poniedziałek, 25 lutego 2008

Mój Mały chory Świat.

Dziś po raz kolejny odwiedzili mnie Przyjaciele. Tym razem przyszedł FlugsS z Robertem, a później doszedł jeszcze Tadzik.
Siedzieliśmy trochę w domku i nagle FlugsS wyczaił, że posiadam 2 talie kart i paredziesiąt pudełek z zapałkami, (którymi niegdyś zamierzałem zbudować zamek).
Idea gry w "Makao" na zapałki przeszła bez głębszych oporów i kiedy FlugsS już bankrutował, przybył do mnie Tadzik.
Szybko udzieliłem oprocentowanej pożyczki FlugsSowi, dzieki której wyszedł na +, Potem zwinął się Robert rozdzielając swe (4) zapałki między nas. Tadzik odchodząc oddał swe zapałki FlugsSowi, który ostatecznie zdobył nademną delikatną przewagę. (Zaraz po Jego wygranej partii o 100 zapałek).
Oprócz tego miałem kilka warznych rozmów na GG :P I tak minął dzień Czucza. ;/


Osób którym pomogłem dziś= 0 luda
Osób którym zrobiłem dziś na złość= 0 luda
Osób spotkanych dziś=9
Osób smutnych spotkanych dziś=0
Ocena dnia=0

:P

niedziela, 24 lutego 2008

Chorowanie ;]

Wczoraj ugotowałem sobie samodzielnie kaszkę. (Czego się śmiejecie)? To nie była kaszka "Błyskawiczna". W efekcie porcje kaszki można było liczyś na grudki (a własciwie gródy) a nie na łyżki czy chochle. Na pewno trzeba przyznać że kaszka mi wyszła. A właściwie nawet wyleciała mi z garka podczas gotowania :P

To taka relacja z Soboty (już po odwiedzinach u lekarza) xD

Poźniej przyszedł Tadzik. Naprawdę teraz przekonałem się o tych ludziach. Nic powarznego mi nie jest. Nie mogłem się spodziewać, że aż tylu ludzi przyjdzie mnie odwiedzać. W Niedziele znów przybył Tadzik, tym razem zaciągnął FlugsSa (przyszli mimo nawału roboty, i spraw codziennych). Z tego co mówiła siostra to na spacerze z Diakonem, też padła Idea"Odwiedźmy Czucza". No i dzięki tej idei, po spacerku wpadł do mnie Rafał.

Ogólnie czuje się już lepiej, ale chyba nie uda mi się wydostać z domu przed Wtorkiem.

sobota, 23 lutego 2008

I Ferie się kończą:P

Ostatnie Parę dni spędziłem poza Wrockiem...
Niedługo po powrocie z Międzylesia pojechaliśmy z Mentorem(Kłodzko), CzerwonoArmistką(Opole), Mattem (Opole) i Kermitem (Opole) do Krakowa:P
Mentor załatwił nocleg na WAJu (Wspólnota Akademicka Jezuitów).
Ja i Mentor byliśmy tam już w Niedzielę, a Opolska Eqipka dojechała w Poniedziałek.
Kiedy Brachu wprowadził nas do głównej sali w WAJu powiedział, że możemy się rozłożyć ze śpiworkami i nikt nie powinien nam wbić... Tego samego Wieczoru przyszli studenci na herbatkę, no ale to jeszcze nic takiego :P
Rano o 9:30 zadzwonił domofon do salki... Mentor z racji że spał bliżej drzwi, otworzył. chwilkę później do salki wpadły, około 5, Studentek. Po chwili zdziwienia, zapytały cza mamy tu jakieś spotkanie. Dalej zastanawiam się jak one wyobrażały sobie, że dwóch kolesi w śpiworkach i piżamkach, mogą mieć "jakieś spotkanie". Kiedy zaprzeczyliśmy powiedziały, że One wpadły tylko na Herbatkę. Przez następne dni również rano wpadali studenci, jednakże wtedy już byłem ubrany i sam wychodziłem z pytaniem: "Czy może ktoś chce herbaty?"

Drugiego dnia kuzynka CzerwonoArmistki zaprosiła nas na wieczorek Filmowy ;p
Ciekawa odczucie, wbić się komuś na wieczór do mieszkania widząc go pierwszy raz w życiu.

Trzeciego dnia udaliśmy się do O.Pawła Brożyniaka SJ (Moderatora MAGISu) i poszliśmy z nim na czekoladę, na którą zaprosił cały MAGIS podczas kazania w Międzylesiu.

Czwarty dzień minął dosyć... hmm... "kulturalnie".
Dowiedzieliśmy się od Fazy (Scholastyka, który studiuje w Kraku), o Restauracji gdzie można dobrze i tanio zjeść... (na takich wyjazdach odczuwa się trud zdobycia codziennego obiadu z własną kasę xD ). Wbiliśmy do "Babci Maliny", ponieważ szedłem ostatni, usłyszałem biegnącego z nami kelnera, który chciał poprowadzić nas do stolika... Przyzwyczajeni do FastFoodów nie mogliśmy się czegoś takiego spodziewać. Ponieważ nikt inny nie zwrócił uwagi na wołanie kelnera, uznał on nas za obcokrajowców, a mnie za tłumacza :P Wystrój sali i pełna elegancja tego lokalu całkowicie nie pasowała mi do dość niskich cen jakie tam istniały. Oczywiście nie narzekam ;D
Tego samego dnia wieczorem kuzynka CzerwonoArmistki załatwiła nam bilety do teatru Starego w Krakowie, po promocyjnej cenie 10 zł a nie 40 i w rekordowym terminie 5 minut przed spektaklem a nie 3 miesięcy. ;]

Piątego dnia pojechaliśmy do Opola. Ja zostawiłem w WAJu szalik a Mentor ładowarkę do komórki xD
W opolu zostaliśmy na Nocce Filmowej, po czym rano ruszyliśmy do Kłodzka ( w osłabionym składzie, Mentor i Ja). Niestety w opolu się przeziębiłem, czego skutki odczuwałem przez najbliższe dni.
Szóstego dnia (dziś rano) wróciłem do domu, zostawiając tylko po sobie, w Kłodzku, list.

No i jestem chory... zobaczymy ile mnie to będzie trzymać. XD

piątek, 15 lutego 2008

Powrót ;]

Powrót do domku... (14.02.08)

Wrażenia z Rekolekcji...

-Wreszcie poznałem to genialne uczucie gdy ludzie patrząc na Ciebie i na Twój styl "Bycia" zaczynają się uśmiechać...
Niektórzy mówią: "Wariat (i synonimy)."
Inni powiedzą: "Fajnie, ktoś taki jest."
Ktoś, lub nieliczni Ktosie: "Możnaby spróbować brać przykład."
Wielu zapyta: "Czego On się najarał?"
Ale ważne jest tylko to, że przy tym wszystkim się UŚMIECHNĄ i choć troszeczke będą radośniejsi, niosąc tą radość innym ;] (nawet nieświadomie)

-Jeden z Dwóch głównych celów obranych jeszcze przed wyjazdem został częściowo wykonany;]
Poznałem wreszcie wspólnote MAGIS z Opola. Drugi cel pozostał tak jak się spodziewałem odległy... ale mam jeszcze czas. ;]

-Poznałem jeszcze jedno NOWE odczucie... zawsze myślałem, że to tylko bajki, które Księża czasem opowiadają zamiast pożądnych Kazań...
Już w drugim dniu po Eucharystii poczułem gigantyczną radość. Rzucało mną (w pozytywnym sensie) miałem cały czas podświadomą chęć śpiewać każdą wesołą pieśń, której melodie mi się podsuwało. To takie przepełnienie radością. Mam nadzieje, że tak mi zostanie.
Ciekawostki:

-Od wieczoru przed ostatniego dnia, aż do wieczoru dnia ostatniego (w pociągu), FlugsS dał mi całą serie ciosów w dusze, że ręce same zaciskały mi się do strzału w gębe... Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało... nie wiem o co w tym biegało ale zdziwił mnie... Dziś jest już wszystko w normie.
Mogę Tylko dziękować Bogu za tą lekcje opanowania się i za zwrot Przyjaciela ;]

Podsumowanie:

-Jak na razie jestem zadowolony ze swoich czynów i decyzji ;]
Plany na najbliższy czas:
16.02- Wyjazd z Mentorem i Opolem do Krakowa :)
Później- Wypad do Kłodzka
W przyszłości- Rozpoczęcie II semestru Roku Szkolnego 2007/08
W między czasie- wypad do Opola i zaplanowanie kilku LARPów Wrocław/Opole/reszta ("przedsmak Wakacji")
A ogólnie to kontynuować życie takie zaczepiste jak to podczas "Rekolekcji Zimowych MAGIS w Międzylesiu 2008"

poniedziałek, 11 lutego 2008

Wyjazd

Znikam na czas bliżej niesprecyzowany ;]

Nie wiem czy wróce szczęśliwszy ;)
Nie wiem czy wróce radośniejszy ;]
Nie wiem czy wróce lepszy ;>
Nie wiem... bo tego nie mam prwa wiedzieć budząc się rano ;P
Wiem jednak, że powróce bardziej0 doświadczony o pare dni... szczególnych dni ;-)

Jak wróce to się postaram coś o tym maznąć tu. ;-]

Miłych Feri Bracia i Siostry.

piątek, 8 lutego 2008

StaroWady ;]

Miałem kiedyś pewien problem ze sobą... Brała mnie zazdrość gdy ktoś był wyróżniany ponad mnie, mimo tego, że zasługi mieliśmy te same...
To stary Grzech. Przez kilka lat Nasz Prefekt ministrancki i opiekun MAGISu dzielnie uczył mnie pokory. Była to dłuuuuuga lekcja za którą prgnę mu podziękować...
Dlaczego akurat teraz?
Bo dziś miałem dość trudny test z opanowania zazdrości i wydaje mi się, że przeszedłem go pomyślnie...
Cały dzień, mój Przyjaciel, pokazywał mi się ze "złej" strony. Mocno wychodziło na jaw jego lenistwo, walenie nabożeństwa w którym uczestniczył, Jego zawiść!
Mimo to jednak został wyróżniony do Funkcji "Animatora" o której sam marzyłem parę lat temu (albo od paru lat :P).
Wiedziałem że w przeciwieństwie do mnie nie ma np. ukończonego Kursu na Wychowawce kolonijnego, spokoju, altruizmu.
A mimo to udało mi się przezwyciężyć ZAZDROŚĆ, która próbowała się wbić w me serce przez całą Eucharystie... Prawdę mówiąc, drógi raz w życiu "poczułem" zesłanie Ducha Św. (prawie takie jak przy Bieżmowaniu) i po Mszy Św. nie nękała mnie już ta "wada" stałem się wolny i jestem z tego szczęśliwy.
Może nie na darmo dziś chodzi za mną "Zmartwychwstanie".
Najpierw Ksiądz w szkole w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu zaczął prowadzić lekcje o Zmartwychwstaniu a później Filip źle ustawił lekcjonarz na Mszy młodzieżowej...
Może to jest swoistego rodzaju moje małe Powstanie ze zmarłych... Powstanie z Grzechu.

Nadchodzą dla mnie trudne dni... Czuje to ;/
Jest jednak Ktoś. z kim są one do przeżycia... (co nie wyklucza bólu :P)

Śpijcie pod Jego opieką Bracia i Siostry. Dobrej Nocy.

wtorek, 5 lutego 2008

Wybór... (Prolog)

To rozwarzanie zaczne od streszczenia pewnej Biblijnej opowieści...

Żył sobie człowiek imieniem Abracham. Długo nie miał dzieci. Na późną starość Bóg dał mu syna... Wtedy był wdzięczny Bogu, za ten upragniony dar.
Przyszedł jednak czas gdy Bóg zażądał od Abrachama ofiary z ukochanego, jedynego potomka.

W pewnym sensie postawił go przed wyborem.
I to właśnie przed trudnym wyborem...

Z jednej strony Syn, którego darzył Miłością, dziedzic, marzenie całego życia. Sprzeciwienie się Bogu, Trzymanie się praw naturalnych.
__________________________________________________________
Z drógiej zaś strony: Bóg, Ten który jest Największą Miłością. Skandal, Krzywda wyrządzona osobie ukochanej. Zachowanie przykazań.

Abracham wybrał Nowe Życie... dostał stare ;]
Wybrał Boga... Bóg pozostawił mu syna... Ale samemu też pozostał przy Nim...



I to jest Trudny Wybór...
Kiedy mamy do wyboru Dobro/Zło to test dla głupich...
(którego nie zdajemy o czym świadczą kolejki przy Konfesjonałach...)
Problem zaczyna się kiedy mamy wybór Dobro/Dobro...

piątek, 1 lutego 2008

(II) "I piątek Miesiąca"

Wkraczając w dalsze refleksje postanowiłem zrobić taką małą ściąge do Rachunku Sumienia...

"10 Przykazań "
Wersja: Very LIGHT
czyli takie minimum...
\/
'
I "Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną..."
Zastanówmy się nad paroma faktami...
Kiedy ostatni raz dla zabawy używałem znaków i słów różnych sekt, pogańskich wierzeń, dzisiejszych "zboczeń Świata"...?
Kiedy dla wygody milczałem gdy obrażano mego Boga...?
.
II "Nie wymawiaj Imienia Boga Twego na daremnie..."
Czy zdażają mi się momenty że mówię:
-"O Jezu!"
-"O Boże!"
-" Matko Boska!"
-"Na rany Chrystusa!"
W sytuacjach Banalnych, mało ważnych? ^.- ??
.
III "Dzień Święty będziesz Święcić..."
-Czy w Święta (również NIEDZIELE) czuje że jest to dzień inny od pozostałych?
-Czy w TYM dniu spotykam się z Chrystusem w Najświętszym Sakramencie?
-A jeśli zdaży mi się, nie być na uczcie Eucharystycznej, to czy przynajmniej przyjmuje Jego słowo? Czy czytam Biblię?
.
IV "Czcij Ojca Swego i matkę Swą..."
-Czy moi Rodzice MOGĄ* być dumni ze mnie?
-Czy szanuje Ich w głębi duszy?
-Czy modle się za Nich?
Mogą* poniewarz zdarzają się tacy z chorymi ambicjami i nie jest to wina dziecka... Ale trza przemyśleć to pod kątem Czy ja na ich miejscu (z ich wartościami) byłym z siebie dumny.
.
V "Nie zabijaj..."
-Czy zabiłem Kogoś Fizycznie?
-Czy zabiłem Kogoś Emocjonalnie/Psychicznie/Duchowo/( na tle godności)?
.
VI "Nie cudzołóż..."
-Czy Gwałciłem/ Dozwalałem na to/ Podjudzałem?
-Czy Dopuściłem się/ nakłaniałem :
-do stosunków przedmałżeńskich?
-do zdrad?
.
VII "Nie Kradnij..."
-Czy Okradłem Kogoś?
Może po prostu "wziąłem bez zgody"/"wykorzystałem zapomnienie"/"zapomniałeś oddać" komuś jego:
..........-rzecz?
..........-zarobek?
..........-nagrody?
..........-uznanie?
^.-
.
VIII "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu..."
-Czy zwalałem na kogoś wine?
-Czy chciałem komuś "dokopać" i mówiłem o nim źle?
.
IX "Nie pożądaj żony bliźniego swego..."
-Czy rozwaliłem cudze małżeństwo/rodzącą Miłość?
.
X "Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego..."
-Czy w mym sercu zagościła zazdrość na tyle silna bym planował grzech?
.
.
.
.
.
To takie przykazania dla ludzi którzy dawno się nie spowiadali... ;]
Jeśli ktoś przeczytał i stwierdził "Jestem Święty" niech czeka do następnego piątku... xD

środa, 30 stycznia 2008

Dzień ;]

Dziś dzionek był git ;]

Najpierw Rano 6 z Polaka z Odśpiewanie I Polskiego Hymnu "Bogurodzica".

Później w miarę fajny dzień, pochwała od WF-Mena na siłce ;P, znośna (co się rzadko zdarza Geografia, i spotkanie w Banie do domu z dawną znajomą, z którą już dawno straciłem kontakt... może to kolejna osoba, której będę mógł pomóc ;]
Później "Szkoła Modlitwy" i "kolacja u Stacha"...
Diakon wyglądał na wkurzonego/zmęczonego (niewłaściwe skreślić).

No i "Wycieczka do Jima" którą opisze wraz z edytowaniem pewnego starego wątka...

Później miałem okazje pogadać z kolejną osobą, która ma w sobie mnóstwo Bożej miłości i jej nie dostrzega...
Na koniec tego dnia doszła jeszcze pewność, iż jednak jutro nie idę do szkoły... (prawie jak dzień dziecka) xD

Dobranoc Umiłowani w Panu Przyjaciele ;]

niedziela, 27 stycznia 2008

Carpe Diem

"Dostałem Wiosne w Środku Zimy... Bałem się Jesieni.... Kiedy zacząłem się Cieszyć Chwilą... Przyszła Jesień na Przedwiośnie..."


"
W moim życiu cały czas doświadczam wzniesie do Nieba i upadków na Ziemie...
Dochodziło do tego że zacząłem "bać" się upadków, gdy siedziałem na chmurze niebiańskiej.
Dziś Przyjaciel mnie za to zganił... Przemyślałem to trochę i stwierdziłem że ma racje!

Zamieszcze tu słowa innego Przyjaciela, odnoszące się do mojego TEGOROCZNEGO życia:
"Dostałeś Wiosnę w środku Zimy... Nie martw się Jesienią!!!"
"

Te słowa zapisałem w zeszycie wracając dziś w pociągu...
Przestałem patrzeć na jesień...
Odwróciłem Głowe od ziemi, z Zaufaniem patrząc w Niebo...
I spadłem ;/


Mur do którego przywykłem zaczyna rosnąć, by nie było mi za prosto... ;/
Mam Oparcie w Bogu, Który jest Miłością...


Dziś trochę gadałem z Moim najlepszym Przyjacielem...
On mało mówi... ale umie słuchać...
On kiedyś dążył do celu. Chciał nieść Miłość Wszystkim ludziom. Przyły przeszkody, które wtedy wydawały się skandaliczne... były odrzuceniem tego co Go wychowało...

Nie przestał! Tak bardzo Kochał, że nic nie było w stanie mu przeszkodzić. Ani Cieprienie, ani odrzucenie, ni prześladowania, ni groźby i ostatecznie Śmierć...
Pragnę iść za Nim. ;]

niedziela, 20 stycznia 2008

new post

Dawno nie aktualizowałem Bloga...
No ale w moim życiu dużo się nie zmieniło... no może poza kolejnymi dwoma pięknymi dniami spędzonymi z dala od codzienności... spędzonymi z Pewną dziewczyną, o której mogę mówić "Ukochana". Z Przyjacielem, z którego widze właśnie wtedy kiedy odcinam się od większości... Z pewnym Przyjacielem w trzech osobach, który nie spuszcza mnie z oka gdziekolwiek bym nie uciekł.

Dzięki, że jesteście ;]

Problem...

Ostatnio doszło do pewnego "wydarzenia" wiem, że chce i powinienem je opisać...


... Na razie jednak nie będe tego robił, przez wzgląd na obietnice daną mojemu Przełożonemu i dobremu znajomemu...

Jak coś to po prostu dam "edit" do tej notki ;]

poniedziałek, 14 stycznia 2008

3 sprawy xD

1)
Wróciłem z Kłodzka

Dla tych co pytają: "I jak?"
Odpowiedź standardowa...

"Jestem szczęśliwy, muszę tylko przeczekać pięć dni (już cztery) ;]"

Dla tych co dalej ambitnie pytają: "No ale jak tam było?"
Odpowiedź dalej pozostaje jedna...
"Było zaczepiście bo jak mogło być inaczej ;]"



2)

Niedzielne Kazanie Diakona natchnęło mnie do umieszczenia mojej starej ciekawej myśli:
"Wulagryzmy a Przeklinanie"
Wielu inteligentnych ludzi nie zauwarza różnicy między tymi słowami... niestety ludzie prości też już nie widzą granicy między tym, kiedy "O k[urcze]a" jest wulgaryzmem, a kiedy przeklaństwem. Wszystko zależy od intencji... jeżeli dwójka dzieci w piaskownicy wyzywa się... i jedno mówi: "Ty jesteś głupi..." to przeklina... nieświadomie... ale przeklina.
Jeżeli ktoś kogoś obraża i ma "moc w słowie" (czytaj mocno w wierzy że tak się stanie) to słowo to ma siłę sprawczą... Jest to grzech... bo jak wiemy "z każdego słowa będziecie osądzeni...".
To jak wielką siłę ma słowo Ukazał Bóg na kartach Pisma Świętego nie czyniąc zbyt wielu zbędnych gestów...

Warto tu również wspomnieć o tym, że Dzieciaki którym coś się wmawia od Urodzenia potrafią przyjąć te cechy w dorosłym życiu... A niby to takie niewarzne słowa.... przypadek, nawyk...

Czym więc jest wulgaryzm...?
Kiedy gadasz z kumplem i mówisz na przkład:
"Na tej imprezie było za[...]iście" to nie jest pod żadnym pozorem przekleństwo... nie jest to grzech... Aczkolwiek można uznać takie stwierdzenie w niektórych środowiskach za delikatnie nieetyczne.

Propo słów nie przyzwoitych...
Kiedy na przykład dwóch meneli stoi na korytarzu szkolnym i słyszę jak gadają o jakiejś dziewczynie, że "to fajna d[odbyt]a jest" no to to trochę może godzić w Jej godność...
Ja rozumiem, że w ich mniemaniu to komplement... ale w ten sposób zawężają swoje kryterium oceniania płci pięknej tylko do piękna poszczególnych organów...
Pozowlę sobie zacytować pewien kabaret:
"-No i co?
-przysłała mi zdjęcie ;]
- i jak? Fajna dupa z Twarzy?"

No właśnie takim sytacją przeciwstawiają się podstawowe zasady etyki i dobrego zachowania ;]

3)
Dziś po powrocie ze szkoły, nim jeszcz zasiadłem do Obiadku... zadzwonił do mnie telefon...
Uslyszałem głos O.Stanisława...
Dowiedziałem się, że mam zapowiedź dzień wcześniej... bo robimy ją dwa razy ;]
zaczeliśmy o 15:30 z Tadzikiem zgarneliśmy po drodze Tomka i męczyliśmy się pare godzin ;)
Później doszli do nasz jeszcze Robert Jóżek i Laska (podziękowania dla chłopaków) i obskoczyli 45 mieszkań... po czym zwineli się z Tomkiem... Ja i Tadzik skończyliśmy około 22 ;P Tylko dzięki temu, że O.Tabiś zwolnił nas z Ostatnich 6 bram ;>

Za rok Kolęda na tym osiedlu wypada w Piątek i "niestety" będę w tedy w pociągu do Kłodzka xD
W zeszłym roku męczyliśmy się z Mateuszem na tym osiedlu... w tym roku z Tadzikiem...
Za rok mnie nie ma... po prostu "nie ma" ;D

czwartek, 10 stycznia 2008

Dziwny dzień...

Dzisiejszy Dzień był dość... dziwny...
Całość wyglądała zaczepiście... do pewnego momentu... Wieczorem moja siostra pokłuciła się z Matką... Niby nie wpływało to na mnie... a jednak... używała argumentów, które niegdyś sam opracowałem... ale ból był w tym, że nie dokońca sama je rozumiała. Wkurzało mnie to...

Później poprosiła żebym pomógł jej w pracy z Fizyki... Zacząłem pomagać... w Pewnym momencie napisał FlugsS... coś potrzebował... nie umiałem pomóc obydwóm... nie umiałem się tak skupić... no może gdyby FlugsS nie pisał tak Chaotycznie... Z jednej strony wrzeszczała na mnie siostra, że niby ją olałem... z drógiej (nawet przez komunikator) odczółem zdenerwowanie FlugsSa...

Nie wytrzymałem... chciałem chwili spokoju, żeby zrozumieć choć jedno z Nich... Obydwoje się na mnie obrazili... Ostatecznie FlugsS załapał, że to nie miało sensu (chociaż moja odzywka była nie dokońca miła... "Spieprzaj") a Miśka też znormalniała i wyluzowała się...

Musze się nauczyć opanowania dla takich sytuacji...

Jeśli kogokolwiek skrzywdziłem to bardzo przepraszam...

Oczekiwanie

Stoję obok muru... czekam... czekam i przygotowywuje się by kolejny raz przez Niego przeskoczyć... Wiem, że i tak szary metalowy potwór codzienności, porwie mnie z powrotem za mur... ale pragnę skakać... wdrapywać się... "przebijać" przez mur.

Już blisko czas... blisko świt, krótkiego dnia...
Ukochana ma czeka... cierpię stojąc za ścianą...

Już blisko czas...

środa, 9 stycznia 2008

Alkochol?

Dziś na obiad dali mi jakieś żarcie w cieście... że niby ciasto z alkocholem... jakby nie patrzeć było smaczne... ale mimo przekonywań, że "ten alkochol wyparował z tłuszczem" jakoś miałem opory przed jedzeniem...

;D

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Dobranoc

Śpij Słodko moja Miłości...
Niech Jah czuwa nad Twym snem.
Kocham Cię

Spij Ukochana i Wracaj do Zdrowia... ;*

"...Córki Syjońskie nie budźcie Jej ze snu, dopóki sama nie zechce [wstać]..." (chyba) Pieśń nad Pieśniami.

Dobranoc ;]

Usta

Przyszedł i czas na rozmowę ze przyjaciółką moją Refleksją...
-Co czujesz?
-Radość. ^.^
-Fizycznie. -.-
-Że co? ^.-
-Przypatrz się sobie... Co powoduje, że tak dziwnie raz na jakiś czas językiem muskasz swe wargi? Co powoduje, że usta Twe stały się dla Ciebie czymś... Nowym...
-Wiesz dobrze.
-Tak wiem... ale przypuszczam, że sam nie jesteś pewien...
-hmm...
-Tak! Myśl... Właśnie po to przychodzę... ciekawe, kim byś był gdybyśmy nie rozmawiali tak często?... Gdybym nie zmuszała Cię do myślenia w chwilach ciszy i spokoju...

Dokończe wieczorkiem

edit:
Jednak Nie będe kończył "wieczorkiem"...
skończe kiedy będe pewny odpowiedzi... ;]

Rozmyślania i Brak

1)
Po powrocie znów stanąłem przed samym sobą twarzą w twarz...
-Za kim idziesz?
-Za Chrystusem!
-Nie zdejmuj "Krzyża"!
-Nie zdejmuje... ale nie odtrącam Marii, gdy chustę mi podaje.
-"Ptaki powietrzne mają gniazda, zwierzęta leśne mają nory, ale Syn Człowieczy nie ma miejsca gdzie by mógł głowę położyć"
-"Przychodzi czas, że mężczyzna opószcza dom swój... Matkę i Ojca... i łączy się z Niewiastą[...] i stają się jednym ciałem."
-Ale...
-Milcz
-Pomyśl...
-Zamilcz
-Ech... Czyń co uwarzasz za słuszne.

2)"Brak mi trochę..."
Brak mi trochę spacerów ze splecionymi dłoniami.
Brak mi trochę słodkiej twarzyczki, którą mogłem obcałowywać.
Brak mi trochę uśmiechu, który budził we mnie radosć.
Brak mi trochę serca tak ciepłego, że roztapiało smutek i chłód.
Brak mi trochę ust, których dotyk rozradowywał mego ducha.
Brak mi trochę Miłości... chociaż nie... Miłości nie może mi być brak... Kocham i wiem że moja Ukochana czeka na mnie za murem...
Nie brak mi również oczekiwania. Każda sekunda, która mija, każda minuta, godzina, dzień, noc, zbliża mnie do spotkania z mą Ukochaną...

Bajka...

Opowiem Wam Bajkę... Można nazwać to też legendą lub metaforą... ale jest to tylko prosta "Historia o Szczęśliwym Czuczu." [fragmenty]

"... A kiedy przebyłem fosę, stanąłem przed murem... i przyleciał ten sam wielki żelazny potwór, który niegdyś porwał mą Ukochaną i teraz mnie zabrał i zrzucił za mur... Były to dla mnie dni szczęśliwe... dni, w których już nie tylko byłem szczęśliwy z pocieszania ludzi, ale byłem szczęśliwy marzeniem... że ten czas się nie skończy... wróci...

Stoję obok muru... przychodzi do mnie zwykły starszy człowiek w szarej szacie... Nie wiem jak miał na imię. Bóg, Sumienie... a może Refleksja przybrała się w nową postać...
-O czym myślisz?
Wskazałem na mą Ukochaną...
-O czym Marzysz?
-O nas...
-Czego pragniesz?
-Tego co każdy Człek w głębi serca...
-...
-Tego co dostałem
-Pragniesz tego co masz?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz zostać?
-Jestem Szczęśliwy.
-Chcesz być przy Niej?
-Tak...
-A nie zabraknie Ci cierpienia?
-Przecież zostawiam życie... a wyrzeczenia?
-zabraknie Ci cierpienia?
-Pozostawić rodzinę, Przyjaciół, całe dotychczasowe życie....
-To ma być Cierpienie, w zamian za nowe życie? -.^
-...
-?
-ech... Wrócę tu.
-Owszem.
-Zniszczę mur.

-Oczywiście
-Ale teraz jeszcze nie umiem...
-Tak to jest właśnie cierń, który wbijam ci w serce... Czas...
I znów porwała mnie metalowa bestia... i wyniosła za mur... a czas wlał nową wodę do fosy...

...Kiedyś dokończę Wam bajkę o szczęściu, które jest częścią mej Historii...
NOWYM ROZDZIAŁEM