogu, za ten upragniony dar.
Przyszedł jednak czas gdy Bóg zażądał od Abrachama ofiary z ukochanego, jedynego potomka.
W pewnym sensie postawił go przed wyborem.
I to właśnie przed trudnym wyborem...
Z jednej strony Syn, którego darzył Miłością, dziedzic, marzenie całego życia. Sprzeciwienie się Bogu, Trzymanie się praw naturalnych.
__________________________________________________________
Z drógiej zaś strony: Bóg, Ten który jest Największą Miłością. Skandal, Krzywda wyrządzona osobie ukochanej. Zachowanie przykazań.
Abracham wybrał Nowe Życie... dostał stare ;]
Wybrał Boga... Bóg pozostawił mu syna... Ale samemu też pozostał przy Nim...
I to jest Trudny Wybór...
Kiedy mamy do wyboru Dobro/Zło to test dla głupich...
(którego nie zdajemy o czym świadczą kolejki przy Konfesjonałach...)
Problem zaczyna się kiedy mamy wybór Dobro/Dobro...
Żył sobie człowiek imieniem Abracham. Długo nie miał dzieci. Na późną starość Bóg dał mu syna... Wtedy był wdzięczny Bogu, za ten upragniony dar.
Przyszedł jednak czas gdy Bóg zażądał od Abrachama ofiary z ukochanego, jedynego potomka.
W pewnym sensie postawił go przed wyborem.
I to właśnie przed trudnym wyborem...
Z jednej strony Syn, którego darzył Miłością, dziedzic, marzenie całego życia. Sprzeciwienie się Bogu, Trzymanie się praw naturalnych.
__________________________________________________________
Z drógiej zaś strony: Bóg, Ten który jest Największą Miłością. Skandal, Krzywda wyrządzona osobie ukochanej. Zachowanie przykazań.
Abracham wybrał Nowe Życie... dostał stare ;]
Wybrał Boga... Bóg pozostawił mu syna... Ale samemu też pozostał przy Nim...
I to jest Trudny Wybór...
Kiedy mamy do wyboru Dobro/Zło to test dla głupich...
(którego nie zdajemy o czym świadczą kolejki przy Konfesjonałach...)
Problem zaczyna się kiedy mamy wybór Dobro/Dobro...
piątek, 1 lutego 2008
(II) "I piątek Miesiąca"
Wkraczając w dalsze refleksje postanowiłem zrobić taką małą ściąge do Rachunku Sumienia...
"10 Przykazań "
Wersja: Very LIGHT
czyli takie minimum...
\/
'
I "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną..."
Zastanówmy się nad paroma faktami...
Kiedy ostatni raz dla zabawy używałem znaków i słów różnych sekt, pogańskich wierzeń, dzisiejszych "zboczeń Świata"...?
Kiedy dla wygody milczałem gdy obrażano mego Boga...?
.
II "Nie wymawiaj Imienia Boga Twego na daremnie..."
Czy zdażają mi się momenty że mówię:
-"O Jezu!"
-"O Boże!"
-" Matko Boska!"
-"Na rany Chrystusa!"
W sytuacjach Banalnych, mało ważnych? ^.- ??
.
III "Dzień Święty będziesz Święcić..."
-Czy w Święta (również NIEDZIELE) czuje że jest to dzień inny od pozostałych?
-Czy w TYM dniu spotykam się z Chrystusem w Najświętszym Sakramencie?
-A jeśli zdaży mi się, nie być na uczcie Eucharystycznej, to czy przynajmniej przyjmuje Jego słowo? Czy czytam Biblię?
.
IV "Czcij Ojca Swego i matkę Swą..."
-Czy moi Rodzice MOGĄ* być dumni ze mnie?
-Czy szanuje Ich w głębi duszy?
-Czy modle się za Nich?
Mogą* poniewarz zdarzają się tacy z chorymi ambicjami i nie jest to wina dziecka... Ale trza przemyśleć to pod kątem Czy ja na ich miejscu (z ich wartościami) byłym z siebie dumny.
.
V "Nie zabijaj..."
-Czy zabiłem Kogoś Fizycznie?
-Czy zabiłem Kogoś Emocjonalnie/Psychicznie/Duchowo/( na tle godności)?
.
VI "Nie cudzołóż..."
-Czy Gwałciłem/ Dozwalałem na to/ Podjudzałem?
-Czy Dopuściłem się/ nakłaniałem :
-do stosunków przedmałżeńskich?
-do zdrad?
-do stosunków przedmałżeńskich?
-do zdrad?
.
VII "Nie Kradnij..."
-Czy Okradłem Kogoś?
Może po prostu "wziąłem bez zgody"/"wykorzystałem zapomnienie"/"zapomniałeś oddać" komuś jego:
..........-rzecz?
..........-zarobek?
..........-nagrody?
..........-uznanie?
^.-
.
VIII "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu..."
-Czy zwalałem na kogoś wine?
-Czy chciałem komuś "dokopać" i mówiłem o nim źle?
.
IX "Nie pożądaj żony bliźniego swego..."
-Czy rozwaliłem cudze małżeństwo/rodzącą Miłość?
.
X "Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego..."
-Czy w mym sercu zagościła zazdrość na tyle silna bym planował grzech?
.
.
.
.
.
To takie przykazania dla ludzi którzy dawno się nie spowiadali... ;]
Jeśli ktoś przeczytał i stwierdził "Jestem Święty" niech czeka do następnego piątku... xD
środa, 30 stycznia 2008
Dzień ;]
Dziś dzionek był git ;]
Najpierw Rano 6 z Polaka z Odśpiewanie I Polskiego Hymnu "Bogurodzica".
Później w miarę fajny dzień, pochwała od WF-Mena na siłce ;P, znośna (co się rzadko zdarza Geografia, i spotkanie w Banie do domu z dawną znajomą, z którą już dawno straciłem kontakt... może to kolejna osoba, której będę mógł pomóc ;]
Później "Szkoła Modlitwy" i "kolacja u Stacha"...
Diakon wyglądał na wkurzonego/zmęczonego (niewłaściwe skreślić).
No i "Wycieczka do Jima" którą opisze wraz z edytowaniem pewnego starego wątka...
Później miałem okazje pogadać z kolejną osobą, która ma w sobie mnóstwo Bożej miłości i jej nie dostrzega...Na koniec tego dnia doszła jeszcze pewność, iż jednak jutro nie idę do szkoły... (prawie jak dzień dziecka) xD
Dobranoc Umiłowani w Panu Przyjaciele ;]
niedziela, 27 stycznia 2008
Carpe Diem
"Dostałem Wiosne w Środku Zimy... Bałem się Jesieni.... Kiedy zacząłem się Cieszyć Chwilą... Przyszła Jesień na Przedwiośnie..."
"
W moim życiu cały czas doświadczam wzniesie do Nieba i upadków na Ziemie...
Dochodziło do tego że zacząłem "bać" się upadków, gdy siedziałem na chmurze niebiańskiej.
Dziś Przyjaciel mnie za to zganił... Przemyślałem to trochę i stwierdziłem że ma racje!
Zamieszcze tu słowa innego Przyjaciela, odnoszące się do mojego TEGOROCZNEGO życia:
"Dostałeś Wiosnę w środku Zimy... Nie martw się Jesienią!!!"
"
Te słowa zapisałem w zeszycie wracając dziś w pociągu...
Przestałem patrzeć na jesień...
Odwróciłem Głowe od ziemi, z Zaufaniem patrząc w Niebo...
I spadłem ;/
Mur do którego przywykłem zaczyna rosnąć, by nie było mi za prosto... ;/
Mam Oparcie w Bogu, Który jest Miłością...
Dziś trochę gadałem z Moim najlepszym Przyjacielem...
On mało mówi... ale umie słuchać...
On kiedyś dążył do celu. Chciał nieść Miłość Wszystkim ludziom. Przyły przeszkody, które wtedy wydawały się skandaliczne... były odrzuceniem tego co Go wychowało...
Nie przestał! Tak bardzo Kochał, że nic nie było w stanie mu przeszkodzić. Ani Cieprienie, ani odrzucenie, ni prześladowania, ni groźby i ostatecznie Śmierć...
Pragnę iść za Nim. ;]
"
W moim życiu cały czas doświadczam wzniesie do Nieba i upadków na Ziemie...
Dochodziło do tego że zacząłem "bać" się upadków, gdy siedziałem na chmurze niebiańskiej.
Dziś Przyjaciel mnie za to zganił... Przemyślałem to trochę i stwierdziłem że ma racje!
Zamieszcze tu słowa innego Przyjaciela, odnoszące się do mojego TEGOROCZNEGO życia:
"Dostałeś Wiosnę w środku Zimy... Nie martw się Jesienią!!!"
"
Te słowa zapisałem w zeszycie wracając dziś w pociągu...
Przestałem patrzeć na jesień...
Odwróciłem Głowe od ziemi, z Zaufaniem patrząc w Niebo...
I spadłem ;/
Mur do którego przywykłem zaczyna rosnąć, by nie było mi za prosto... ;/
Mam Oparcie w Bogu, Który jest Miłością...
Dziś trochę gadałem z Moim najlepszym Przyjacielem...
On mało mówi... ale umie słuchać...
On kiedyś dążył do celu. Chciał nieść Miłość Wszystkim ludziom. Przyły przeszkody, które wtedy wydawały się skandaliczne... były odrzuceniem tego co Go wychowało...
Nie przestał! Tak bardzo Kochał, że nic nie było w stanie mu przeszkodzić. Ani Cieprienie, ani odrzucenie, ni prześladowania, ni groźby i ostatecznie Śmierć...
Pragnę iść za Nim. ;]
niedziela, 20 stycznia 2008
new post
Dawno nie aktualizowałem Bloga...
No ale w moim życiu dużo się nie zmieniło... no może poza kolejnymi dwoma pięknymi dniami spędzonymi z dala od codzienności... spędzonymi z Pewną dziewczyną, o której mogę mówić "Ukochana". Z Przyjacielem, z którego widze właśnie wtedy kiedy odcinam się od większości... Z pewnym Przyjacielem w trzech osobach, który nie spuszcza mnie z oka gdziekolwiek bym nie uciekł.
Dzięki, że jesteście ;]
No ale w moim życiu dużo się nie zmieniło... no może poza kolejnymi dwoma pięknymi dniami spędzonymi z dala od codzienności... spędzonymi z Pewną dziewczyną, o której mogę mówić "Ukochana". Z Przyjacielem, z którego widze właśnie wtedy kiedy odcinam się od większości... Z pewnym Przyjacielem w trzech osobach, który nie spuszcza mnie z oka gdziekolwiek bym nie uciekł.
Dzięki, że jesteście ;]
Problem...
Ostatnio doszło do pewnego "wydarzenia" wiem, że chce i powinienem je opisać...
... Na razie jednak nie będe tego robił, przez wzgląd na obietnice daną mojemu Przełożonemu i dobremu znajomemu...
Jak coś to po prostu dam "edit" do tej notki ;]
... Na razie jednak nie będe tego robił, przez wzgląd na obietnice daną mojemu Przełożonemu i dobremu znajomemu...
Jak coś to po prostu dam "edit" do tej notki ;]
poniedziałek, 14 stycznia 2008
3 sprawy xD
1)
Wróciłem z Kłodzka
Dla tych co pytają: "I jak?"
Odpowiedź standardowa...
"Jestem szczęśliwy, muszę tylko przeczekać pięć dni (już cztery) ;]"
Dla tych co dalej ambitnie pytają: "No ale jak tam było?"
Odpowiedź dalej pozostaje jedna...
"Było zaczepiście bo jak mogło być inaczej ;]"
2)
Niedzielne Kazanie Diakona natchnęło mnie do umieszczenia mojej starej ciekawej myśli:
"Wulagryzmy a Przeklinanie"
Wielu inteligentnych ludzi nie zauwarza różnicy między tymi słowami... niestety ludzie prości też już nie widzą granicy między tym, kiedy "O k[urcze]a" jest wulgaryzmem, a kiedy przeklaństwem. Wszystko zależy od intencji... jeżeli dwójka dzieci w piaskownicy wyzywa się... i jedno mówi: "Ty jesteś głupi..." to przeklina... nieświadomie... ale przeklina.
Jeżeli ktoś kogoś obraża i ma "moc w słowie" (czytaj mocno w wierzy że tak się stanie) to słowo to ma siłę sprawczą... Jest to grzech... bo jak wiemy "z każdego słowa będziecie osądzeni...".
To jak wielką siłę ma słowo Ukazał Bóg na kartach Pisma Świętego nie czyniąc zbyt wielu zbędnych gestów...
Warto tu również wspomnieć o tym, że Dzieciaki którym coś się wmawia od Urodzenia potrafią przyjąć te cechy w dorosłym życiu... A niby to takie niewarzne słowa.... przypadek, nawyk...
Czym więc jest wulgaryzm...?
Kiedy gadasz z kumplem i mówisz na przkład:
"Na tej imprezie było za[...]iście" to nie jest pod żadnym pozorem przekleństwo... nie jest to grzech... Aczkolwiek można uznać takie stwierdzenie w niektórych środowiskach za delikatnie nieetyczne.
Propo słów nie przyzwoitych...
Kiedy na przykład dwóch meneli stoi na korytarzu szkolnym i słyszę jak gadają o jakiejś dziewczynie, że "to fajna d[odbyt]a jest" no to to trochę może godzić w Jej godność...
Ja rozumiem, że w ich mniemaniu to komplement... ale w ten sposób zawężają swoje kryterium oceniania płci pięknej tylko do piękna poszczególnych organów...
Pozowlę sobie zacytować pewien kabaret:
"-No i co?
-przysłała mi zdjęcie ;]
- i jak? Fajna dupa z Twarzy?"
No właśnie takim sytacją przeciwstawiają się podstawowe zasady etyki i dobrego zachowania ;]
3)
Dziś po powrocie ze szkoły, nim jeszcz zasiadłem do Obiadku... zadzwonił do mnie telefon...
Uslyszałem głos O.Stanisława...
Dowiedziałem się, że mam zapowiedź dzień wcześniej... bo robimy ją dwa razy ;]
zaczeliśmy o 15:30 z Tadzikiem zgarneliśmy po drodze Tomka i męczyliśmy się pare godzin ;)
Później doszli do nasz jeszcze Robert Jóżek i Laska (podziękowania dla chłopaków) i obskoczyli 45 mieszkań... po czym zwineli się z Tomkiem... Ja i Tadzik skończyliśmy około 22 ;P Tylko dzięki temu, że O.Tabiś zwolnił nas z Ostatnich 6 bram ;>
Za rok Kolęda na tym osiedlu wypada w Piątek i "niestety" będę w tedy w pociągu do Kłodzka xD
W zeszłym roku męczyliśmy się z Mateuszem na tym osiedlu... w tym roku z Tadzikiem...
Za rok mnie nie ma... po prostu "nie ma" ;D
Wróciłem z Kłodzka
Dla tych co pytają: "I jak?"
Odpowiedź standardowa...
"Jestem szczęśliwy, muszę tylko przeczekać pięć dni (już cztery) ;]"
Dla tych co dalej ambitnie pytają: "No ale jak tam było?"
Odpowiedź dalej pozostaje jedna...
"Było zaczepiście bo jak mogło być inaczej ;]"
2)
Niedzielne Kazanie Diakona natchnęło mnie do umieszczenia mojej starej ciekawej myśli:
"Wulagryzmy a Przeklinanie"
Wielu inteligentnych ludzi nie zauwarza różnicy między tymi słowami... niestety ludzie prości też już nie widzą granicy między tym, kiedy "O k[urcze]a" jest wulgaryzmem, a kiedy przeklaństwem. Wszystko zależy od intencji... jeżeli dwójka dzieci w piaskownicy wyzywa się... i jedno mówi: "Ty jesteś głupi..." to przeklina... nieświadomie... ale przeklina.
Jeżeli ktoś kogoś obraża i ma "moc w słowie" (czytaj mocno w wierzy że tak się stanie) to słowo to ma siłę sprawczą... Jest to grzech... bo jak wiemy "z każdego słowa będziecie osądzeni...".
To jak wielką siłę ma słowo Ukazał Bóg na kartach Pisma Świętego nie czyniąc zbyt wielu zbędnych gestów...
Warto tu również wspomnieć o tym, że Dzieciaki którym coś się wmawia od Urodzenia potrafią przyjąć te cechy w dorosłym życiu... A niby to takie niewarzne słowa.... przypadek, nawyk...
Czym więc jest wulgaryzm...?
Kiedy gadasz z kumplem i mówisz na przkład:
"Na tej imprezie było za[...]iście" to nie jest pod żadnym pozorem przekleństwo... nie jest to grzech... Aczkolwiek można uznać takie stwierdzenie w niektórych środowiskach za delikatnie nieetyczne.
Propo słów nie przyzwoitych...
Kiedy na przykład dwóch meneli stoi na korytarzu szkolnym i słyszę jak gadają o jakiejś dziewczynie, że "to fajna d[odbyt]a jest" no to to trochę może godzić w Jej godność...
Ja rozumiem, że w ich mniemaniu to komplement... ale w ten sposób zawężają swoje kryterium oceniania płci pięknej tylko do piękna poszczególnych organów...
Pozowlę sobie zacytować pewien kabaret:
"-No i co?
-przysłała mi zdjęcie ;]
- i jak? Fajna dupa z Twarzy?"
No właśnie takim sytacją przeciwstawiają się podstawowe zasady etyki i dobrego zachowania ;]
3)
Dziś po powrocie ze szkoły, nim jeszcz zasiadłem do Obiadku... zadzwonił do mnie telefon...
Uslyszałem głos O.Stanisława...
Dowiedziałem się, że mam zapowiedź dzień wcześniej... bo robimy ją dwa razy ;]
zaczeliśmy o 15:30 z Tadzikiem zgarneliśmy po drodze Tomka i męczyliśmy się pare godzin ;)
Później doszli do nasz jeszcze Robert Jóżek i Laska (podziękowania dla chłopaków) i obskoczyli 45 mieszkań... po czym zwineli się z Tomkiem... Ja i Tadzik skończyliśmy około 22 ;P Tylko dzięki temu, że O.Tabiś zwolnił nas z Ostatnich 6 bram ;>
Za rok Kolęda na tym osiedlu wypada w Piątek i "niestety" będę w tedy w pociągu do Kłodzka xD
W zeszłym roku męczyliśmy się z Mateuszem na tym osiedlu... w tym roku z Tadzikiem...
Za rok mnie nie ma... po prostu "nie ma" ;D
czwartek, 10 stycznia 2008
Dziwny dzień...
Dzisiejszy Dzień był dość... dziwny...
Całość wyglądała zaczepiście... do pewnego momentu... Wieczorem moja siostra pokłuciła się z Matką... Niby nie wpływało to na mnie... a jednak... używała argumentów, które niegdyś sam opracowałem... ale ból był w tym, że nie dokońca sama je rozumiała. Wkurzało mnie to...
Później poprosiła żebym pomógł jej w pracy z Fizyki... Zacząłem pomagać... w Pewnym momencie napisał FlugsS... coś potrzebował... nie umiałem pomóc obydwóm... nie umiałem się tak skupić... no może gdyby FlugsS nie pisał tak Chaotycznie... Z jednej strony wrzeszczała na mnie siostra, że niby ją olałem... z drógiej (nawet przez komunikator) odczółem zdenerwowanie FlugsSa...
Nie wytrzymałem... chciałem chwili spokoju, żeby zrozumieć choć jedno z Nich... Obydwoje się na mnie obrazili... Ostatecznie FlugsS załapał, że to nie miało sensu (chociaż moja odzywka była nie dokońca miła... "Spieprzaj") a Miśka też znormalniała i wyluzowała się...
Musze się nauczyć opanowania dla takich sytuacji...
Jeśli kogokolwiek skrzywdziłem to bardzo przepraszam...
Całość wyglądała zaczepiście... do pewnego momentu... Wieczorem moja siostra pokłuciła się z Matką... Niby nie wpływało to na mnie... a jednak... używała argumentów, które niegdyś sam opracowałem... ale ból był w tym, że nie dokońca sama je rozumiała. Wkurzało mnie to...
Później poprosiła żebym pomógł jej w pracy z Fizyki... Zacząłem pomagać... w Pewnym momencie napisał FlugsS... coś potrzebował... nie umiałem pomóc obydwóm... nie umiałem się tak skupić... no może gdyby FlugsS nie pisał tak Chaotycznie... Z jednej strony wrzeszczała na mnie siostra, że niby ją olałem... z drógiej (nawet przez komunikator) odczółem zdenerwowanie FlugsSa...
Nie wytrzymałem... chciałem chwili spokoju, żeby zrozumieć choć jedno z Nich... Obydwoje się na mnie obrazili... Ostatecznie FlugsS załapał, że to nie miało sensu (chociaż moja odzywka była nie dokońca miła... "Spieprzaj") a Miśka też znormalniała i wyluzowała się...
Musze się nauczyć opanowania dla takich sytuacji...
Jeśli kogokolwiek skrzywdziłem to bardzo przepraszam...
Oczekiwanie
Stoję obok muru... czekam... czekam i przygotowywuje się by kolejny raz przez Niego przeskoczyć... Wiem, że i tak szary metalowy potwór codzienności, porwie mnie z powrotem za mur... ale pragnę skakać... wdrapywać się... "przebijać" przez mur.
Już blisko czas... blisko świt, krótkiego dnia...
Ukochana ma czeka... cierpię stojąc za ścianą...
Już blisko czas...
Już blisko czas... blisko świt, krótkiego dnia...
Ukochana ma czeka... cierpię stojąc za ścianą...
Już blisko czas...
środa, 9 stycznia 2008
Alkochol?
Dziś na obiad dali mi jakieś żarcie w cieście... że niby ciasto z alkocholem... jakby nie patrzeć było smaczne... ale mimo przekonywań, że "ten alkochol wyparował z tłuszczem" jakoś miałem opory przed jedzeniem...
;D
;D
poniedziałek, 7 stycznia 2008
Dobranoc
Śpij Słodko moja Miłości...
Niech Jah czuwa nad Twym snem.
Kocham Cię
Spij Ukochana i Wracaj do Zdrowia... ;*
"...Córki Syjońskie nie budźcie Jej ze snu, dopóki sama nie zechce [wstać]..." (chyba) Pieśń nad Pieśniami.
Dobranoc ;]
Niech Jah czuwa nad Twym snem.
Spij Ukochana i Wracaj do Zdrowia... ;*
"...Córki Syjońskie nie budźcie Jej ze snu, dopóki sama nie zechce [wstać]..." (chyba) Pieśń nad Pieśniami.
Dobranoc ;]
Usta
Przyszedł i czas na rozmowę ze przyjaciółką moją Refleksją...
-Co czujesz?
-Radość. ^.^
-Fizycznie. -.-
-Że co? ^.-
-Przypatrz się sobie... Co powoduje, że tak dziwnie raz na jakiś czas językiem muskasz swe wargi? Co powoduje, że usta Twe stały się dla Ciebie czymś... Nowym...
-Wiesz dobrze.
-Tak wiem... ale przypuszczam, że sam nie jesteś pewien...
-hmm...
-Tak! Myśl... Właśnie po to przychodzę... ciekawe, kim byś był gdybyśmy nie rozmawiali tak często?... Gdybym nie zmuszała Cię do myślenia w chwilach ciszy i spokoju...
Dokończe wieczorkiem
edit:
Jednak Nie będe kończył "wieczorkiem"...
skończe kiedy będe pewny odpowiedzi... ;]
-Co czujesz?
-Radość. ^.^
-Fizycznie. -.-
-Że co? ^.-
-Przypatrz się sobie... Co powoduje, że tak dziwnie raz na jakiś czas językiem muskasz swe wargi? Co powoduje, że usta Twe stały się dla Ciebie czymś... Nowym...
-Wiesz dobrze.
-Tak wiem... ale przypuszczam, że sam nie jesteś pewien...
-hmm...
-Tak! Myśl... Właśnie po to przychodzę... ciekawe, kim byś był gdybyśmy nie rozmawiali tak często?... Gdybym nie zmuszała Cię do myślenia w chwilach ciszy i spokoju...
Dokończe wieczorkiem
edit:
Jednak Nie będe kończył "wieczorkiem"...
skończe kiedy będe pewny odpowiedzi... ;]
Rozmyślania i Brak
1)
Po powrocie znów stanąłem przed samym sobą twarzą w twarz...
-Za kim idziesz?
-Za Chrystusem!
-Nie zdejmuj "Krzyża"!
-Nie zdejmuje... ale nie odtrącam Marii, gdy chustę mi podaje.
-"Ptaki powietrzne mają gniazda, zwierzęta leśne mają nory, ale Syn Człowieczy nie ma miejsca gdzie by mógł głowę położyć"
-"Przychodzi czas, że mężczyzna opószcza dom swój... Matkę i Ojca... i łączy się z Niewiastą[...] i stają się jednym ciałem."
-Ale...
-Milcz
-Pomyśl...
-Zamilcz
-Ech... Czyń co uwarzasz za słuszne.
2)"Brak mi trochę..."
Brak mi trochę spacerów ze splecionymi dłoniami.
Brak mi trochę słodkiej twarzyczki, którą mogłem obcałowywać.
Brak mi trochę uśmiechu, który budził we mnie radosć.
Brak mi trochę serca tak ciepłego, że roztapiało smutek i chłód.
Brak mi trochę ust, których dotyk rozradowywał mego ducha.
Brak mi trochę Miłości... chociaż nie... Miłości nie może mi być brak... Kocham i wiem że moja Ukochana czeka na mnie za murem...
Nie brak mi również oczekiwania. Każda sekunda, która mija, każda minuta, godzina, dzień, noc, zbliża mnie do spotkania z mą Ukochaną...
Po powrocie znów stanąłem przed samym sobą twarzą w twarz...
-Za kim idziesz?
-Za Chrystusem!
-Nie zdejmuj "Krzyża"!
-Nie zdejmuje... ale nie odtrącam Marii, gdy chustę mi podaje.
-"Ptaki powietrzne mają gniazda, zwierzęta leśne mają nory, ale Syn Człowieczy nie ma miejsca gdzie by mógł głowę położyć"
-"Przychodzi czas, że mężczyzna opószcza dom swój... Matkę i Ojca... i łączy się z Niewiastą[...] i stają się jednym ciałem."
-Ale...
-Milcz
-Pomyśl...
-Zamilcz
-Ech... Czyń co uwarzasz za słuszne.
2)"Brak mi trochę..."
Brak mi trochę spacerów ze splecionymi dłoniami.
Brak mi trochę słodkiej twarzyczki, którą mogłem obcałowywać.
Brak mi trochę uśmiechu, który budził we mnie radosć.
Brak mi trochę serca tak ciepłego, że roztapiało smutek i chłód.
Brak mi trochę ust, których dotyk rozradowywał mego ducha.
Brak mi trochę Miłości... chociaż nie... Miłości nie może mi być brak... Kocham i wiem że moja Ukochana czeka na mnie za murem...
Nie brak mi również oczekiwania. Każda sekunda, która mija, każda minuta, godzina, dzień, noc, zbliża mnie do spotkania z mą Ukochaną...
Bajka...
Opowiem Wam Bajkę... Można nazwać to też legendą lub metaforą... ale jest to tylko prosta "Historia o Szczęśliwym Czuczu." [fragmenty]
"... A kiedy przebyłem fosę, stanąłem przed murem... i przyleciał ten sam wielki żelazny potwór, który niegdyś porwał mą Ukochaną i teraz mnie zabrał i zrzucił za mur... Były to dla mnie dni szczęśliwe... dni, w których już nie tylko byłem szczęśliwy z pocieszania ludzi, ale byłem szczęśliwy marzeniem... że ten czas się nie skończy... wróci...
Stoję obok muru... przychodzi do mnie zwykły starszy człowiek w szarej szacie... Nie wiem jak miał na imię. Bóg, Sumienie... a może Refleksja przybrała się w nową postać...
-O czym myślisz?
Wskazałem na mą Ukochaną...
-O czym Marzysz?
-O nas...
-Czego pragniesz?
-Tego co każdy Człek w głębi serca...
-...
-Tego co dostałem
-Pragniesz tego co masz?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz zostać?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz być przy Niej?
-Tak...
-A nie zabraknie Ci cierpienia?
-Przecież zostawiam życie... a wyrzeczenia?
-zabraknie Ci cierpienia?
-Pozostawić rodzinę, Przyjaciół, całe dotychczasowe życie....
-To ma być Cierpienie, w zamian za nowe życie? -.^
-...
-?
-ech... Wrócę tu.
-Owszem.
-Zniszczę mur.
-Oczywiście
-Ale teraz jeszcze nie umiem...
-Tak to jest właśnie cierń, który wbijam ci w serce... Czas...
I znów porwała mnie metalowa bestia... i wyniosła za mur... a czas wlał nową wodę do fosy...
...Kiedyś dokończę Wam bajkę o szczęściu, które jest częścią mej Historii...
NOWYM ROZDZIAŁEM
"... A kiedy przebyłem fosę, stanąłem przed murem... i przyleciał ten sam wielki żelazny potwór, który niegdyś porwał mą Ukochaną i teraz mnie zabrał i zrzucił za mur... Były to dla mnie dni szczęśliwe... dni, w których już nie tylko byłem szczęśliwy z pocieszania ludzi, ale byłem szczęśliwy marzeniem... że ten czas się nie skończy... wróci...
Stoję obok muru... przychodzi do mnie zwykły starszy człowiek w szarej szacie... Nie wiem jak miał na imię. Bóg, Sumienie... a może Refleksja przybrała się w nową postać...
-O czym myślisz?
Wskazałem na mą Ukochaną...
-O czym Marzysz?
-O nas...
-Czego pragniesz?
-Tego co każdy Człek w głębi serca...
-...
-Tego co dostałem
-Pragniesz tego co masz?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz zostać?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz być przy Niej?
-Tak...
-A nie zabraknie Ci cierpienia?
-Przecież zostawiam życie... a wyrzeczenia?
-zabraknie Ci cierpienia?
-Pozostawić rodzinę, Przyjaciół, całe dotychczasowe życie....
-To ma być Cierpienie, w zamian za nowe życie? -.^
-...
-?
-ech... Wrócę tu.
-Owszem.
-Zniszczę mur.
-Oczywiście
-Ale teraz jeszcze nie umiem...
-Tak to jest właśnie cierń, który wbijam ci w serce... Czas...
I znów porwała mnie metalowa bestia... i wyniosła za mur... a czas wlał nową wodę do fosy...
...Kiedyś dokończę Wam bajkę o szczęściu, które jest częścią mej Historii...
NOWYM ROZDZIAŁEM
Wielki Powrót małego Czucza xD
za prośbą Diakona... Notka Jutro...
Notka będzie dłuuuga... tak jak Pięęękne były te dni...
Opowiem Wam bajkę o szczęściu typowego Czucza xD
Notka będzie dłuuuga... tak jak Pięęękne były te dni...
Opowiem Wam bajkę o szczęściu typowego Czucza xD
piątek, 4 stycznia 2008
Pierwszy Piątek
1)
Pierwszy Piątek, pierwszego miesiąca, Pięknego Roku ;]
Ciekawy dzień...
Ludzie idą masowo do Spowiedzi... tak raz na miesiąc sobie przypominają, że jednak zdradzili Boga...
Pięknie jest w takim dniu pomyśleć, że Ja nie muszę "iść"...
...tylko warto jest zdać sobie pytanie...
Czy aby na pewno nie zrobiłem nic, co mogę nazwać Grzechem...?
Czy aby napewno nie niszczyłem nikogo złym słowem... słowem nieprawdy...?
Czy w moich myślach, nie trzymałem żalu, złości, gniewu, do kogoś, zbyt długo...?
Czy może widząc kogoś smutnego, zawiedzonego, słabego, zranionego... nie obeszłem go łukiem, twierdząć "Ktoś" inny mu pomoże"...?
Jeżeli mówię że to "jeszcze" nie jest grzech... a stwierdzam że jestem Święty, to warto zapytać innych o opinie... może nie dostrzegam moich "niedoskonałości"...?
To taka krótka pomoc w rachunku Sumienia... może zrobie z tego taki 9 częściowy cykl :P
2)
Jeszcze krok... i przejde fose... jeszcze krok i stanę twarzą w twarz z murem... przestaje się On już śmiać... choć wiem, żę łatwo sie nie podda... ale Ja nie poddam się wogóle...
Pierwszy Piątek, pierwszego miesiąca, Pięknego Roku ;]
Ciekawy dzień...
Ludzie idą masowo do Spowiedzi... tak raz na miesiąc sobie przypominają, że jednak zdradzili Boga...
Pięknie jest w takim dniu pomyśleć, że Ja nie muszę "iść"...
...tylko warto jest zdać sobie pytanie...
Czy aby na pewno nie zrobiłem nic, co mogę nazwać Grzechem...?
Czy aby napewno nie niszczyłem nikogo złym słowem... słowem nieprawdy...?
Czy w moich myślach, nie trzymałem żalu, złości, gniewu, do kogoś, zbyt długo...?
Czy może widząc kogoś smutnego, zawiedzonego, słabego, zranionego... nie obeszłem go łukiem, twierdząć "Ktoś" inny mu pomoże"...?
Jeżeli mówię że to "jeszcze" nie jest grzech... a stwierdzam że jestem Święty, to warto zapytać innych o opinie... może nie dostrzegam moich "niedoskonałości"...?
To taka krótka pomoc w rachunku Sumienia... może zrobie z tego taki 9 częściowy cykl :P
2)
Jeszcze krok... i przejde fose... jeszcze krok i stanę twarzą w twarz z murem... przestaje się On już śmiać... choć wiem, żę łatwo sie nie podda... ale Ja nie poddam się wogóle...
czwartek, 3 stycznia 2008
Dobrej Nocy ;]
Pragnę Śnić... Śnić o Murze... o gruzach muru, które leżą w pustym i wyschniętym dole... tyle z Muru(przeciwności) i Fosy (lęku, niepewności)...
Piękne marzenie... piękny Sen...
...ale gdy wstanę to najpiękniejszy sen nie zdetonuje Muru i nie zakopie Fosy...
..Da mi tylko motywacje... i zaprawi do walki z kamieniami... i rozgrzeje serce brodzące w zimnej wodzie...
"Śpij Przyjaciółko Moja... Córki Syjonu nie budźcie mej Przyjaciółki ze snu, póki sama nie zechce wstać..."
I Wy śpijcie utuleni w ramiona Ojca.
"Niech Pan czuwa nad Twym snem... [...] O jak bardzo Kocham Cię..." Korzeń z Kraju Melchizedeka.
Dobrej Nocy ;]
Piękne marzenie... piękny Sen...
...ale gdy wstanę to najpiękniejszy sen nie zdetonuje Muru i nie zakopie Fosy...
..Da mi tylko motywacje... i zaprawi do walki z kamieniami... i rozgrzeje serce brodzące w zimnej wodzie...
"Śpij Przyjaciółko Moja... Córki Syjonu nie budźcie mej Przyjaciółki ze snu, póki sama nie zechce wstać..."
I Wy śpijcie utuleni w ramiona Ojca.
"Niech Pan czuwa nad Twym snem... [...] O jak bardzo Kocham Cię..." Korzeń z Kraju Melchizedeka.
Dobrej Nocy ;]
Tęsknota...
Tak długie są chwile...
Dziś brnąłem dalej przez fose...
został jeszcze jeden krok...
...
Mur coraz bliżej... Śmieje mi się w twarz, licząc na trwogę...
"Nie bój się [...] Nie lękaj się"...
Walka z Murem będzie trwała dłuuuugooo... może nawet latami... Ale nie poddam się... Bo pierwszy raz przeszedłem Fosę...
Idę do szczęścia...
...do mojej małej Miłości...
Dziś brnąłem dalej przez fose...
został jeszcze jeden krok...
...
Mur coraz bliżej... Śmieje mi się w twarz, licząc na trwogę...
"Nie bój się [...] Nie lękaj się"...
Walka z Murem będzie trwała dłuuuugooo... może nawet latami... Ale nie poddam się... Bo pierwszy raz przeszedłem Fosę...
Idę do szczęścia...
...do mojej małej Miłości...
środa, 2 stycznia 2008
I dzień Westchnień ;]
*Myśl o Niej przenika mój umysł.
Nie dręczy! Napawa Nadzieją i radością...
Przestrzeżony starymi doświadczeniami, wciąż boję się mówić o Miłości.
Dlatego tak ciężko sprecyzować mi uczucia.
W każdej cichej chwili najpierw próbuje wkraść się do mego serca niepewność, po czym szybko przychodzi myśl, że już niedługo się zobaczymy.
"Powstań Przyjaciółko moja. Piękna ma i pójdź." Pieśń nad pieśniami.
Mam nadzieje, że odpowie na to skryte wezwanie i "pójdzie", wejdzie na przygotowane Jej miejsce w mym sercu... zaraz obok Boga.
*Mam nadzieję, że On w końcu przestał udowadniać mi, że nie mam miejsca stałego.
Wiem To... Wierzę w To!
Dalej pragnę przede wszystkim spełniać Jego (Bożą) wolę.
Jednakże jestem już tym trochę "zmęczony".
A.M.D.G.
*Wracają do spraw przyziemnych... ;]
Od Rana jak wstałem Świat jest Piękny... być może to efekt wczorajszego poranka, ale na wszystko patrze z Miłością i wtedy jest piękne...
... Prawie tak jak Przyjaciółka moja... Prawie, bo Bóg stworzył Świat Piękny, ale człek go zbrudził... to też nie mogę porównywać Świata do Piękna Stworzenia Bożego, jakim jest Przyjaciółka moja...
Spojrzenie to na Świat było tak przepełnione radością, że wywołało na nim delikatne zmiany... ;P
Polonistka była miła, więc 2 lekcje minęły fajnie... WF dziś po raz pierwszy w tej szkole zmęczył mnie tak, że na drugi wf (siłke) musiałem skoczyć po picie do szatni... można by się na to denerwować, ale dla mnie to przyjemna odmiana... ;] Oby tak częściej...
Historia też minęła na luzie... ale ten przedmiot akurat lubię. Najbardziej zaskoczyła mnie Geografia... Wiesia nie tylko przełożyła sprawdzian, ale jeszcze go względnie "wytłumaczyła".
Morze nie będzie trza pisać podania o zmianę nauczyciela... Po Świętach zmieniła się...
Po powrocie ze szkoły nie miałem czasu na zmarnowanie go przy kompie... niestety nie miałem go również na zrobienie tych ważnych rzeczy... Czekanie na GG na "Przyjaciółkę moją", oraz na ludzi, którym mógłbym pomóc...
Pobyłem w domu nie całe pół godzinki i pobiegłem na kolęde :)
Siedząc dłużej na korytarzu (tak jak ja dziś na kolędzie z O.Proboszczem) Człek może się dowiedzieć dużo rzeczy...
np. Kto, którym butem i jaką jego częścią wlazł w gówno :P
NUDA JEST TWÓRCZA xD ;D (Ironia?)
Na szczęście szybko wydobyłem z głębin kieszeni jakieś stare paragony i resztki papieru i zacząłem pisać dusze...
*Za uwarzyłem, że od Wczoraj, raz na jakiś czas wykonuje, bezwładny, dość dziwny "gest".
Otóż dotykam palcami policzka (i wtedy przypominam sobie, cudowny poranek obok "żelaznego porywacza") po czym całuje opuszki owych palców...
...Może jest to pragnienie powrotu do tego momentu i uzupełnienie całej sceny o brakujące odwzajemnienie z mojej strony...
...może... jednakże nie powrócę tam i nic nie zrobię... mogę tylko naprawić ten błąd nowymi czynami...
Nie dręczy! Napawa Nadzieją i radością...
Przestrzeżony starymi doświadczeniami, wciąż boję się mówić o Miłości.
Dlatego tak ciężko sprecyzować mi uczucia.
W każdej cichej chwili najpierw próbuje wkraść się do mego serca niepewność, po czym szybko przychodzi myśl, że już niedługo się zobaczymy.
"Powstań Przyjaciółko moja. Piękna ma i pójdź." Pieśń nad pieśniami.
Mam nadzieje, że odpowie na to skryte wezwanie i "pójdzie", wejdzie na przygotowane Jej miejsce w mym sercu... zaraz obok Boga.
*Mam nadzieję, że On w końcu przestał udowadniać mi, że nie mam miejsca stałego.
Wiem To... Wierzę w To!
Dalej pragnę przede wszystkim spełniać Jego (Bożą) wolę.
Jednakże jestem już tym trochę "zmęczony".
A.M.D.G.
*Wracają do spraw przyziemnych... ;]
Od Rana jak wstałem Świat jest Piękny... być może to efekt wczorajszego poranka, ale na wszystko patrze z Miłością i wtedy jest piękne...
... Prawie tak jak Przyjaciółka moja... Prawie, bo Bóg stworzył Świat Piękny, ale człek go zbrudził... to też nie mogę porównywać Świata do Piękna Stworzenia Bożego, jakim jest Przyjaciółka moja...
Spojrzenie to na Świat było tak przepełnione radością, że wywołało na nim delikatne zmiany... ;P
Polonistka była miła, więc 2 lekcje minęły fajnie... WF dziś po raz pierwszy w tej szkole zmęczył mnie tak, że na drugi wf (siłke) musiałem skoczyć po picie do szatni... można by się na to denerwować, ale dla mnie to przyjemna odmiana... ;] Oby tak częściej...
Historia też minęła na luzie... ale ten przedmiot akurat lubię. Najbardziej zaskoczyła mnie Geografia... Wiesia nie tylko przełożyła sprawdzian, ale jeszcze go względnie "wytłumaczyła".
Morze nie będzie trza pisać podania o zmianę nauczyciela... Po Świętach zmieniła się...
Po powrocie ze szkoły nie miałem czasu na zmarnowanie go przy kompie... niestety nie miałem go również na zrobienie tych ważnych rzeczy... Czekanie na GG na "Przyjaciółkę moją", oraz na ludzi, którym mógłbym pomóc...
Pobyłem w domu nie całe pół godzinki i pobiegłem na kolęde :)
Siedząc dłużej na korytarzu (tak jak ja dziś na kolędzie z O.Proboszczem) Człek może się dowiedzieć dużo rzeczy...
np. Kto, którym butem i jaką jego częścią wlazł w gówno :P
NUDA JEST TWÓRCZA xD ;D (Ironia?)
Na szczęście szybko wydobyłem z głębin kieszeni jakieś stare paragony i resztki papieru i zacząłem pisać dusze...
*Za uwarzyłem, że od Wczoraj, raz na jakiś czas wykonuje, bezwładny, dość dziwny "gest".
Otóż dotykam palcami policzka (i wtedy przypominam sobie, cudowny poranek obok "żelaznego porywacza") po czym całuje opuszki owych palców...
...Może jest to pragnienie powrotu do tego momentu i uzupełnienie całej sceny o brakujące odwzajemnienie z mojej strony...
...może... jednakże nie powrócę tam i nic nie zrobię... mogę tylko naprawić ten błąd nowymi czynami...
MUSZĘ ZAKOPAĆ FOSĘ...
...BO MUR CZEKA NA ZWYCIĘZCE SWEGO.
*Zadziwiające jest ile treści można zapisać, na starych paragonach, biletach i innego rodzaju resztkach papieru...
*Niech Jah ma Was w opiece Bracia i Siostry, w Panu naszym Jezusie Chrystusie ;]
"Fiat Voluntas Deo".
Czucz '08
wtorek, 1 stycznia 2008
Przełom (lat i oby nie tylko)
1)
Sylwester był zaczepisty... no może poza muzą ;P
właściwie to chłopaki puścili jakieś 5 wolnych piosenek 1 taniec belgijcki i 1 Reagge-podobny produkt Jamala ;p
No ale przynajmniej Eqipka była fajna ;]
No właśnie.. Dzięki Diakonie za misje, którą mi powierzyłeś ;]
2)
hmm... wyjaśnienie do poprzedniego wpisu...
Tak chyba starczy mi jeszcze resztek odwagi by stoczyć walkę z "Murem"...
"Fosa" okazuje się coraz bardziej płytka z każdym moim krokiem.
3)
To jeszcze takie oficjalne podziękowania dla FlugsSa za to, że Jest, że Jest jaki Jest i że Jest moim Przyjacielem ;] (w pełnym znaczeniu)
4)
I żeby Wam ten Rok był przynajmniej tak przyjemny jak mnie dziś dzień ;]
5)
a tak dodając... Dziękujcie Bogu za to co się dzieje w około Was... ;]
Sylwester był zaczepisty... no może poza muzą ;P
właściwie to chłopaki puścili jakieś 5 wolnych piosenek 1 taniec belgijcki i 1 Reagge-podobny produkt Jamala ;p
No ale przynajmniej Eqipka była fajna ;]
No właśnie.. Dzięki Diakonie za misje, którą mi powierzyłeś ;]
2)
hmm... wyjaśnienie do poprzedniego wpisu...
Tak chyba starczy mi jeszcze resztek odwagi by stoczyć walkę z "Murem"...
"Fosa" okazuje się coraz bardziej płytka z każdym moim krokiem.
3)
To jeszcze takie oficjalne podziękowania dla FlugsSa za to, że Jest, że Jest jaki Jest i że Jest moim Przyjacielem ;] (w pełnym znaczeniu)
4)
I żeby Wam ten Rok był przynajmniej tak przyjemny jak mnie dziś dzień ;]
5)
a tak dodając... Dziękujcie Bogu za to co się dzieje w około Was... ;]
Pożegnalny Pocałunek
Opisuje tu ciekawe uczucie... nie wiem czy ktoś z Was to już czół... jest trudne i zaczepiste ;]
"Pożegnalny Pocałunek Dziewczyny, z którą łączy cię znajomość zaledwie jednej nocy. Zanim otrząsnę się ze (szczęścia, zdziwienia, inne) widze już Ją w żelaznej maszynie za zaplutą szybą...
Parę ton żelaza i węgla porywa Ją i wyrzuca za "mur odległości". Mogę biec za żelaznym porywaczem... mogę... ale już parę metrów dalej kończy się zaśnieżony peron, a dalej nawet gdybym biegł, to zatrzyma mnie jakaś straż kolejowa lub słabość ciała (kondycja)."
Będę musiał podejść jeszcze raz do muru (odległości) i Fosy niepewności...
Kiedyś już przegrałem z murem, zmiażdżył mnie. Teraz jest dwa razy mniejszy ... tylko fosa szersza.
"Fiat voluntas Deo"
Radościastego Nowego Roku Pańskiego 2008-ego.
"Pożegnalny Pocałunek Dziewczyny, z którą łączy cię znajomość zaledwie jednej nocy. Zanim otrząsnę się ze (szczęścia, zdziwienia, inne) widze już Ją w żelaznej maszynie za zaplutą szybą...
Parę ton żelaza i węgla porywa Ją i wyrzuca za "mur odległości". Mogę biec za żelaznym porywaczem... mogę... ale już parę metrów dalej kończy się zaśnieżony peron, a dalej nawet gdybym biegł, to zatrzyma mnie jakaś straż kolejowa lub słabość ciała (kondycja)."
Będę musiał podejść jeszcze raz do muru (odległości) i Fosy niepewności...
Kiedyś już przegrałem z murem, zmiażdżył mnie. Teraz jest dwa razy mniejszy ... tylko fosa szersza.
"Fiat voluntas Deo"
Radościastego Nowego Roku Pańskiego 2008-ego.
niedziela, 30 grudnia 2007
o Przyjaciołach (tylko części xD)
Często w notkach pojawia się postać "FlugsSa".
Otóz ten człek leży obecnie w (domowej roboty) izolatce chory na brzuch (żołądek, organy trawiąco-jedzące) ...
Jak to czyta to niech wie, że jest pozdrowiony.
Przeze mnie, przez Innych Przyjaciół, przez Uh-a, przez Tego który nad nim czówa.
2) Dzieki Uh-owi, która dała mi na GG kopa w zad żebym napisał w końcu jakąś notke ;]
3)Dzięki Wam, Diakonowi, Uh-owi, FlugsSowi, Tobie, Jemu, że jesteście ;)
4)cytaty:
"oficjalne,specjalistyczne pozdrowienia ode mnie!! ;D dla wszystkich! ;D" -Uh
"kobiety go uwielbiaja" -Pewna dziewczyna o Diakonie pisała (z Archiwum GG Czucza)
Otóz ten człek leży obecnie w (domowej roboty) izolatce chory na brzuch (żołądek, organy trawiąco-jedzące) ...
Jak to czyta to niech wie, że jest pozdrowiony.
Przeze mnie, przez Innych Przyjaciół, przez Uh-a, przez Tego który nad nim czówa.
2) Dzieki Uh-owi, która dała mi na GG kopa w zad żebym napisał w końcu jakąś notke ;]
3)Dzięki Wam, Diakonowi, Uh-owi, FlugsSowi, Tobie, Jemu, że jesteście ;)
4)cytaty:
"oficjalne,specjalistyczne pozdrowienia ode mnie!! ;D dla wszystkich! ;D" -Uh
"kobiety go uwielbiaja" -Pewna dziewczyna o Diakonie pisała (z Archiwum GG Czucza)
piątek, 28 grudnia 2007
Pierwsza Kolęda 2007/2008
1)
Wczoraj z FlugsSem poleźliśmy na Kolęde ;]
Poszliśmy z O.Zaporowskim ;)
No i jak to akcje z FlugsSem nigdy nie są nudne tak i tym razem :P
Zaczeło się już w mieszkaniu kumpla z MAGISu (Rafała). Podczas modlitwy włączyła się w tle komórka ;] O.Zaporowski Twardo ciągnął modlitwę dalej... aż w końcu wypali ze słowami:
"I abyśmy dobro... eee... Zło dobrem zwyciężali" xD
No niestety nie potrzymałem i zachichotałem jako pierwszy.
Najlepsza była chyba akcja ze staruszką w ostatniej bramie.
Otóż jedna Brama była niezapowiedziana, poniewarz ktoś namieszał coś w kartotece.
Podeszliśmy do dwóch mieszkań... Jedno zamieszkiwało młode małżeństwo i powiedzieli, że przyjmą księdza, ale mają mało czasu bo zaraz wychodzą. Następne drzwi otworzyła staruszka, która strasznie się martwiła, iż jest nieprzygotowana.
Kiedy Ksiądz wszedł do mieszkania tych młodych ludzi, staruszka wyszła i zapytała czy mamy rozmienić sto złotch... -.- ... kiedy stwierdziliśmy, że nie zabardzo, ku naszemu zdziwieniu zadzoniła dzwonkiem do mieszkania, tych młodych ludzi, u których był właśnie Ksiądz.
Zapytała sąsiadki, dosyć głośno jak to starsi ludzie często mówią:
"czy ma rozmienić stówe, bo do Niej zaraz Ksiądz przyjdzie"
Sąsiadka rozmieniła jej na dwie 50-tki.
"Ale to za dużo! ja musze mieć do koperty... może się da na dwadzieścia?" -powiedziała Staruszka
Sąsiadka rozmieniła, po czym wróciła do Księdza, natomiast staruszka wróciła do swego mieszkania.
Właściwie w tym momencie leżeliśmy już ze śmiechu na schodach...
I nagle znów wyszła starsza Pani i zapytała "gdzie jest teraz Ksiądz?"
No i powiedz takiej prawdę...^.^ hamując się od śmiechu wskazaliśmy tylko palcem na drzwi... Mina tej Kobiety była zaczepista :PP
To takie główne polewcze akcje... znaczy było jeszcze troche ale te, moim zdaniem, były najbarziej rozbrajające ;P
2)
A propo aktualizacji... chyba będe musiał przerzucić się na normalny tryb dla większości Blogów... Czyli nieregularne aktualizacje... bo nie każdy dzień jest orginalny... jakkolwiekbym się starał :P
3)
Radujcie się Siostry i Bracia bo Narodził się nam Zbawiciel ;]
Wczoraj z FlugsSem poleźliśmy na Kolęde ;]
Poszliśmy z O.Zaporowskim ;)
No i jak to akcje z FlugsSem nigdy nie są nudne tak i tym razem :P
Zaczeło się już w mieszkaniu kumpla z MAGISu (Rafała). Podczas modlitwy włączyła się w tle komórka ;] O.Zaporowski Twardo ciągnął modlitwę dalej... aż w końcu wypali ze słowami:
"I abyśmy dobro... eee... Zło dobrem zwyciężali" xD
No niestety nie potrzymałem i zachichotałem jako pierwszy.
Najlepsza była chyba akcja ze staruszką w ostatniej bramie.
Otóż jedna Brama była niezapowiedziana, poniewarz ktoś namieszał coś w kartotece.
Podeszliśmy do dwóch mieszkań... Jedno zamieszkiwało młode małżeństwo i powiedzieli, że przyjmą księdza, ale mają mało czasu bo zaraz wychodzą. Następne drzwi otworzyła staruszka, która strasznie się martwiła, iż jest nieprzygotowana.
Kiedy Ksiądz wszedł do mieszkania tych młodych ludzi, staruszka wyszła i zapytała czy mamy rozmienić sto złotch... -.- ... kiedy stwierdziliśmy, że nie zabardzo, ku naszemu zdziwieniu zadzoniła dzwonkiem do mieszkania, tych młodych ludzi, u których był właśnie Ksiądz.
Zapytała sąsiadki, dosyć głośno jak to starsi ludzie często mówią:
"czy ma rozmienić stówe, bo do Niej zaraz Ksiądz przyjdzie"
Sąsiadka rozmieniła jej na dwie 50-tki.
"Ale to za dużo! ja musze mieć do koperty... może się da na dwadzieścia?" -powiedziała Staruszka
Sąsiadka rozmieniła, po czym wróciła do Księdza, natomiast staruszka wróciła do swego mieszkania.
Właściwie w tym momencie leżeliśmy już ze śmiechu na schodach...
I nagle znów wyszła starsza Pani i zapytała "gdzie jest teraz Ksiądz?"
No i powiedz takiej prawdę...^.^ hamując się od śmiechu wskazaliśmy tylko palcem na drzwi... Mina tej Kobiety była zaczepista :PP
To takie główne polewcze akcje... znaczy było jeszcze troche ale te, moim zdaniem, były najbarziej rozbrajające ;P
2)
A propo aktualizacji... chyba będe musiał przerzucić się na normalny tryb dla większości Blogów... Czyli nieregularne aktualizacje... bo nie każdy dzień jest orginalny... jakkolwiekbym się starał :P
3)
Radujcie się Siostry i Bracia bo Narodził się nam Zbawiciel ;]
środa, 26 grudnia 2007
System Wartości
poniedziałek, 24 grudnia 2007
Boże Urodziny 2007
1)Dzisiaj Gadałem z pewnym mądrym człekiem na GG.
Pozwole sobie zacytować część naszej Rozmowy:
"...
D: 11:34:09
on i tak spoglada
Funatyk 11:34:53
no ale gdyby nie miał mnie w zadzie to nie musiały się wyginać żeby patrzeć
D: 11:35:16
ale Cie nie ma zadzie
Funatyk 11:35:27
jasne...
Funatyk 11:35:28
-.-
D: 11:35:43
wiesz jak spoglada na Cibie/
D: 11:35:43
?
Funatyk 11:36:19
no właśnie starałem sobie to wyobrazić
D: 11:36:41
tak: "to stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: "Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł.Na ziemi widać już kwiaty..."\
Funatyk 11:38:05
mówić jedna rzecz a otworzyć drzwi... wyrwać kraty... podać klucz?
D: 11:39:19
a co jest drzwiami i kratami
Funatyk 11:40:08
niepewność, brak perspektyw,
Funatyk 11:40:26
takie niby normalne rzeczy do których przywykłem
Funatyk 11:41:00
nie są to łańcuchy by nie móc się ruszać
D: 11:41:01
niepewnosc bedzie do smierci, a perpsektywy masz
Funatyk 11:41:16
^.-
D: 11:42:33
POwiem tak Staszek
D: 11:43:08
jesli jestes Bozym czlekiem, a wydje sie ze TAK, to przygotuj sie na lojenie CI dupy
D: 11:43:26
\Jemu tez sie obrwywalo,
D: 11:43:34
a kto z nas jest pond Pana?
Funatyk 11:43:45
ale On wiedział co będzie
D: 11:43:55
nie wiedzial
D: 11:44:02
Jezus nie byl czarodziejem
D: 11:44:06
byl czlowiekiem
D: 11:44:06
jak mu
Funatyk 11:44:24
a krwawy pot to tylko skaleczenia
Funatyk 11:44:30
^.-
D: 11:44:52
nie to strach i lek
D: 11:44:58
az do krzyku na krzyzu
Funatyk 11:45:50
hmm...
Funatyk 11:46:52
no to pozostało mi tylko ściągnąć majty i wystawić dupe...
Funatyk 11:46:56
hmm
..."
To taki krótki dialog, który można se przeczytać w chwilach zwątpienia.
2)
\ / _______ /''''''''''\ \ /
\ / / \ \ \__/
\ ... / _____ S O \ C ____
\ / \ / \ / \
\.../ \.../ ______ \___/ ____
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
"Wesołych" przestrzenne XD
Pozwole sobie zacytować część naszej Rozmowy:
"...
D: 11:34:09
on i tak spoglada
Funatyk 11:34:53
no ale gdyby nie miał mnie w zadzie to nie musiały się wyginać żeby patrzeć
D: 11:35:16
ale Cie nie ma zadzie
Funatyk 11:35:27
jasne...
Funatyk 11:35:28
-.-
D: 11:35:43
wiesz jak spoglada na Cibie/
D: 11:35:43
?
Funatyk 11:36:19
no właśnie starałem sobie to wyobrazić
D: 11:36:41
tak: "to stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: "Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł.Na ziemi widać już kwiaty..."\
Funatyk 11:38:05
mówić jedna rzecz a otworzyć drzwi... wyrwać kraty... podać klucz?
D: 11:39:19
a co jest drzwiami i kratami
Funatyk 11:40:08
niepewność, brak perspektyw,
Funatyk 11:40:26
takie niby normalne rzeczy do których przywykłem
Funatyk 11:41:00
nie są to łańcuchy by nie móc się ruszać
D: 11:41:01
niepewnosc bedzie do smierci, a perpsektywy masz
Funatyk 11:41:16
^.-
D: 11:42:33
POwiem tak Staszek
D: 11:43:08
jesli jestes Bozym czlekiem, a wydje sie ze TAK, to przygotuj sie na lojenie CI dupy
D: 11:43:26
\Jemu tez sie obrwywalo,
D: 11:43:34
a kto z nas jest pond Pana?
Funatyk 11:43:45
ale On wiedział co będzie
D: 11:43:55
nie wiedzial
D: 11:44:02
Jezus nie byl czarodziejem
D: 11:44:06
byl czlowiekiem
D: 11:44:06
jak mu
Funatyk 11:44:24
a krwawy pot to tylko skaleczenia
Funatyk 11:44:30
^.-
D: 11:44:52
nie to strach i lek
D: 11:44:58
az do krzyku na krzyzu
Funatyk 11:45:50
hmm...
Funatyk 11:46:52
no to pozostało mi tylko ściągnąć majty i wystawić dupe...
Funatyk 11:46:56
hmm
..."
To taki krótki dialog, który można se przeczytać w chwilach zwątpienia.
2)
\ / _______ /''''''''''\ \ /
\ / / \ \ \__/
\ ... / _____ S O \ C ____
\ / \ / \ / \
\.../ \.../ ______ \___/ ____
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
"Wesołych" przestrzenne XD
BOŻYCH URODZIN ;D
3)Dla tych co nie widzieli delikatnie zmieniłem wygląd twarzy :P
niedziela, 23 grudnia 2007
Zapóściłem trochę tego Bloga
Zaspaliśmy z FlugsSem na Roraty ;P
Właściwie to ta jego logika jest podobna do prototypowych antycznych rzymian.
Potrafi coś wmawiać komuś na tyle skutecznie by zwieść samego siebie i być przekonanym, że ma racje...
Godzinka spania dłużej i zaspalibyśmy na zbiórkę ministrancką :P
Ogólnie to jest git...
- O.Staszek wrócił do Wrocka.
- Na zlecenie O.Proboszcza rozniosłem ludziom chorym "Głos Pocieszenia"
- Pomogliśmy z FlugsSem, Matim i Rydzami w wklejaniu siana do "Głosu Pocieszenia"
- Wróciłem do domu na Obiad.
No to chyba jest taka lista niestandardowych zdarzeń z dzisiejszego dnia. ;]
Diakon Prosił żeby wspomnieć... "FlugsS posprzątał górę" ;p
Dobrej Nocy ;]
Właściwie to ta jego logika jest podobna do prototypowych antycznych rzymian.
Potrafi coś wmawiać komuś na tyle skutecznie by zwieść samego siebie i być przekonanym, że ma racje...
Godzinka spania dłużej i zaspalibyśmy na zbiórkę ministrancką :P
Ogólnie to jest git...
- O.Staszek wrócił do Wrocka.
- Na zlecenie O.Proboszcza rozniosłem ludziom chorym "Głos Pocieszenia"
- Pomogliśmy z FlugsSem, Matim i Rydzami w wklejaniu siana do "Głosu Pocieszenia"
- Wróciłem do domu na Obiad.
No to chyba jest taka lista niestandardowych zdarzeń z dzisiejszego dnia. ;]
Diakon Prosił żeby wspomnieć... "FlugsS posprzątał górę" ;p
Dobrej Nocy ;]
piątek, 21 grudnia 2007
notka jutro ;]
"notka jutro ;]
dziś jestem u FlugsSa i jutro trza wstać na przed ostatnie Roraty."
EDIT:
Głównym powodem tego, że spisuje notki na "bieżąco" jest fakt, iż później zapominam cóż się zdarzyło w danym dniu... (A przecież po to założyłem ten Blog-dzienniczek)
No i tym razem tak się stało... ;/
a z takich wydarzeń to... FlugsS założył Bloga ;]
dziś jestem u FlugsSa i jutro trza wstać na przed ostatnie Roraty."
EDIT:
Głównym powodem tego, że spisuje notki na "bieżąco" jest fakt, iż później zapominam cóż się zdarzyło w danym dniu... (A przecież po to założyłem ten Blog-dzienniczek)
No i tym razem tak się stało... ;/
a z takich wydarzeń to... FlugsS założył Bloga ;]
20.12.07 :P
Dziś miałem rano Albę w praniu więc na Roratach stanąłem wśród wiernych.
Wiernych Czytaj lud poza prezbiterium.
Ciekawe dlaczego tak się ich nazywa... przecież to sugeruje, że ministranci i Księża nie są Wierni...
No w każdym razie to jest zupełnie inna perspektywa... A najlepsze są odruchy... Kiedy ministranci skłaniają łeb, a lud nie... po paru latach przy ołtarzu nie hamuje się już gestów :P
Później byłem zwolniony z lekcji przez cały dzień (z wyjątkiem 2 polskich i leżakowania na Niemieckim), latałem za to w przebraniu Aniołka po szkole, zbierając i rozdając listy z "dobrymi" słowami, życzeniami.
A propo niemieckiego... Dziś nasza Pani Profesor od niemieckiego poprosiła, żebyśmy przynieśli materace z sali Gimnastycznej... po czym poszliśmy w kimę...
Ogólnie dzień ciekawy... Resztę czasu zostawiłem przed kompem... Rozmawiając z Ludźmi i pisząc Bloga...
No a później wyszedłem do FlugsSa i jak zwykle w tym przypadku wróciłem zbyt późno by napisać notkę… Po Adwencie wszystko się zmieni… ;P
Wiernych Czytaj lud poza prezbiterium.
Ciekawe dlaczego tak się ich nazywa... przecież to sugeruje, że ministranci i Księża nie są Wierni...
No w każdym razie to jest zupełnie inna perspektywa... A najlepsze są odruchy... Kiedy ministranci skłaniają łeb, a lud nie... po paru latach przy ołtarzu nie hamuje się już gestów :P
Później byłem zwolniony z lekcji przez cały dzień (z wyjątkiem 2 polskich i leżakowania na Niemieckim), latałem za to w przebraniu Aniołka po szkole, zbierając i rozdając listy z "dobrymi" słowami, życzeniami.
A propo niemieckiego... Dziś nasza Pani Profesor od niemieckiego poprosiła, żebyśmy przynieśli materace z sali Gimnastycznej... po czym poszliśmy w kimę...
Ogólnie dzień ciekawy... Resztę czasu zostawiłem przed kompem... Rozmawiając z Ludźmi i pisząc Bloga...
No a później wyszedłem do FlugsSa i jak zwykle w tym przypadku wróciłem zbyt późno by napisać notkę… Po Adwencie wszystko się zmieni… ;P
środa, 19 grudnia 2007
Sens?? na pewno jest ;]
Po dzisiejszym dniu dochodzę do wniosku, że:
-"Kolacja u Stacha" to genialny pomysł... Ciężko kiedy indziej znaleźć czas na rozmowe z Przyjaciółmi, a Wszyscy się bardzo angażują w ten projekt. No i spotykamy się w środku tygodnia ;]
-Chyba O.Staszek zawsze mnie lubił... tylko okazywał to w specyficzny sposób... Powinienem mu podziękować za kilkuletnią lekcję pokory... To chyba był jedyny sens faworyzowania "wszystkich" dookoła mnie.
-Diakon to Z[fajny]y człowiek
-Ciężko jest domyć Garnek po przypalonym spaghetti
-Lubie Nas
-Dłuższe życie to równierz, dłuższy okres próby, pokusy. A mimo to ludzie do tego dążą.
-Diakon to Fajniasty człek... Dostał zrypke za mnie i FlugsSa a mimo tego dalej "Zawsze można do Niego przyjść i pogadać."
Jedyny sens długiego życia to, więcej czasu na Kochanie ludzi.
Dobrej Nocy ;p
-"Kolacja u Stacha" to genialny pomysł... Ciężko kiedy indziej znaleźć czas na rozmowe z Przyjaciółmi, a Wszyscy się bardzo angażują w ten projekt. No i spotykamy się w środku tygodnia ;]
-Chyba O.Staszek zawsze mnie lubił... tylko okazywał to w specyficzny sposób... Powinienem mu podziękować za kilkuletnią lekcję pokory... To chyba był jedyny sens faworyzowania "wszystkich" dookoła mnie.
-Diakon to Z[fajny]y człowiek
-Ciężko jest domyć Garnek po przypalonym spaghetti
-Lubie Nas
-Dłuższe życie to równierz, dłuższy okres próby, pokusy. A mimo to ludzie do tego dążą.
-Diakon to Fajniasty człek... Dostał zrypke za mnie i FlugsSa a mimo tego dalej "Zawsze można do Niego przyjść i pogadać."
Jedyny sens długiego życia to, więcej czasu na Kochanie ludzi.
Dobrej Nocy ;p
wtorek, 18 grudnia 2007
Notki w kolejności jak mi wczoraj wieczorem z pamięci szły ;P
1)"FlugsS vs SqlBan"
Pisałem już, że ten człek zajmuje się zazwyczaj, zmienianiem mojej codzienności...^.-
Chyba tak ;]
No więc wyobraźmy sobie przeciętnego FlugsSa idącego na autobus 134, by pojechać do szkoły.
No może z różnicą, że autobus mu spiernicza i zamyka drzwi przed nosem. Zaraz po dramatycznym przebiciu się, po skosie ruchliwej ulicy, przed komisariatem policji :P
(W sensie, że się FlugsS przebił, a nie autobus)
No więc ten człek uderza w drzwi, bluzga kierowce, tylko po to by wsiąść do tego samego bana na następnym przystanku :P
No więc dla tych co nieznają... To jest typowe zachowanie FlugsSa kiedy nie krzyczy, że kogoś pozwie. I to jest jeden z najbliższych mi Przyjaciół.
2)"Bratnia dusza"
Poznałem, jakiś miesiąc temu, pewną dziewczynę na GG ;] Potrzebowała numer do kumpla z klasy i tak wyszło, że sobie czasem dobrze gadamy. To taka informacja dla obserwujących mnie ludzi... Da się jeszcze na tym świecie znaleźć kilka "bratnich duszy"- Ten zwrot to chyba z Ani z pagórków czy innej lektóry z podstawówki. ;]
3)"Pewien ważny Ktoś (znajomy od jakiś 8 lat)"
Znam pewnego Człowieka. Obecnie jest w szpitalu ;/
Wczoraj Rozmawialiśmy przez telefon... odnosze wrażenie, że On mnie lubi.
Właściwie nigdy tego nie wiedziałem.. w pewnym sensie jest moim... hmm... "Zwierzchnikiem".
Zawsze wypracowywałem sobie powoli u Niego zaufanie, po czym coś się działo (jakiś przypał) i wszystko szło się j[legło w gruzach]ć.
Kiedy byliśmy z Diakonem na nocnym wypadzie to też gadałem z Nim przez telefon i powiedział, że się "rozwijam"... nie wiem czemu, ale mnie to jakoś tak bardzo dowartościowało.
4)Jełop (najbliższa mi osoba co poranek)
Jako, że dziele pokój (fizyczny) z bratem jest on codzień "najbliższą" mi osobą rano...
Dziś jak mnie obudził żądał żebym poskładał za niego łóżko "bo jest spóźniony" gdyby mnie poprosił to wcale nie odpowiedziałbym "s[odejdź]j".
Czasem zachowuje się jakby był całkowicie pozbawiony jakiej kolwiek moralności i wartości... Kiedy indziej zaś widać w Nim przebłyski duszy. I to się tak na przemian zdarza. Ciekawe Kiedy dorośnie... mój starszy brat.
5)Małe rekordy Bloga :P
hmm.,,
no to może tak:
-wczoraj mieliśmy 20 post na blogu.
-Rekord bo ąz 6 komentarzy zebrał "Normal dzionek" z 15 grudnia
No to tyle... jak pisałem MAŁE rekordy
6)Przyszłe projekty XD
Zastanawiam się na jakimś urozmaiceniem dla bloga...
-może komiks (jak się naucze rysować i kupie skaner)
-może jakiś inny ciekawy pomysł... hmm
coś trza będzie zrobić
Dzięki, że jesteście.
Wiem że nie zaczyna się zdania od "Więc" ;]
A i znowu mogę pisać noramlnie na Blogu polskie znaki... Nie kminie tego serwera. ;P
1)"FlugsS vs SqlBan"
Pisałem już, że ten człek zajmuje się zazwyczaj, zmienianiem mojej codzienności...^.-
Chyba tak ;]
No więc wyobraźmy sobie przeciętnego FlugsSa idącego na autobus 134, by pojechać do szkoły.
No może z różnicą, że autobus mu spiernicza i zamyka drzwi przed nosem. Zaraz po dramatycznym przebiciu się, po skosie ruchliwej ulicy, przed komisariatem policji :P
(W sensie, że się FlugsS przebił, a nie autobus)
No więc ten człek uderza w drzwi, bluzga kierowce, tylko po to by wsiąść do tego samego bana na następnym przystanku :P
No więc dla tych co nieznają... To jest typowe zachowanie FlugsSa kiedy nie krzyczy, że kogoś pozwie. I to jest jeden z najbliższych mi Przyjaciół.
2)"Bratnia dusza"
Poznałem, jakiś miesiąc temu, pewną dziewczynę na GG ;] Potrzebowała numer do kumpla z klasy i tak wyszło, że sobie czasem dobrze gadamy. To taka informacja dla obserwujących mnie ludzi... Da się jeszcze na tym świecie znaleźć kilka "bratnich duszy"- Ten zwrot to chyba z Ani z pagórków czy innej lektóry z podstawówki. ;]
3)"Pewien ważny Ktoś (znajomy od jakiś 8 lat)"
Znam pewnego Człowieka. Obecnie jest w szpitalu ;/
Wczoraj Rozmawialiśmy przez telefon... odnosze wrażenie, że On mnie lubi.
Właściwie nigdy tego nie wiedziałem.. w pewnym sensie jest moim... hmm... "Zwierzchnikiem".
Zawsze wypracowywałem sobie powoli u Niego zaufanie, po czym coś się działo (jakiś przypał) i wszystko szło się j[legło w gruzach]ć.
Kiedy byliśmy z Diakonem na nocnym wypadzie to też gadałem z Nim przez telefon i powiedział, że się "rozwijam"... nie wiem czemu, ale mnie to jakoś tak bardzo dowartościowało.
4)Jełop (najbliższa mi osoba co poranek)
Jako, że dziele pokój (fizyczny) z bratem jest on codzień "najbliższą" mi osobą rano...
Dziś jak mnie obudził żądał żebym poskładał za niego łóżko "bo jest spóźniony" gdyby mnie poprosił to wcale nie odpowiedziałbym "s[odejdź]j".
Czasem zachowuje się jakby był całkowicie pozbawiony jakiej kolwiek moralności i wartości... Kiedy indziej zaś widać w Nim przebłyski duszy. I to się tak na przemian zdarza. Ciekawe Kiedy dorośnie... mój starszy brat.
5)Małe rekordy Bloga :P
hmm.,,
no to może tak:
-wczoraj mieliśmy 20 post na blogu.
-Rekord bo ąz 6 komentarzy zebrał "Normal dzionek" z 15 grudnia
No to tyle... jak pisałem MAŁE rekordy
6)Przyszłe projekty XD
Zastanawiam się na jakimś urozmaiceniem dla bloga...
-może komiks (jak się naucze rysować i kupie skaner)
-może jakiś inny ciekawy pomysł... hmm
coś trza będzie zrobić
Dzięki, że jesteście.
Wiem że nie zaczyna się zdania od "Więc" ;]
A i znowu mogę pisać noramlnie na Blogu polskie znaki... Nie kminie tego serwera. ;P
poniedziałek, 17 grudnia 2007
[Tu wpisz tytuł tekstu]
Dziś dzień był piękny...
hehehe
Opisałbym ale czuje się jak na jakiś ziołach a jutro trza wstać na Roraty
Dobrej Nocy Wszystkim
Dzięki, że jesteś z Nami Diakonie...
jutro edit do tego posta z refleksją... chyba :P
Taki spis tematów jutrzejszych:
-FlugsS vs SqlBan
-Bratnia dusza
-Pewien ważny Ktoś (znajomy od jakiś 8 lat)
-Jełop (najbliższa mi osoba co poranek)
-Małe rekordy Bloga :P
-Przyszłe projekty XD
hehehe
Opisałbym ale czuje się jak na jakiś ziołach a jutro trza wstać na Roraty
Dobrej Nocy Wszystkim
Dzięki, że jesteś z Nami Diakonie...
jutro edit do tego posta z refleksją... chyba :P
Taki spis tematów jutrzejszych:
-FlugsS vs SqlBan
-Bratnia dusza
-Pewien ważny Ktoś (znajomy od jakiś 8 lat)
-Jełop (najbliższa mi osoba co poranek)
-Małe rekordy Bloga :P
-Przyszłe projekty XD
niedziela, 16 grudnia 2007
Dzień Pański ;]
Dziś próbowałem odespać miniony tydzień…
Prawie mi się udało… ;]
Ku memu zdziwieniu nie obudziła mnie awantura. Obudziła mnie mama z prośbą, żeby znieść rzeczy wyjeżdżającej na wieś Babci.
Później dzień nie był zbytnio ambitny, chyba organizm odsypiał tylko, że w ruchu ;P
Efektem była praca dla Matiego na PO, oraz posprzątana kuchnia i Kanna z Diakonem ;] Lubię tego człowieka.
Przez jakiś czas siedziało mi zdanie O. Stanisława, które powiedział mi przez telefon ze szpitala… „Czucz, rozwijasz się…”. Czyżby zaczynał mnie lubić? A może po prostu wcześniej nie zauważyłem, że tak naprawdę to On mnie docenia… W każdym razie dowartościowało mnie to i upewniło, że czynię dobro.
Dobrej nocy… Trza jutro wstać na Roraty ;]
Prawie mi się udało… ;]
Ku memu zdziwieniu nie obudziła mnie awantura. Obudziła mnie mama z prośbą, żeby znieść rzeczy wyjeżdżającej na wieś Babci.
Później dzień nie był zbytnio ambitny, chyba organizm odsypiał tylko, że w ruchu ;P
Efektem była praca dla Matiego na PO, oraz posprzątana kuchnia i Kanna z Diakonem ;] Lubię tego człowieka.
Przez jakiś czas siedziało mi zdanie O. Stanisława, które powiedział mi przez telefon ze szpitala… „Czucz, rozwijasz się…”. Czyżby zaczynał mnie lubić? A może po prostu wcześniej nie zauważyłem, że tak naprawdę to On mnie docenia… W każdym razie dowartościowało mnie to i upewniło, że czynię dobro.
Dobrej nocy… Trza jutro wstać na Roraty ;]
sobota, 15 grudnia 2007
Normal Dzionek
Dziś trza było wstać wcześnie rano, żeby zdążyć przygotować śniadanie Roratnie.
Nie wiem dlaczego ale jakoś się dziwnie czuje... tak jabym stał obok siebie... słabiej czuje bodźce, dotyk, smak itp. wolniej myśle... Spróbuje przekimać to może przejdzie.
Dzień... oprócz śniadania i wieczorku na gadaninie z FlugsSem, to możnaby stwierdzić, iż zmarnotrawiłem w salce... Choć właściwie było jeszce spotkanie w grupie MAGISowej, posprzątaliśmy, z Matim, Morfistą, Bobrem i FlugsSem, Kane, salke i kuchnie... Więc bilans nie jest zły... tylko, że było tak mało ludzi, którym możnabyło pomóc.
Dobrej Nocy Bracia i Siostry.
Bożej Nocy Siostry i Bracia.
Znalazlem dobry patent na te literki Polskie... Pisze w Wrodzie i kopiuje :P
Nie wiem dlaczego ale jakoś się dziwnie czuje... tak jabym stał obok siebie... słabiej czuje bodźce, dotyk, smak itp. wolniej myśle... Spróbuje przekimać to może przejdzie.
Dzień... oprócz śniadania i wieczorku na gadaninie z FlugsSem, to możnaby stwierdzić, iż zmarnotrawiłem w salce... Choć właściwie było jeszce spotkanie w grupie MAGISowej, posprzątaliśmy, z Matim, Morfistą, Bobrem i FlugsSem, Kane, salke i kuchnie... Więc bilans nie jest zły... tylko, że było tak mało ludzi, którym możnabyło pomóc.
Dobrej Nocy Bracia i Siostry.
Bożej Nocy Siostry i Bracia.
Znalazlem dobry patent na te literki Polskie... Pisze w Wrodzie i kopiuje :P
14 grudnia ;P
hmm... Mam spore zaleglosci ale to głównie sprawa tego, ze jest Adwent i czasem wybieram sen zamiast kompa zeby wstać na Roraty ;]
Pierwsza sprawa (techniczna):
Ktos cos n[zepsuł]l w z tym serwerem bloggera bo nie akceptuje literek typu:
"z", "n", "l", "a", "e", "c" (z kreska)
oraz "z" (z kropka)
Wiec niech nie będzie dziwne ze ich nima bo to blad odgórny...
"ó"- działa.
Inne litery czasem da się wstawić za pomoca "popraw blad/sugestie"
Wczoraj pierwszy raz w tym roku nie bylo mnie na Roratach.
Wstałem "za pietnascie minut Msza" kiedy to juz powinienem byc w zakrystii ;p
W szkole bylo nawet git... dobil mnie tylko koniec dnia...
Nie bylo Biologii... Mieliśmy godzinę wolnego i później religie... czekałem. Bylo nas (z klasy) dwie osoby bo reszta poszła do domu. Czekałem majac nadzieje ze będzie fajna religia. Nie polazłem na Poprawę z polaka, która byla w tym czasie. Poszedłem na ta Religie.
I bylo nas tak malo ze dolonczyli nas do dwóch trzecio-klasistow na lekcje.
Lubie Księdza, z którym mieliśmy lekcje, naprawdę lubię Go, ale nie lubię lekcji z nim. bo sa trochę zamulaste. Wiec bylo nas dwójka z mojej klasy dwóch trzecio klasistów i okolo 9 osób z klasy Bobra ;p i... przymulona lekcja. Ech... wez się człowieku nie denerwuj... na dodatek kazanie na MAGISowej Mszy bylo o "nie narzekaniu"... no Ktos tu ma specyficzne poczucie humoru ;$
Ok spoko... zaczynam wprowadzać w klasie MAGISowe Przywitanie/pożegnanie ;]
hehe
A wieczorkiem Mati, FlugsS i ja pojechaliśmy z Diakonem do TESCO, zeby kupic jedzonko na sobotnie śniadanie Pororatnie. Hmm... kiedyś opisze schemat takich wypadów... jedna zasada... TO NIGDY NIE JEST NUDNA PODRÓŻ.
No i następnego dnia trza wstać na 5:30 wiec nie wlaczalem kompa;]
Udało mi się jedno "z" z kropka. "...PODRÓŻ..." XD
Pierwsza sprawa (techniczna):
Ktos cos n[zepsuł]l w z tym serwerem bloggera bo nie akceptuje literek typu:
"z", "n", "l", "a", "e", "c" (z kreska)
oraz "z" (z kropka)
Wiec niech nie będzie dziwne ze ich nima bo to blad odgórny...
"ó"- działa.
Inne litery czasem da się wstawić za pomoca "popraw blad/sugestie"
Wczoraj pierwszy raz w tym roku nie bylo mnie na Roratach.
Wstałem "za pietnascie minut Msza" kiedy to juz powinienem byc w zakrystii ;p
W szkole bylo nawet git... dobil mnie tylko koniec dnia...
Nie bylo Biologii... Mieliśmy godzinę wolnego i później religie... czekałem. Bylo nas (z klasy) dwie osoby bo reszta poszła do domu. Czekałem majac nadzieje ze będzie fajna religia. Nie polazłem na Poprawę z polaka, która byla w tym czasie. Poszedłem na ta Religie.
I bylo nas tak malo ze dolonczyli nas do dwóch trzecio-klasistow na lekcje.
Lubie Księdza, z którym mieliśmy lekcje, naprawdę lubię Go, ale nie lubię lekcji z nim. bo sa trochę zamulaste. Wiec bylo nas dwójka z mojej klasy dwóch trzecio klasistów i okolo 9 osób z klasy Bobra ;p i... przymulona lekcja. Ech... wez się człowieku nie denerwuj... na dodatek kazanie na MAGISowej Mszy bylo o "nie narzekaniu"... no Ktos tu ma specyficzne poczucie humoru ;$
Ok spoko... zaczynam wprowadzać w klasie MAGISowe Przywitanie/pożegnanie ;]
hehe
A wieczorkiem Mati, FlugsS i ja pojechaliśmy z Diakonem do TESCO, zeby kupic jedzonko na sobotnie śniadanie Pororatnie. Hmm... kiedyś opisze schemat takich wypadów... jedna zasada... TO NIGDY NIE JEST NUDNA PODRÓŻ.
No i następnego dnia trza wstać na 5:30 wiec nie wlaczalem kompa;]
Udało mi się jedno "z" z kropka. "...PODRÓŻ..." XD
piątek, 14 grudnia 2007
Wczoraj XD
Wczorajszy dzień minął dosyć szybko…
Właściwie słabo go pamiętam…
...Miałem taką refleksję, że właściwie to te "kolacje u Stacha" mają jakiś taki fajny klimat... Zastanawiałem się dlaczego. Wreszcie doszedłem ;] Zdałem sobie sprawę, że zachowujemy się jak Pierwsi Chrześcijanie. Spotykamy się, krótko modlimy, jemy, gadamy, rozmawiamy, żartujemy, myślimy na różne tematy itp.
Wieczorem byliśmy z FlugsSem u Diakona. To taka trochę nowość przesiadywania wieczorów z „księdzem-Przyjacielem” i „kumplem-Przyjacielem”. Jest to jednak pozytywna nowość.
Kiedy wspinaliśmy się do celi Diakona spotkaliśmy O. Proboszcza. Dosyć ciekawie się nam Gadało ;]
Wczoraj rozmawiałem z moją Matką… nie była to normalna rozmowa, ale bardzo mi się podobała. Niestety, tylko ze względu na styl, bo temat był trudny.
-Nie odrzucaj swojego brata. Wiem że robi źle, nawet Pan Jezus poszedł po Zaginioną Owieczkę.-Powiedziała Mama.
-Po zaginioną a nie po martwą.- odpowiedział jej rozmówca…
Trochę później znów mieliśmy okazję wymienić zdania…
-Pamiętasz co powiedziałeś…?- zapytała Matka.
-No- odpowiedziałem bez większego entuzjazmu.
-Ale o synu marnotrawnym Ojciec powiedział: „bo był martwy a powrócił do życia”…
-Ale Syn powrócił… Ojciec czekał na Niego, a nie szedł za Nim- Przerwałem.
-No więc musisz na swojego brata czekać… aż wróci.
-Ale On…-Tu przerwała mi Mama.
-On może nie słuchać tego co mówisz… Bo jest starszy i nie może się pogodzić, że mówisz mądrze.
-Ale nie będę marnował słów… Już mu powiedziałem to co miałem powiedzieć…
Właściwie tam gdzie mama mi przerwała miałem dodać starą refleksje
Otóż już dawno powiedziałem, że braterstwo z krwi nic dla mnie nie znaczy, zaś mój rodzony brat na pewno nie jest moim „bratem z czynów”.
W nocy robiliśmy Pracę z FLugsSem dla Matiego… Nie dokończyliśmy jej ale i tak wróciłem do domu na tyle późno by mieć pewność, że już jest i tak za późno na notkę ( o około dzień).
Właściwie słabo go pamiętam…
...Miałem taką refleksję, że właściwie to te "kolacje u Stacha" mają jakiś taki fajny klimat... Zastanawiałem się dlaczego. Wreszcie doszedłem ;] Zdałem sobie sprawę, że zachowujemy się jak Pierwsi Chrześcijanie. Spotykamy się, krótko modlimy, jemy, gadamy, rozmawiamy, żartujemy, myślimy na różne tematy itp.
Wieczorem byliśmy z FlugsSem u Diakona. To taka trochę nowość przesiadywania wieczorów z „księdzem-Przyjacielem” i „kumplem-Przyjacielem”. Jest to jednak pozytywna nowość.
Kiedy wspinaliśmy się do celi Diakona spotkaliśmy O. Proboszcza. Dosyć ciekawie się nam Gadało ;]
Wczoraj rozmawiałem z moją Matką… nie była to normalna rozmowa, ale bardzo mi się podobała. Niestety, tylko ze względu na styl, bo temat był trudny.
-Nie odrzucaj swojego brata. Wiem że robi źle, nawet Pan Jezus poszedł po Zaginioną Owieczkę.-Powiedziała Mama.
-Po zaginioną a nie po martwą.- odpowiedział jej rozmówca…
Trochę później znów mieliśmy okazję wymienić zdania…
-Pamiętasz co powiedziałeś…?- zapytała Matka.
-No- odpowiedziałem bez większego entuzjazmu.
-Ale o synu marnotrawnym Ojciec powiedział: „bo był martwy a powrócił do życia”…
-Ale Syn powrócił… Ojciec czekał na Niego, a nie szedł za Nim- Przerwałem.
-No więc musisz na swojego brata czekać… aż wróci.
-Ale On…-Tu przerwała mi Mama.
-On może nie słuchać tego co mówisz… Bo jest starszy i nie może się pogodzić, że mówisz mądrze.
-Ale nie będę marnował słów… Już mu powiedziałem to co miałem powiedzieć…
Właściwie tam gdzie mama mi przerwała miałem dodać starą refleksje
Otóż już dawno powiedziałem, że braterstwo z krwi nic dla mnie nie znaczy, zaś mój rodzony brat na pewno nie jest moim „bratem z czynów”.
W nocy robiliśmy Pracę z FLugsSem dla Matiego… Nie dokończyliśmy jej ale i tak wróciłem do domu na tyle późno by mieć pewność, że już jest i tak za późno na notkę ( o około dzień).
czwartek, 13 grudnia 2007
Lekki dzień- Ciężka noc
Dziś dzień zaczął się bardzo późno (jak na Adwent)
Wstałem o 6:00 -Ledwie zdążyłem na Roraty.
Dziś do szkoły miałem na drógą lekcję, więc z Krzysiem posiedzieliśm trochę dłużej w kuchni.
Później w szkole było spokojnie.
Kiedy stwierdziłem, że czwórę z Historii będe musiał poprawić, naszła mnie myśl, iż upodabniam się do wzorca człowieka ebniętego, z czasów szkoły podstawowej.
Wracałem do dmu ze Sztofem i po drodze wpadliśmy do Chrisola.
Pogadaliśmy, bo właściwie dawno, żeśmy się nie widzieli.
Potem na chwilkę wróciłem do domu i udałem się na "Kolacje u Stacha"...
Dziś Mati przygotował Naleśniki :P
Po tym naszym wspólnotowym "Spotkaniu" wróciłem do domu... Takie było moje zamierzenie...
Spotkałem jednak FlugsSa (Jak już pisałem, On zawsze urozmaica moje życie) i tym samym do domu wróciłem po północy.
Teraz muszę tylko:
-Napisać notkę na Bloga
-Napisać Petycje do Dyrekcji o Zmianę Nauczyciela Geograffi (jak ona się zwała??)
-Wydrukować prace semestralną na WOK
-Przygotować Lekcje J. Polskiego na temat "Śmierci w Średniowieczu"
-Wyspać się przed jutrzejszymi Roratami
Dobra... wiem, że nie wyrobie. Strzelam... Co dróga czynność- Wystąp.
Plan na dziś wieczór:
-Dokończyć notkę na Bloga.
-Wydrukować Pracę na WOK.
-Iść spać.
Co do petycji to pozbieram jutro argumenty... a Lekcję Polskiego stworzę na przerwie.
Dzięki Ci Boże, że jesteś...
Dzięki Wam, że jesteście i że On jest w Was...
Dobrej Nocy.
Wstałem o 6:00 -Ledwie zdążyłem na Roraty.
Dziś do szkoły miałem na drógą lekcję, więc z Krzysiem posiedzieliśm trochę dłużej w kuchni.
Później w szkole było spokojnie.
Kiedy stwierdziłem, że czwórę z Historii będe musiał poprawić, naszła mnie myśl, iż upodabniam się do wzorca człowieka ebniętego, z czasów szkoły podstawowej.
Wracałem do dmu ze Sztofem i po drodze wpadliśmy do Chrisola.
Pogadaliśmy, bo właściwie dawno, żeśmy się nie widzieli.
Potem na chwilkę wróciłem do domu i udałem się na "Kolacje u Stacha"...
Dziś Mati przygotował Naleśniki :P
Po tym naszym wspólnotowym "Spotkaniu" wróciłem do domu... Takie było moje zamierzenie...
Spotkałem jednak FlugsSa (Jak już pisałem, On zawsze urozmaica moje życie) i tym samym do domu wróciłem po północy.
Teraz muszę tylko:
-Napisać notkę na Bloga
-Napisać Petycje do Dyrekcji o Zmianę Nauczyciela Geograffi (jak ona się zwała??)
-Wydrukować prace semestralną na WOK
-Przygotować Lekcje J. Polskiego na temat "Śmierci w Średniowieczu"
-Wyspać się przed jutrzejszymi Roratami
Dobra... wiem, że nie wyrobie. Strzelam... Co dróga czynność- Wystąp.
Plan na dziś wieczór:
-Dokończyć notkę na Bloga.
-Wydrukować Pracę na WOK.
-Iść spać.
Co do petycji to pozbieram jutro argumenty... a Lekcję Polskiego stworzę na przerwie.
Dzięki Ci Boże, że jesteś...
Dzięki Wam, że jesteście i że On jest w Was...
Dobrej Nocy.
wtorek, 11 grudnia 2007
Cicha Śmierć
Parę postów temu wspomniałem o tym, że zmarł staruszek w mojej bramie.
Właściwie trochę za mało o Nim napisałem.
Z tego co mi wiadomo, nie za bardzo miał ów staruszek rodzinę... Nie będzie miał kto go pochować, ni podpisać się pod Nekrologiem, a co dopiero opowiedzieć o Nim coś.
Każde życie jest darem Bożym i każde trza uhonorować. Nie chcę pisać źle o zmarłych, lecz chcę pisać szczerze.
Był moim sąsiadem. Starszy, siwy pan. czasem widywałem go na spacerze, chodził z prędkością normalną dla ludzi w swoim stanie.
Jego problemem było to, iż kiedyś przyczepiła się do Niego jakaś kobieta. (Dopiero teraz po Jego śmierci dowiedziałem się, że to NIE jest jego [żona/córka/siostra/inne]) Wieczorem razem pili alkohol. Nie wnikam czy była to wódka czy browce. Po prostu pili. Czasem przyłączał się do tychże "wieczorów" syn owej kobiety. Z tego co mi wiadomo, siedział już kiedyś On (syn) 8 miesięcy w więzieniu. "Człowiek (staruszek), który przez 40 lat pracował w zakładzie pracy, był spokojnym sąsiadem..." usłyszałem od sąsiadki mieszkającej obok.
... Ten właśnie człowiek, przez tą staruszkę, jej syna i alkohol, upadł tak nisko. - Dopowiedziałem w myślach.
Na drzwiach od mieszkania od dawna już wisiała naklejka od komornika... właściwie weszła ludziom w oko i stała się kolorem drzwi, (coś jak instrukcja przeciw pożarowa w windzie) Jest ale ludzie, już jej nie zauważają.
...Najgorszy jednak był w tym wszystkim fakt, że ów syn staruszki, kiedy mocniej się napił, zaczynał bić, dziś już martwego, staruszka.
Nie raz wzywałem policje, nie raz wzywali ją inni sąsiedzi.
Podobno przez ostatnie trzy dni przed śmiercią wykrzykiwał: "Nie bij mnie! Nie bij mnie tak mocno!"
skłonny byłem uwierzyć w te słowa sąsiadki, która mieszkała obok, ponieważ rzeczywiście na jakieś trzy dni przed Śmiercią, nie widywałem tegoż staruszka.
Staruszek, ponoć, zmarł w szpitalu (lub karetce).
Na razie Policja stwierdziła, że zmarł na skutek wycieńczenia organizmu, brakiem żywności i nadmiarem alkoholu.
Nie została jeszcze przeprowadzona wewnętrzna sekcja zwłok.
Syn owej kobiety, został wypuszczony z aresztu.
"...Takie mamy prawo..."- Policja.
To tak ku pamięci zmarłego staruszka.
To tak ku pamięci zmarłej sprawiedliwości w naszym kraju.
To tak by nie trzymać tego w sobie.
A dzień:
Spoko. Jak zwykle zaczęty od Rorat.
Później szkoła ;] Mimo korków zdążyłem się spóźnić na poranny Wf ;P
Ogółem lekcje luźne :P
Pani od Polskiego prosiła żebym przygotował LEKCJE na czwartek "o Śmierci w średniowieczu." (Ironia Boża?)
W domu po szkole też nie było większych awantur.
"Później zadzwonił FlugsS..." (ten fragment zawsze urozmaica moje życie).
...Prosił, a żebym obstawił Mszę Św. na 18 i Nabożeństwo przed Mszą, ponieważ On jest na śpiewie i nie może służyć.
Polazłem ;] Zaczyna mi wychodzić posługa z kadzidłem... Zdecydowanie za mało praktyki. :P
Wieczorkiem Awantura "Ola vs Sławek"... Czy ja kiedyś przestanę ich uspokajać -.^?
Co dziś jeszcze... Vox zapodał mi nowego bita... może nie Reagge ale się wkręcam;]
A i do Diakona... Jeśli przyjdą Ci jeszcze kiedyś ciężkie dni, kiedy to "słońce radości, zasłonią ciemne chmury rozpaczy".
[przyjdzie Deprecha]... Zawsze możesz ze mną pogadać ;]
Dzięki Wam za Egzystencjonowanie w Radości ;] i "ogólnobyt"
A.M.D.G.
P.S.
Czy Was też wkurza zmiana rozmiaru czcionek na serwerze,???
Mniej więcej od chwili, jak na jakiś czas, wrzucili mój blog na jakąś anglojęzyczną wersję (wszystkie opcje) i jak wróciło do Polskich zdań, to posrała się czcionka.
Właściwie trochę za mało o Nim napisałem.
Z tego co mi wiadomo, nie za bardzo miał ów staruszek rodzinę... Nie będzie miał kto go pochować, ni podpisać się pod Nekrologiem, a co dopiero opowiedzieć o Nim coś.
Każde życie jest darem Bożym i każde trza uhonorować. Nie chcę pisać źle o zmarłych, lecz chcę pisać szczerze.
Był moim sąsiadem. Starszy, siwy pan. czasem widywałem go na spacerze, chodził z prędkością normalną dla ludzi w swoim stanie.
Jego problemem było to, iż kiedyś przyczepiła się do Niego jakaś kobieta. (Dopiero teraz po Jego śmierci dowiedziałem się, że to NIE jest jego [żona/córka/siostra/inne]) Wieczorem razem pili alkohol. Nie wnikam czy była to wódka czy browce. Po prostu pili. Czasem przyłączał się do tychże "wieczorów" syn owej kobiety. Z tego co mi wiadomo, siedział już kiedyś On (syn) 8 miesięcy w więzieniu. "Człowiek (staruszek), który przez 40 lat pracował w zakładzie pracy, był spokojnym sąsiadem..." usłyszałem od sąsiadki mieszkającej obok.
... Ten właśnie człowiek, przez tą staruszkę, jej syna i alkohol, upadł tak nisko. - Dopowiedziałem w myślach.
Na drzwiach od mieszkania od dawna już wisiała naklejka od komornika... właściwie weszła ludziom w oko i stała się kolorem drzwi, (coś jak instrukcja przeciw pożarowa w windzie) Jest ale ludzie, już jej nie zauważają.
...Najgorszy jednak był w tym wszystkim fakt, że ów syn staruszki, kiedy mocniej się napił, zaczynał bić, dziś już martwego, staruszka.
Nie raz wzywałem policje, nie raz wzywali ją inni sąsiedzi.
Podobno przez ostatnie trzy dni przed śmiercią wykrzykiwał: "Nie bij mnie! Nie bij mnie tak mocno!"
skłonny byłem uwierzyć w te słowa sąsiadki, która mieszkała obok, ponieważ rzeczywiście na jakieś trzy dni przed Śmiercią, nie widywałem tegoż staruszka.
Staruszek, ponoć, zmarł w szpitalu (lub karetce).
Na razie Policja stwierdziła, że zmarł na skutek wycieńczenia organizmu, brakiem żywności i nadmiarem alkoholu.
Nie została jeszcze przeprowadzona wewnętrzna sekcja zwłok.
Syn owej kobiety, został wypuszczony z aresztu.
"...Takie mamy prawo..."- Policja.
To tak ku pamięci zmarłego staruszka.
To tak ku pamięci zmarłej sprawiedliwości w naszym kraju.
To tak by nie trzymać tego w sobie.
A dzień:
Spoko. Jak zwykle zaczęty od Rorat.
Później szkoła ;] Mimo korków zdążyłem się spóźnić na poranny Wf ;P
Ogółem lekcje luźne :P
Pani od Polskiego prosiła żebym przygotował LEKCJE na czwartek "o Śmierci w średniowieczu." (Ironia Boża?)
W domu po szkole też nie było większych awantur.
"Później zadzwonił FlugsS..." (ten fragment zawsze urozmaica moje życie).
...Prosił, a żebym obstawił Mszę Św. na 18 i Nabożeństwo przed Mszą, ponieważ On jest na śpiewie i nie może służyć.
Polazłem ;] Zaczyna mi wychodzić posługa z kadzidłem... Zdecydowanie za mało praktyki. :P
Wieczorkiem Awantura "Ola vs Sławek"... Czy ja kiedyś przestanę ich uspokajać -.^?
Co dziś jeszcze... Vox zapodał mi nowego bita... może nie Reagge ale się wkręcam;]
A i do Diakona... Jeśli przyjdą Ci jeszcze kiedyś ciężkie dni, kiedy to "słońce radości, zasłonią ciemne chmury rozpaczy".
[przyjdzie Deprecha]... Zawsze możesz ze mną pogadać ;]
Dzięki Wam za Egzystencjonowanie w Radości ;] i "ogólnobyt"
A.M.D.G.
P.S.
Czy Was też wkurza zmiana rozmiaru czcionek na serwerze,???
Mniej więcej od chwili, jak na jakiś czas, wrzucili mój blog na jakąś anglojęzyczną wersję (wszystkie opcje) i jak wróciło do Polskich zdań, to posrała się czcionka.
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Dziesiąty dzień, ostatniego księżyca, 7 roku, II milenium, po I Przyjściu Pana.
Dziś Dzień był luźny... właściwie nie za uwarzyłem, że skończył się weekend.
Rano po Roratach nie tylko miałem czas wpaść na śniadanie z tłumem parafian, ;P, ale także pogadać, wrócić do chatki, umyć łeb, siąść przed kompem i punkt 10;00 stanąć przed Kinem "Helios".Film był nawet nie najgorszy :P
Ta scena kiedy szczęka "kolesia" leci parę metrów dalej po tubie w pysk (dosłownie z tym pyskiem), na filmie opatrzonym napisem "familijny", to jednak jest zaczepisty moment ;]
Po filmie wróciłem do domq i zająłem się opieką nad komputerem ;p
Tak na serio to robiłem również inne rzeczy, ale nie robiłem nic nadzwyczajnego, czy refleksyjnego.
Później polazłem na Eucharystie ;]
Ponieważ, był tylko M.Podsiadły (młodszy ministrant) i Józiu (jeszcze nie lektor)... Z "pozwoleniem" O.Steczka musiałem wziąć czytanie i modlitwę wiernych. Nie za bardzo się przejął textem, że jestem odsunięty od posługi lektoratu i nie powinienem... "Czytaj" tylko tyle... Wystarczyło.
Opatrznością swą, Pan, czuwał nade mną. Po półrocznej przerwie przeczytałem półtora-stronne czytanie Izajasza bez żadnego większego zająknięcia, z poprawną dykcją i innymi szczegółami. Hmm... Muszę zapytać O.Staszka jak wróci czy mogę wrócić do posługi. Jednakże najpierw muszę mu zgłosić, to dzisiejsze czytanie, bądź co bądź to na Jego polecenie przestałem czytać przed wakacjami. No prawda, że to wyszło od O.Proboszcza. No w każdym razie... jeszcze umiem czytać ;p
Po Mszy Św. pokłóciłem się trochę z FlugsSem... czasem trza :P
Teraz pisze sobie notkę i rozmawiam na GG z Uh-em...
Uh pisze się przez samo "h" a nie przez "ch"
Poprawnie:
-Uh
Źle:
-Óch
-óch
-uch
-Uch
-Óh
-óh
-uh
-Uchuhu (taka abstrakcja :P)
TO tak dla wszystkich, mnie podobnych, ANALFABETÓW, DYSORTOGRAFÓW i DysUHoGrafów.
A tak ogólnie to spoxik i fajnie, że jesteście. Fajni jesteście. Ci, o których wiem, że jesteście i Ci, o których bycie nie wiem. ;p
Niech ta nadchodząca Noc (która już dawno zawisła nad Wrockiem) Miłą Wam będzie. [Tak w skrócie to dobranoc].
niedziela, 9 grudnia 2007
Dzień Pański
Dziś rano obudziłem się stosunkowo późno ;]
Patrzę na łóżeczko... hmm.. nie moje, patrzę na łóżko obok- Śpi FlugsS
Na ziemi leży Morfista i Rutcher całą noc kłócili się o kurtkę żeby się przykryć... Pomimo, iż pożyczyłem im jeden śpiwór a FlugsS drógi.
Poleźliśmy z FlugsSem na Mszę na 10:30
"Murzyn"-mój były animator przybył przebrany z Mikołaja i rozdawał dzieciakom prezenty :P
Później wróciliśmy do FlugsSa i zajęliśmy się "sprzątaniem"
Dziś na Mszy Młodzieżowej kazanie głosił Rekolekcjonista. No cóż O. Staszka dalej nie ma... Co tydzień w Niedziele na 20 i w Piątek na Mszy MAGISowej CZUJĘ Jego Brak. Inni księża jakoś nie umieją nada Eucharystii tego "klimatu". Właściwie to dalej jest Spotkanie z Chrystusem, ale Ojciec Tabiś umiał samą oprawą przyciągnąć młodych... cała nadzieja na dalszy rozkwit MAGISu w tej Parafii leży w Diakonie, który na razie dobrze wykonuje swoją "robotę". Mimo wszystko czuć brak Księdza Staszka.
Po powrocie do domku dowiedziałem się że staruszek z pierwszego piętra w moim bloku, nie żyje.
Najprawdopodobniej zabił go syn staruszki, z którą pili. Już nie raz dzwoniłem po Policję jak ten Idiota (czt. ten syn) zaczynał awantury i bijatyki. Ciężko mówić w takich sytuacjach: "Osądź ich Panie sprawiedliwie" bo to wcale nie jest pozytywne... no ale nie mnie jest dane sądzić.
Teraz piszę notkę na bloga i idę zara w kimę. Czekałem na telefon od Pani Wychowawczyni. Miałem się z Nią dogadać w sprawie jutrzejszego wyjścia klasowego do kina. Dogadamy się po kinem... Tylko, że ciężko pięć minut przed Filmem kupić 31 biletów... ech... być przewodniczącym :PP... Ale właściwie lubię tą robotę, może lubię odpowiedzialność ;p
Dzięki, (Bracie/Siostro), że jesteś.
Dzięki, (Siostro/Bracie), że jesteś (taki/taka), (jaka/jaki) jesteś.
Patrzę na łóżeczko... hmm.. nie moje, patrzę na łóżko obok- Śpi FlugsS
Na ziemi leży Morfista i Rutcher całą noc kłócili się o kurtkę żeby się przykryć... Pomimo, iż pożyczyłem im jeden śpiwór a FlugsS drógi.
Poleźliśmy z FlugsSem na Mszę na 10:30
"Murzyn"-mój były animator przybył przebrany z Mikołaja i rozdawał dzieciakom prezenty :P
Później wróciliśmy do FlugsSa i zajęliśmy się "sprzątaniem"
Dziś na Mszy Młodzieżowej kazanie głosił Rekolekcjonista. No cóż O. Staszka dalej nie ma... Co tydzień w Niedziele na 20 i w Piątek na Mszy MAGISowej CZUJĘ Jego Brak. Inni księża jakoś nie umieją nada Eucharystii tego "klimatu". Właściwie to dalej jest Spotkanie z Chrystusem, ale Ojciec Tabiś umiał samą oprawą przyciągnąć młodych... cała nadzieja na dalszy rozkwit MAGISu w tej Parafii leży w Diakonie, który na razie dobrze wykonuje swoją "robotę". Mimo wszystko czuć brak Księdza Staszka.
Po powrocie do domku dowiedziałem się że staruszek z pierwszego piętra w moim bloku, nie żyje.
Najprawdopodobniej zabił go syn staruszki, z którą pili. Już nie raz dzwoniłem po Policję jak ten Idiota (czt. ten syn) zaczynał awantury i bijatyki. Ciężko mówić w takich sytuacjach: "Osądź ich Panie sprawiedliwie" bo to wcale nie jest pozytywne... no ale nie mnie jest dane sądzić.
Teraz piszę notkę na bloga i idę zara w kimę. Czekałem na telefon od Pani Wychowawczyni. Miałem się z Nią dogadać w sprawie jutrzejszego wyjścia klasowego do kina. Dogadamy się po kinem... Tylko, że ciężko pięć minut przed Filmem kupić 31 biletów... ech... być przewodniczącym :PP... Ale właściwie lubię tą robotę, może lubię odpowiedzialność ;p
Dzięki, (Bracie/Siostro), że jesteś.
Dzięki, (Siostro/Bracie), że jesteś (taki/taka), (jaka/jaki) jesteś.
Sb ;P
Znowu nie wkleiłem notki ;/
Może to dlatego że nocowaliśmy (Ja Robert i Tadzik) u FlugsSa... hmmm... no to chyba właśnie dlatego. :P
Dzień był fajny nawet ;]
Sobota
Godzina gdy na dworze w zimie panuje jeszcze noc, a Ty raczej śpisz. (około przed 5)
Wstajemy z FlugsSem by iść.... Iść do Kościoła i robić śniadanie... śniadanie dla hordy ludzi, którzy wbiją tu (do kawiarenki) po Roratach. Na szczęście MAGIS złożony jet również z Płci Pięknej. Dziewczyny przyszły i nie protestowały, na decyzje diakona, że ministranci mają iść służyć, zaś Niewiasty dokończą śniadanie.
Po Roratach Diakon kazał Endżi (zapis fonetyczny) i mi "wypieprzać" z kuchni żebyśmy nie robili wszystkiego za innych :PP
To tyle z porannych wydarzeń. ;]
Wieczorkiem, miałem prowadzić sesje RPG dla wyżej wymienionych na zielono graczy.
Zaczęliśmy... pograliśmy przez około 1-2 godzin. Później padłem. nie miałem już sił myśleć. Pierwszy raz padłem wcześniej od FlugsSa... A to dziwne, potrafiłem do tej pory wytrzymać bez snu 40h, a tu nagle "bum".
No i plany z wpisem na Bloga po sesji też poszły się grzać bo miałem problem z rozumieniem prostych zdań i żartów, więc nie siadałem do kompa.
Zaniedbałem wczoraj troszkę modlitwę wieczorną. ;/
To taka (prawie) zwyczajna sobota Czucza ;]
A.M.D.G.
Może to dlatego że nocowaliśmy (Ja Robert i Tadzik) u FlugsSa... hmmm... no to chyba właśnie dlatego. :P
Dzień był fajny nawet ;]
Sobota
Godzina gdy na dworze w zimie panuje jeszcze noc, a Ty raczej śpisz. (około przed 5)
Wstajemy z FlugsSem by iść.... Iść do Kościoła i robić śniadanie... śniadanie dla hordy ludzi, którzy wbiją tu (do kawiarenki) po Roratach. Na szczęście MAGIS złożony jet również z Płci Pięknej. Dziewczyny przyszły i nie protestowały, na decyzje diakona, że ministranci mają iść służyć, zaś Niewiasty dokończą śniadanie.
Po Roratach Diakon kazał Endżi (zapis fonetyczny) i mi "wypieprzać" z kuchni żebyśmy nie robili wszystkiego za innych :PP
To tyle z porannych wydarzeń. ;]
Wieczorkiem, miałem prowadzić sesje RPG dla wyżej wymienionych na zielono graczy.
Zaczęliśmy... pograliśmy przez około 1-2 godzin. Później padłem. nie miałem już sił myśleć. Pierwszy raz padłem wcześniej od FlugsSa... A to dziwne, potrafiłem do tej pory wytrzymać bez snu 40h, a tu nagle "bum".
No i plany z wpisem na Bloga po sesji też poszły się grzać bo miałem problem z rozumieniem prostych zdań i żartów, więc nie siadałem do kompa.
Zaniedbałem wczoraj troszkę modlitwę wieczorną. ;/
To taka (prawie) zwyczajna sobota Czucza ;]
A.M.D.G.
sobota, 8 grudnia 2007
Piątek i Czwartek :P
Wczoraj (6.12.07) były imieniny Św. Mikołaja
Pozdrawiam wszystkich imienników Mickiego ;p
Dziś ;P
Dzień zaczęty jak (przez cały adwent) od Rorat.
Później szkoła... podobają mi się te próbne matury.
Dzień ogólnie spokojny ;p
Na wieczór spotkanie MAGISu. ;D
Teraz siedzę u FlugsSa i piszę notkę na Bloga. Przepraszam wszystkich, którym napisałem, że postaram się być później na GG. Nie udało się ;/
Jutro jako MAGIS przygotowywujemy Śniadanie pororatnie ;]
Dlatego też jestem z FlugsSem tu bo trza wstać wcześnie... a razem łatwiej ;D
Dzięki Bogu, że Jest
Dzięki Bogu, że Jesteście
Dzięki Bogu, że Jestem
Dzięki Wam, że Jesteście (Ci co czytacie i Ci co tylko obrazki oglądają)
I jeszczeraz Bardzo przepraszam że nima mnie na GG ;/
Od jutra już trochę ambitniej wróce do Bloga... ;] Postaram się :P
Pozdrawiam wszystkich imienników Mickiego ;p
Dziś ;P
Dzień zaczęty jak (przez cały adwent) od Rorat.
Później szkoła... podobają mi się te próbne matury.
Dzień ogólnie spokojny ;p
Na wieczór spotkanie MAGISu. ;D
Teraz siedzę u FlugsSa i piszę notkę na Bloga. Przepraszam wszystkich, którym napisałem, że postaram się być później na GG. Nie udało się ;/
Jutro jako MAGIS przygotowywujemy Śniadanie pororatnie ;]
Dlatego też jestem z FlugsSem tu bo trza wstać wcześnie... a razem łatwiej ;D
Dzięki Bogu, że Jest
Dzięki Bogu, że Jesteście
Dzięki Bogu, że Jestem
Dzięki Wam, że Jesteście (Ci co czytacie i Ci co tylko obrazki oglądają)
I jeszczeraz Bardzo przepraszam że nima mnie na GG ;/
Od jutra już trochę ambitniej wróce do Bloga... ;] Postaram się :P
czwartek, 6 grudnia 2007
Opis dnia minionego ;]
Tak... to był ambitny dzień.
Jak co dzień Roraty, później szkoła... Mieliśmy tylko 5 lekcji ponieważ III klasy piszą próbne matury.
Stwierdziliśmy z Bobrem, Voxem i Tadziem, że skoro mamy więcej czasu to trza kiedyś kupić prezent na jutrzejsze Mikołajki.
Powiedzieli, że znają jakiś fajny sklep. Polazłem z Nimi... Najpierw minęliśmy jakieś dwa lub trzy sex shopy, więc zacząłem się zastanawiać gdzie te ciecie mnie prowadzą. I ostatecznie doszliśmy do jakiegoś sklepu ze śmiesznymi artykułami. Właściwie to nie kupiłem tam nic... bo jakoś nie pasowało.
Po powrocie rozleźliśmy się do domów. Wieczorkiem była I "Kolacja u Stacha" niestety bez jednego STACHA... Ojciec Stanisław dalej w szpitalu ;/
Razem z FlugsSem zwinęliśmy się wcześniej żeby zdążyć do Cerfa... Wypełzliśmy z tego sklepu o Godzinie, około, 23:30.
Wracając wpadliśmy do Diakona. Zaprosił nas na "chwilkę". Kiedy wróciłem do domu nie było już sensu włączać kompa bo wiedziałem, że za 3,5 h będę musiał wstać.
Zaspałem :P obudzili mnie o 6:00 (więc spałem 4,5h) ale zdążyłem jeszcze na Mszę ;]
Tym, którzy czytają tego bloga i tym, którzy tego nie robią.
Tym, których lubię i tym, których jeszcze nie pokochałem dość.
Dzięki, że jesteście.
Jak co dzień Roraty, później szkoła... Mieliśmy tylko 5 lekcji ponieważ III klasy piszą próbne matury.
Stwierdziliśmy z Bobrem, Voxem i Tadziem, że skoro mamy więcej czasu to trza kiedyś kupić prezent na jutrzejsze Mikołajki.
Powiedzieli, że znają jakiś fajny sklep. Polazłem z Nimi... Najpierw minęliśmy jakieś dwa lub trzy sex shopy, więc zacząłem się zastanawiać gdzie te ciecie mnie prowadzą. I ostatecznie doszliśmy do jakiegoś sklepu ze śmiesznymi artykułami. Właściwie to nie kupiłem tam nic... bo jakoś nie pasowało.
Po powrocie rozleźliśmy się do domów. Wieczorkiem była I "Kolacja u Stacha" niestety bez jednego STACHA... Ojciec Stanisław dalej w szpitalu ;/
Razem z FlugsSem zwinęliśmy się wcześniej żeby zdążyć do Cerfa... Wypełzliśmy z tego sklepu o Godzinie, około, 23:30.
Wracając wpadliśmy do Diakona. Zaprosił nas na "chwilkę". Kiedy wróciłem do domu nie było już sensu włączać kompa bo wiedziałem, że za 3,5 h będę musiał wstać.
Zaspałem :P obudzili mnie o 6:00 (więc spałem 4,5h) ale zdążyłem jeszcze na Mszę ;]
Tym, którzy czytają tego bloga i tym, którzy tego nie robią.
Tym, których lubię i tym, których jeszcze nie pokochałem dość.
Dzięki, że jesteście.
środa, 5 grudnia 2007
Dzień siódmy.
Dziś już siódmy dzień działalności tego bloga :P
Mimo to nie odpoczywam. W codziennej Ewangelizacji nie przewiduje czasu na odpoczynek, dlatego tu też nie może go być ;]
Jak codzień rano gnałem na RORATY;P
O.Zaporowski trochę sie rozgadał, ale kazanie było bajeczne. Sama historia którą opowiadał była tak barwna, że chcąc, nie chcąc miałem przed oczyma wydarzenia, o których opowiadał.
W szkole lekcje były luźne. Ostatnio prawie w ogóle nie miewam problemów edukacyjnych, co nie znaczy, że zacząłem się uczyć czy cóś ;P
Dziś jednak miałem do załatwienia ogrom spraw organizacyjnych. Zarówno w Samorządzie klasowym jak i jako pomoc w Szkolnym. No cóż... taka fucha.
W domu, było w miarę dobrze. Pomogłem Miśce zrobić lekcje.
Później jednak wszystko jakoś się pogorszyło... Siadłem do kompa. Starałem się odwrócić uwagę w dowolny kąt domu. Starałem się nie wtrącać w awanture mamy z Marysią. Nie udało mi się, jakkolwiek mnie mama kiedyś prosiła, żebym się nie wtrącał, tak nie wytrzymałem. Słyszalem na własne uszy jak Maryśka dręczyła mamę psychicznie. Wiem od kogo się nauczyła tej "zdolności". Wiem i żałuję, że kiedyś na takim tonie opierała się moja "dyplomacja".
Ale jednocześnie widze że ktoś ma na Nią zły wpływ. Nie wiem czy to jakaś "kumpela" głupawe czasopismo czy szmira w telewizji. Nie wiem... Ale jak dorwe to nogi ze zwieraczy...
Możnaby to wszystko tłumaczyć tym że Ona jest dziewczynką. Ma lat 13. Może zaczyna "dotykać" ją "dorastanie". I starałem się jej ustępować, pomagać, być życzliwym, milczeć na obelgi. Starałem się. Dopóki nie zaczęła "bluzgać" mamy. Nie mogę na to pozwolić. Nawet gdybym chciał yo po prostu mnie za bardzo "kłuje".
Poszedłem na Wieczorną Eucharystię... FlugsS nie wyglądał najlepiej... Martwię się o Niego... Wszelkie decyzje o swoim życiu MUSI podejmować sam, aczkolwiek jesteśmy PRZYJACIÓŁMI.
hmm... Na rekolekcjach MAGIS (a dokładnie na IDMie) mówiłem "świadectwo".
Mówiłem o tym, że DA się ŻYĆ i czerpać jedyną pociechę z życia POMAGAJĄC innym...
Nie zmieniam zdania. Dalej chcę tak żyć. Kochając Wszystkich Braci i Siostry w około "Na Większą Chwałę Boga" (w Nich). Ale coraz trudniej mi jest pomagać ludziom. Pozbyłem się lenistwa. Pozbyłem się uprzedzeń do ludzi. Ale teraz zaczynają się "schody".
Cóż mogę zrobić, gdy Bliźni NIE chcą pomocy?
No cóż... nie mam już dużo czasu na te przemyślenia... Trza iść spać. Jutro RORATY na 6:30 ;P
TY i Ty i TY i WY Dzięki, że jesteście. ;]
Mimo to nie odpoczywam. W codziennej Ewangelizacji nie przewiduje czasu na odpoczynek, dlatego tu też nie może go być ;]
Jak codzień rano gnałem na RORATY;P
O.Zaporowski trochę sie rozgadał, ale kazanie było bajeczne. Sama historia którą opowiadał była tak barwna, że chcąc, nie chcąc miałem przed oczyma wydarzenia, o których opowiadał.
W szkole lekcje były luźne. Ostatnio prawie w ogóle nie miewam problemów edukacyjnych, co nie znaczy, że zacząłem się uczyć czy cóś ;P
Dziś jednak miałem do załatwienia ogrom spraw organizacyjnych. Zarówno w Samorządzie klasowym jak i jako pomoc w Szkolnym. No cóż... taka fucha.
W domu, było w miarę dobrze. Pomogłem Miśce zrobić lekcje.
Później jednak wszystko jakoś się pogorszyło... Siadłem do kompa. Starałem się odwrócić uwagę w dowolny kąt domu. Starałem się nie wtrącać w awanture mamy z Marysią. Nie udało mi się, jakkolwiek mnie mama kiedyś prosiła, żebym się nie wtrącał, tak nie wytrzymałem. Słyszalem na własne uszy jak Maryśka dręczyła mamę psychicznie. Wiem od kogo się nauczyła tej "zdolności". Wiem i żałuję, że kiedyś na takim tonie opierała się moja "dyplomacja".
Ale jednocześnie widze że ktoś ma na Nią zły wpływ. Nie wiem czy to jakaś "kumpela" głupawe czasopismo czy szmira w telewizji. Nie wiem... Ale jak dorwe to nogi ze zwieraczy...
Możnaby to wszystko tłumaczyć tym że Ona jest dziewczynką. Ma lat 13. Może zaczyna "dotykać" ją "dorastanie". I starałem się jej ustępować, pomagać, być życzliwym, milczeć na obelgi. Starałem się. Dopóki nie zaczęła "bluzgać" mamy. Nie mogę na to pozwolić. Nawet gdybym chciał yo po prostu mnie za bardzo "kłuje".
Poszedłem na Wieczorną Eucharystię... FlugsS nie wyglądał najlepiej... Martwię się o Niego... Wszelkie decyzje o swoim życiu MUSI podejmować sam, aczkolwiek jesteśmy PRZYJACIÓŁMI.
hmm... Na rekolekcjach MAGIS (a dokładnie na IDMie) mówiłem "świadectwo".
Mówiłem o tym, że DA się ŻYĆ i czerpać jedyną pociechę z życia POMAGAJĄC innym...
Nie zmieniam zdania. Dalej chcę tak żyć. Kochając Wszystkich Braci i Siostry w około "Na Większą Chwałę Boga" (w Nich). Ale coraz trudniej mi jest pomagać ludziom. Pozbyłem się lenistwa. Pozbyłem się uprzedzeń do ludzi. Ale teraz zaczynają się "schody".
Cóż mogę zrobić, gdy Bliźni NIE chcą pomocy?
No cóż... nie mam już dużo czasu na te przemyślenia... Trza iść spać. Jutro RORATY na 6:30 ;P
TY i Ty i TY i WY Dzięki, że jesteście. ;]
poniedziałek, 3 grudnia 2007
I tak minął Wieczór i Poranek- Dzień Szósty
Rano na 6:30 trza było zapierniczać na Roraty ;D :PP XD
Później było spoksik ;]
Nie poszliśmy na pororatnie śniadanie w domq Katechetycznym, ponieważ trza było gnać na bana do szkoły.
Dzień był luźny pod względem lekcji ale prawie cały zawalony sprawami organizacyjnymi ;p
Dziś w naszej szkole odbywały się zawody w kosza dziewczyn. Z drużyną LO V przybył Uch (z "MAGIS" dla nieświadomych), a w reprezentacji LOXV grała moja kumpela z klasy.
Dostaliśmy w zad jako szkoła ;] hehe
Przy okazji... chodzi z nami do klasy, od dziś, nowy koleś. Chodzi za nim łatka, jeszcze z poprzedniej klasy, że ma coś nie tak z sexualnością... Wiem osobiście, że takie łatki ludziom potrafią przypiąć za budowę czy jakiś odruch... Staram się z tym walczyć w klasie i traktować go pozytywnie, jak całą moją wspaniałą klasę :)
Właściwie to podoba mi się jego postawa do spraw organizacyjnych. Wreszcie ktoś mnie trochę odciąży... tylko, żeby nie robił tego tak jak wcześniej próbował Adrian, bez żadnego porozumienia czy zgody na działanie...
Do domu wracałem z częścią mojej klasy... Wciąż próbuję ludzi przekonać do MAGISu, ale z wielu powodów "nie mogą"... mam tylko 3 lata na tą "Małą Ewangelizacje".
Po szkole zamulałem trochę w domu, po czym poszedłem na Mszę... Wiem to już druga dziś, ale miałem obowiązek (dyżur ministrancki). Zaskoczyła mnie obecność Tomka i Chrisola... No może nie do końca pamiętali jak się służy ale widać było, że chcieli być.
Po Mszy Św. polazłem na kurs Łaciny prowadzony przez Gochę... Dziś oprócz stałej ekipy (Gochy, Mariusza, Tadzika, Rafała i mnie) podłączył się jeszcze Robert ;D
Zaczyna mi wychodzić wymawianie modlitw ;]
Po powrocie do domu zasiadłem do kompa i próbowałem spisać dzień... między czasie byłem świadkiem kilku awantur, w których nie byłem uczestnikiem... no cóż... nie mogę nic pomóc bo zakazują mi się wtrącać ;/
No a teraz spisałem dzień i będę szedł w kimę...
TAK wiem, że jest przed północą!!! Ale jutro Roraty... Chyba moim postanowieniem Adwentowym powinno być chodzenie spać "wcześniej niż zwykle".
Ty! (czytaczu)
O! Czytający.
Dzięki że jesteś ;]
Dzięki Wam wszystkim, którzy czytają i tym, którzy tylko obrazki oglądają ;D
Dzięki też "TOBIE" (to już NIE do czytelnika), który dziś dwakroć do mnie przyszedłeś...
Diakonie... Znów nie miałem czasu spisać tej akcji promującej MAGIS ale jutro "powinienem" mieć czas.
A.M.D.G.
Później było spoksik ;]
Nie poszliśmy na pororatnie śniadanie w domq Katechetycznym, ponieważ trza było gnać na bana do szkoły.
Dzień był luźny pod względem lekcji ale prawie cały zawalony sprawami organizacyjnymi ;p
Dziś w naszej szkole odbywały się zawody w kosza dziewczyn. Z drużyną LO V przybył Uch (z "MAGIS" dla nieświadomych), a w reprezentacji LOXV grała moja kumpela z klasy.
Dostaliśmy w zad jako szkoła ;] hehe
Przy okazji... chodzi z nami do klasy, od dziś, nowy koleś. Chodzi za nim łatka, jeszcze z poprzedniej klasy, że ma coś nie tak z sexualnością... Wiem osobiście, że takie łatki ludziom potrafią przypiąć za budowę czy jakiś odruch... Staram się z tym walczyć w klasie i traktować go pozytywnie, jak całą moją wspaniałą klasę :)
Właściwie to podoba mi się jego postawa do spraw organizacyjnych. Wreszcie ktoś mnie trochę odciąży... tylko, żeby nie robił tego tak jak wcześniej próbował Adrian, bez żadnego porozumienia czy zgody na działanie...
Do domu wracałem z częścią mojej klasy... Wciąż próbuję ludzi przekonać do MAGISu, ale z wielu powodów "nie mogą"... mam tylko 3 lata na tą "Małą Ewangelizacje".
Po szkole zamulałem trochę w domu, po czym poszedłem na Mszę... Wiem to już druga dziś, ale miałem obowiązek (dyżur ministrancki). Zaskoczyła mnie obecność Tomka i Chrisola... No może nie do końca pamiętali jak się służy ale widać było, że chcieli być.
Po Mszy Św. polazłem na kurs Łaciny prowadzony przez Gochę... Dziś oprócz stałej ekipy (Gochy, Mariusza, Tadzika, Rafała i mnie) podłączył się jeszcze Robert ;D
Zaczyna mi wychodzić wymawianie modlitw ;]
Po powrocie do domu zasiadłem do kompa i próbowałem spisać dzień... między czasie byłem świadkiem kilku awantur, w których nie byłem uczestnikiem... no cóż... nie mogę nic pomóc bo zakazują mi się wtrącać ;/
No a teraz spisałem dzień i będę szedł w kimę...
TAK wiem, że jest przed północą!!! Ale jutro Roraty... Chyba moim postanowieniem Adwentowym powinno być chodzenie spać "wcześniej niż zwykle".
Ty! (czytaczu)
O! Czytający.
Dzięki że jesteś ;]
Dzięki Wam wszystkim, którzy czytają i tym, którzy tylko obrazki oglądają ;D
Dzięki też "TOBIE" (to już NIE do czytelnika), który dziś dwakroć do mnie przyszedłeś...
Diakonie... Znów nie miałem czasu spisać tej akcji promującej MAGIS ale jutro "powinienem" mieć czas.
A.M.D.G.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

