piątek, 11 września 2009

18-stka

Dziś mam osiemnaste urodziny.

Nic takiego.

Dorosły w pełnym tego słowa znaczeniu, zacznę być po skończeniu dwudziestu jeden lat, albo po ślubie, zakonnym lub małżeńskim, ale i tak przynosi mi dzisiejszy dzień pewną rozterkę moralną.

Żyje w państwie demokratycznym.

Demokracja to system, który wymaga od obywateli o wiele większej odpowiedzialności, niż posiada średni obywatel w tym narodzie.

Otóż, za decyzje władzy (którą teoretycznie tworzymy wszyscy) odpowiadamy również wszyscy, którzy do głosowania są uprawnieni.

W Kraju w którym żyję (jak i w większości dzisiejszych Demokratycznych Państw) stajemy przed wyborem i głosujemy na kogo chcemy, ale patrząc na tą kwestie z innej perspektywy nie mamy możliwości zagłosowania na nikogo.

Mamy obowiązek wybrać człowieka, który będzie reprezentował NASZE interesy, a tymczasem, żaden z przedstawionych Nam kandydatów, nie reprezentuje ich.

Nie chcę być odpowiedzialny za decyzje podjęte przez idiotów, lub/i sprzedajne świnie.

Jedynym sposobem na, nie branie odpowiedzialności, której nie powinniśmy zresztą brać, jest nie posiadanie dowodu osobistego, który uprawnia do głosowania.

Tymczasem, Państwo w którym żyję, wymaga ode mnie posiadania takiego dowodu, by mieć prawo do utożsamiania się z podmiotem określanym przez język jako „Polak”.

Jako potomek Polaków, którzy Kraj ten tworzyli i poświęcili się za Niego, nie mogę zrezygnować z tożsamości Narodowej.

Tymczasem ktoś, bez żadnego uzasadnienia prawnego, nakazuje mi przyjęcie obywatelstwa, jako obowiązkowy warunek zachowania tożsamości narodowej.

Pierwszy dowód osobisty, narzucił Polakom Niemiecki okupant (tzw. „Palcówki” czyli Fingerabdruck [z Niem. „odcisk palca”]).

To przykre, że pomimo wyzwolenia się, z niewoli, dalej pozwalamy się kontrolować. Tym razem już własnym braciom, ale jednak.

To jak wilk, który wyrwał się człowiekowi, chcącemu go udomowić. Czym dla takiego wilka jest obroża, której nie postanowił zdjąć pomimo sposobności ku temu?

Pewnie wyrobię sobie ten dowód osobisty, bo jeszcze nie czas na masowe przebudzenie i nie czas Krwawej ery Rewolucji, jeszcze.

Bunt w tej chwili mógłby sprawić, że nie byłoby mnie w czasie, gdy większe rzeczy będzie ode mnie wymagał, Jedyny mój Pan.

Idealny dzień na osiemnastkę.

Koniec tygodnia szkolnego, rocznica wybuchu Światowego centrum Handlu, rocznica śmierci wielu ludzi różnych narodowości, rocznica kolejnej śmierci moralności ludzkiej, piątek- wspomnienie męki Pańskiej.

Dobrego dnia Siostry i Bracia.

wtorek, 8 września 2009

Dziś pierwszy dzień kiedy mam dość czasu na napisanie notki i akurat dziś nie mam na to siły.

Pierwszy raz nie mam siły, nie dlatego że jestem zmęczony czy śpiący. Dziś zauważyłem, że jestem chory. Dokładniej powiedział mi to termometr, katar i ciepłe czoło.


Nie mam czasu na chorowanie, za dużo jeszcze przedmą.

Odpocznę… za tydzień dwa.

piątek, 4 września 2009

.

Dodałem dziś trzy wiersze, których nie miałem wcześniej czasu przepisać.
Dzięki wizycie u dentysty, mam właśnie chwilkę czasu wolnego, bo musiałem wcześniej opóścić szkołę.

A przy okazji to dwusetna notka.

Dobrych dni, Bracia i Siostry.

Wiersz Czternasty

"Manifest Adekadentyczny"


Ten mrok, Cię ogarnie milczący Poeto,
Gdy go ognistym słowem nie przegnasz z serca.
A jeśli zastygniesz jak zgaszona świeca,
To sam siebie, pozbawisz decyzji Veto.
Gdy w Cień się chowasz płaszczem swą twarz okrywszy,
Nie dziw, że kona Duch twórczości, porywczy.
Tak brzmi smutny ten los, milczący Poeto.


Kto wmówił duszy co łby skracała Hydrze,
Że jeśliś jak mrówka przed pociąg rzucony,
To choć duch twój do walk w boju ożywiony,
Zejście z torów zagłady wybrać masz chytrze?
Nie walczyć i broń Bóg, innych nie grzać braci,
Któż Ci to nakłamał? Sędziowie czy Kaci?
Gdy miecz krwią spoisz… I serce wyrwij Hydrze.


Nie dziw, że marzną. Jeśliś ognia nie głosił,
Serca Twych Towarzyszy w globalnym chłodzie.
I ręce i nogi ugrzęzną w tym lodzie,
Jeśli zlękniony w ciszy nie dodasz im sił.
Nie dziw, że tchórzą, moralnie upadają,
Gwałcą, mordują, krwią niewinną brukają,
Gdyś ognisto-złotej nowiny nie głosił.

Wiersz Trzynasty

Planowałem użyć tego wiersza,
jako wstępu w tomiku Poezji dla nauczycieli,
który chcę wręczyć po maturze.

„Pożegnania”


Piękne więdną kwiaty
I zabawki psują się,
Milkną głośne wiwaty
I trunkom mówimy: Nie!

Zbledną barwy laurek,
Miną słowa dziękczynne,
Wzrok ucieknie z figurek,
Uściski przejdą silne.

Drobiazgi się zagubią,
Szybko zniknie cukierek,
Czekoladki wydłubią
Z cudownych bombonierek.


Słuchajcie więc spokojnie, bez presji.
Bo tych słów mej płomiennej poezji,
Zapomnieć niełatwo przyjdzie sposób,
Nawet w polach, codziennych sporów kłosów.

Wiersz Dwunasty

„Teatr”



Uwielbiam w teatrze, taką wolność bycia…
Kim chcesz możesz zostać zmieniając okrycia.
Zdarty wkładam płaszcz i żebrakiem się staje,
Przekładam rewers – Królewski stan przystaje.

Przechodzę dwa kroki i mile przebyłem,
Mijam całą scenę – nic się nie ruszyłem.
Kartonowy symbol Wrota transformuje,
Drzwiami karczmy, zamczyska bramy mianuje.

Przed wejściem moim, dźwięki twarz mą stwarzają.
Biskup! Światło świec i organy zagrają.
Książe! Tron z krzesła i giermek uniżony.
Nędzarz! Gdy spluwają w me ręce barony.

To tutaj się bezdźwięczna przygrywka zdarza,
Gdy za swój instrument się światło uważa.
To tu skryć Ono potrafi skrytobójcę,
To tu przyłapie na złym czynie zabójcę.

Gdy w małej celi pętają mnie okowy,
Wyzwolę się szarpnięciem na rozkaz z głowy.
Gdy horda nikczemników przede mną staje,
Ruszam i walczę, lecz bólu nie doznaję.


Gdy światło czas zatrzyma,
Kurtyna świat zakończy,
To rzucę się oczyma,
W gąszcz realności pnączy.

czwartek, 3 września 2009

Dziś

Dziś miałem w pełni wykorzystany dzień.
Pobódka, Modlitwa, Higieno-Porządkowe sprawy i po tych 20 minutach byłem gotów do drogi.
Szkoła, po szkole dom, zakupy,dom, posiłek obiado-zastępczy (na prędce zjedzony), dentysta, próba teatralna (początek tylko 0,5h), trening, próba teatralna (zakończenie i podsumowanie dobrej pracy grupy mocnych ludzi), dom.

To wszytko od kiedy ujrzałem dzis słońca aż po końcówkę zachodu.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Oto stoje przed pytaniem.

Hm...
Oto stoje przed pytaniem.
Czy iść jutro do szkoły na oficjalne rozpoczęcie (cytując stronę szkolną: "Uroczyste rozpoczęcie dla uczniów zaproszonych, przedstawicieli wszystkich klas, rodziców oraz nauczycieli w sali 218"), czy jak większość uczniów na godzinę 12-stą.


Po jednej stronie mam: | a po drugiej:
_________________________________________________________
-3,5 godziny w szkole | +1,5 godziny w szkole
-Brak wyraźnego zaproszenia | +2 Godziny spania więcej
+Jako taka odpowiedzialność | +Wszystkie pytane osoby zgodnie mówią
za Samorząd Uczniowski | "Olej To!"
- | +Podróż do szkoły w towarzystwie kumpli
__________________________________________________________


Wiecie co wybiorę.
Choćpewnie to bezsensowna decyzja, Ja nigdy nie mam zamiaru iść z tłumem.
"Zdrowe ryby płyną pod prąd."

piątek, 28 sierpnia 2009

Jak pisałem już, duży zastój tu na Blogu.

12 Września w Gliwicach Świętujemy ich (MAGISowe) 5 urodziny, razem z innymi wspólnotami MAGIS.
Jako wspólnota z Wrocławia przygotowywujemy przedstawienie teatralne.
Mało czasu, a nie skończyłem pisać scenariusza, więc to, zabiera mi wiele wolnych myśli.
Poza tym leczę zęby, chodzę na treningi, uczestniczę we Wspólnotowych spotkankach i działaniach.
Nie wyjeżdżam już nigdzie podczas Wakacji, ale po 11 Września będzie można pomyśleć o gospodarowaniu Weekendów.


Postaram się wrzucić tu jeszcze urywkowo, podsumowania Medytacji z rekolekcji i moje Pragnienie po Nich.

Ad Maiorem Dei Gloriam.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

przerywnik

Wróciłem z Gór niedawno, z grupą ludzi ze wspólnoty.

Dawno nie pisałem nic więc gdy będe miał czas dłużej przy kompie posiedzieć to napisze.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Wiersz Jedenasty

"Nie Trwóżcie się."



Uwierz, że nie zapomni zadbać o Ciebie,
Ten Pan i Władca, który włada na Niebie.

Kto urodzaj i wzrost rozdaje na glebie,
By nasycić Cię nie zapomni o chlebie.

Przecie Cię ubierze jak góry malował,
Jak zwierzęta przyodział, wzrost lnu planował.

Nie martw się: „sił nie mam”, Nie trwóż: „rady nie dam”,
Powiedz: „Już teraz Hymn dziękczynny odśpiewam”.

Nie bądź zbyt skromny i w sobie się nie dufaj,
Nie licz, nie rachuj, po prostu Mu zaufaj.





Walcz i bądź mężny w boju,
Sługi zła zatop w gnoju,
Walcz mocą swego Pana.
Niszcz! Zgładź! Plany szatana.





Wojowniku! Nie trwóż się przed bojem,
Nie miej bojaźni przed większym Wojem,
Nie troskaj jadłem, ani napojem.
Obyś nie walczył tylko dla wojen.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

dzień rowera ;D


Hmm…

Dawno nie pisałem o takim swoim zwyczajnym dniu.

Dziś cały dzień męczyłem się z rowerami. Właściwie to więcej zrobił przy tym Tadek i Adam, którzy chcieli mi pomóc. Ale i Marysia miała udział w naprawie (czyściła rowery ;p).

Rower starszej siostry jest już działający.

Rower, na którym jeżdżę – prawie.




No oprócz tego miałem jeszcze wizytę Dentysty.

Dziś zacząłem leczyć jednego zęba kanałowo.

Nie mogę sobie wyobrazić, że za jakiś miesiąc będę miał zdrowe zęby, a jeszcze nie dalej jak dwa miesiące temu miałem tak wielki problem żeby zmusić się, do pójścia do dentysty.






A, od wczoraj używam telefonu komórkowego.

Wytrzymałem bez Niego tydzień na spontanicznym postanowieniu.

Właściwie jednym z owoców rekolekcji jaki mogłem zauważyć już w autokarze w drodze powrotnej, był pomysł jednego gościa z naszej grupki.

W formacji przed rekolekcjami nie uczestniczył jakoś tak specjalnie długo a zaraz po rekolekcjach stwierdził, że spróbuje wyłączyć swój telefon i przez jakiś czas go nie używać.

To był pierwszy krok do wolności.

Ale jeżeli ktoś, żyjący w dzisiejszym społeczeństwie, sam sobie stawia takie postanowienia, to jest to gigantyczny krok, choć od wolności, w dzisiejszych czasach, dzielą nas bardzo grube ściany.

Poparłem go i postanowiłem też skorzystać z pomysłu.

Ja dałem rade jakiś tydzień.

Starczy jak na pierwsze takie postanowienie. ;]





A ponieważ ostatnie notki cały czas są opowiadaniem o mnie świecie wokoło-mnie, następna notka będzie poezją do dwóch osób:
Do człowieka zatroskanego codziennością i wojownika.

Tym dwóm typom ludzkiej natury, to polecam. ;]

sobota, 8 sierpnia 2009

Bajka o Rycerzu c.d.

Jeśli wróci Wam w pamięć opowieść,
O
Rycerzu co Twierdze zdobywał,
Wiedzcie, że poszedł ducha walki nieść,
Grajkowie szepną tam był, tu bywał.




Jednego mam Pana,
Ja
Rycerz ubogi.
On
Damę mi znajdzie,
Na resztę mej drogi.




Ja Jednego mam
Pana,
Lecz najmniejszy w orszaku,
W imię
Jego rozwala,
Hordę wroga wojaków.




Choć dobrze mi było miejsca tu zagrzewać,
Czas ruszać! Bo mury i fosy czekają.
Wspomni Mnie pieśń, gdy Trąby będą rozbrzmiewać.
A teraz? Piekielne psy „zostań” szczekają.

czwartek, 6 sierpnia 2009

IDM.

Ignacjańskie Dni Młodzieży.

Kolejna rzecz tak dobra, że ciężko ją opisać.

Nie skorzystam ze sposobu jakiego użyłem do opisania rekolekcji, bo jak ktoś nie zrozumie stylu pisma, to się jeszcze zniechęci czy coś, a oba wydarzenia są świetnie spędzonym czasem.

Więc.

IDMy to zawsze czas, gdy wreszcie możesz porozmawiać na spokojnie ze wszystkimi dobrymi znajomymi z MAGISu, a gdy porozmawiasz z połową z Nich, to IDMy się kończą.

IDMy to czas świetnych warsztatów. ( W tym roku uczestniczyłem w warsztatach Rugby, trochę graliśmy, nauczyłem się młyna chyba jednej z moich ulubionych rzeczy w tym sporcie i Haki).

IDMy to czas gdy Eucharystie (w przeciwieństwie do najlepszych Mszy jakie są czyli Rekolekcyjnych), są trochę bardziej „poważne”, ale dalej pozostają żywiołowe (nie spotkasz tego w normalnym kościele z jakimś diecezjalnym księdzem) i czuć tam (na IDMach i Rekolekcjach) że to naprawdę jest spotkanie z kimś ważnym, a nie niezrozumiały rytuał.

IDMy to czas świetnych koncertów (w tym roku Izajasz i Porozumienie dali mi najmocniej odczuć ducha niekonwencjonalnej modlitwy, a choć Stróże poranka jakoś mi nie podeszli z muzyką, to przynajmniej ludzie, którzy nie mogą uczestniczyć w Pogo, też mogli być bliżej sceny podczas koncertu).

IDMy to również wieczór freestyle’u, który w tym roku był (choć chyba krótszy) na wysokim poziomie. ;]

IDMy to czas, którego zawsze jest za mało.

A jutro spróbuje wstawić ostatni punkt rozważań i wrażeń z IDMu. ;]

A propo owoców IDMu i Rekolekcji.

Mam Pragnienie!

Heh.

Zacznę od początku.

W zeszłym roku modliłem się, by Pan zasiał w moim sercu pragnienie, które będzie mnie zmieniać i pomoże dążyć, do Niego.

W tym roku wreszcie to ziarno obrodziło.

Mam Pragnienie.

Ale może o tym też kiedy indziej.

Dzięki Wam wszystkim ;]

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Rekolekcje

Skrót:

Zgraliśmy się z grupką.

Był czas że chłopaki Dali sobie po ryju”, oczywiście w przenośni, ale efekt był taki jaki być powinien, bo „Moc w słabości się doskonali”.



Jak opisać rekolekcje?

Chyba łatwiej byłoby opisać je od strony złej niż dobrej.

To jest jakiś pomysł.



Osobiście muszę przyznać, że wydaje mnie się jakoby rekolekcje były zbyt poważne i ciche jak na ludzi z pierwszego stopnia. Przede wszystkim spoglądając na ich wiek.



Dzień Ciszy jest fajnym doświadczeniem, ale nigdy nie poprę uciszania ludzi w inne dni po radosnych nabożeństwach i pogodnych wieczorach, gdy napełnieni Duchem, Duchem Radości, Duchem Wspólnoty, Duchem Boga, śpiewają razem wszyscy, pieśni na cześć Pana.



Do czego się teraz czepiam?

Jedną z odpraw przerwał Nam śpiew młodych. Głośny i donośny wspólny śpiew.

Było już po ostatnim punkcie dnia, więc planowo powinni być w pokojach (co było dla mnie zasadą bez większego sensu), a Oni po prostu się radowali.

Wysłano więc jednego Jezuitę, by uciszył lud.

Jezuita nie powrócił, a śpiew trwał. Wysłano więc Animatora muzycznego.

Po chwili do śpiewów dołączyło brzmienie gitary.

Już wtedy przypomniały mnie się słowa Pisma: „Jeśli od ludzi pochodzi ta sprawa, sama się rozpadnie, a jeśli nie, może się okazać, że z samym Bogiem walczymy.

Ostatecznie gdy skończyła się odprawa usłyszałem słowa, które najmocniej mnie zdenerwowały: „Dobra, dzięki. Idźcie rozgonić to towarzystwo.”

Oczywiście ja pobiegłem radować się z Nimi, ale przyszedł jakiś animator krzyknął i rozpędził ludzi do pokojów.



Drugą rzeczą, która mnie nie podeszła, to jakaś bzdurna zasada o zakazie przychodzenia dziewczyn do pokoju chłopaków i jeszcze bzdurniejsze tłumaczenie:Bo nie!

Kiedy usłyszałem, że chłopaki dostali taką odpowiedź na pytanie „Dlaczego?” powiedziałem, że dopóki Ojciec Moderator nie wytłumaczy im tego sensownie, nie będę od nich wymagał trzymania się tego.



Z rzeczy, które mnie się nie podobały to tyle. No może jeszcze bardzo krótki czas Agapy. Ojciec Staszek Tabiś nigdy nie kończył Agap przed 4 rano, a nasze radowanie się choć było dobrym czasem, musiało zakończyć się o 23:30.





Cała reszta rekolekcji była czasem świetnym (lub jak to określił jeden z Nas „Owłosionych”) morowym czasem.

Mam kilka postanowień po-rekolekcyjnych.



Wielkie dzięki Tobie.

Wielkie dzięki Wszystkim.

Wielkie dzięki tobie Czucz.




EDIT.

Bo nie wszyscy chyba zczaili.
Rekolekcje to przedewszystkim spotkanie z Bogiem.
Boga ciężko jest opisać. Łatwiej powiedzieć jaki nie jest niż jaki jest.
Dlatego opisując Rekolekcje wymieniłem wszystkie słabostki i niedociągnięcia, by każdy mógł mieć pewność, że gdy piszę, iż cała reszta była dopracowana i świetna to nie pisze o wszystkim i o niczym, tylko o kazdej kwesti nie wspomnianej w lamencie.

niedziela, 2 sierpnia 2009

I po.

Rekolekcje i IDMy się skończyły.
Minął czas zasiewu.
Dziękuje za modlitwę.



Powróciliśmy każdy do swoich miast, swoich rodzin i społeczności. Małej codzienności.

Nadchodzi czas wzrostu duchowego plonu. Czas Walki o prawdę.
O modlitwę proszę. Za wspólnoty Nasze, za młodych, za mnie.

czwartek, 16 lipca 2009

Lubatka. I po.

Wróciłem z Lubatki.

Pojechałem do Weroniki.

Poznałem lepiej Jej rodziców, bawiłem się dobrze z Kacprem i Kubą (Jej rodzeństwem).

Odkryłem ciekawe dusze Jej kuzyna i Jego kolegi.

Poznałem bardzo interesującą osobowość i styl Pana „Wujka” Witka.

Zasmakowałem trochę „beztroski”, uczucia które poznałem już niegdyś, ale nie często ośmiela sięgnie odwiedzać w pełni swej okazałości.

Poznałem nowe miejsce, nowe zabawy ruchowe, nowe sposoby na spędzanie wolnego czasu ale i przypomniałem sobie stare rady, jak ten wolny czas zdobyć.

Poznałem to genialne uczucie gdy boso chodzisz po mokrym mchu, ale i tą różnice gdy mech jest suchy.

Odkrywałem przyjemność jaka jest we wszystkich czynnościach, wykonywanych przy pilnowaniu pieca, by nie zgasł.

Odkryłem to miłe uczucie noszenia na plecach 8-letniego dziecka, które tak fajnie mówi wtedy do ucha. (Uprzedzając co po niektórych: NIE jestem Pedofilem!)

Odkryłem o ile ciekawiej jest kąpać się pod konewką zawieszoną trochę ponad wysokością głowy i o ile przyjemniej jest wysikać się w lesie, niż celować do kibelka. ;p

Sporo odkryłem, przypomniałem sobie, poznałem, robiłem.

Jedyne czego mi brakło to czasu spędzonego z Weroniką.

Choć spaceru.

Perspektywa braku takiego czasu do końca wakacji, początkowo, trochę mnie zdenerwowała.

Rozważałem to dziś idąc sobie rano osiedla drogami.

Obyś był zimny albo gorący!
A tak skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
wyrzygam Cię.”

Kiedyś postanowiłem sobie wprowadzić radykalnie tą zasadę w moje życie (a nie tylko w niedzielny Jego aspekt).

Jeśli mam być zimny lub gorący, a wrzeć nie będę mógł, pozostaje mi mieć nadzieje, że gdy przyjdzie czas, znów zapłonąć rade dam.

A na czas najbliższy znów wyjeżdżam i tym razem będę miał wyłączoną komórkę całodobowo (a nie od zasięgu do zasięgu).

Przede mną dwa tygodnie, 10 dni Rekolekcji i 6 dni IDMów.

Czas dla Relacji: Ja-Bóg, Ja-Wspólnota, My-Bóg, My-Wspólnota.

A w tym roku jako animator pozostaje jeszcze kwestia Ja-Grupka.



EDIT:


Proszę Was. Nie zapomnijcie w modlitwach o rekolekcjach. Dziękujmy i prośmy Pana o owoce w młodych (i starych).

czwartek, 9 lipca 2009

Znikam na najbliższe dwa tygodnie do Lubatki (wioska pod Sochaczewem [miasteczko pod Warszawą /Mieścina w Mazowieckim\]).


Wracam jakoś tak 15 stego odpoczynek krótki i wpad na Rekolekcje MAGIS. ;D Spróbuje coś jeszcze później napisać.

czwartek, 2 lipca 2009

"Dentysta"- Pierwsze starcie

Ha!
Złamałem wczoraj jeden z większych strachów z dzieciństwa.
(Tak byłem u dentysty)
Jeszcze coś do roboty jest, ale pomimo tego przełamanie strachu mam już za sobą.

Teraz jeszcze Arachnofobia i możemy brać się za grzechy główne. ;D
Doskonałym nie jestem to wiem, ale do doskonałości mam przecież dążyć.

(„Świętymi bądźcie dla Mnie, bo Ja jestem Święty.”) Kpł 11,44b

sobota, 27 czerwca 2009

Futbol ;]

Pamiętacie jak pisałem, że zaczynam trenować Futbol Amerykański?
Pisałem?
Chyba tak.
;]




W każdym razie ostatnio na treningu powiedziano nam, że bedziemy mieli nowego trenera za trzy tygodnie oraz, że za trzy tygodnie zaczną się teżsprawdziany z Matmy Fizyki i Angielskiego dla Nas (WTF?).
Do tego czasu mamy zrobić sobie badania (między innymi na obecność narkotyków we Krwi). Mamy też obowiązek rzucić palenie, picie i ćpanie. (Mam nadzieje, że do rzucania nie trzeba zaczynać). Fajna sprawa.
Po rozgrzewce zrobiło mi się trochę dziwnie. Najpierw w żołądku miałem uczucie jakbym miał wymiotować, ale wiedziałem, że nie będe tego robić poniewarz nie skręcało mi języka. Zacinąłem jakieś mięśnie brzuchu i uczucie ustało. Ćwiczyliśmy właśnie ścieżki, a poniewarz rzucających było trzech a biegało coś koło dwónastu, więc pomiędzy biegami był czas na oddech. po pierwszej ścieżce zrobiło mi się dziwnie w głowie. Cały obraz przed oczami był trochę jaśniejszy i głosy dookoła był ciszsze. Kumple powiedzieli, że jestem nienaturalnie blady, a taki Pan, który nie gra ale się opiekuje całym tym naszym składem do gry, powiedział żebym usiadł sobie i głową pozwisał między nogami (swoimi).
W między czasie powiedział mi o tym trenerze nowym (co już wiedziałem), ale i parę ciekawych informacji, które brzmią do dzis trochę średnio realistycznie.
A mianowicie:
Że będziemy zaczynali grać odrazu w lidze Międzynarodowej (bo Polska Liga to wypaczenie tej gry).
Że Jeśli dojdą do Nas jacyś goście (imiona Angielskie, nie zapamiętałem). to trza będzie już mówić po Angielsku na treningach.
Że planują wymiany z Colegami w Stanach (i to jest to co mnie najbardziej zaskoczyło).
Że jeśli wejdziemy kiedyś do Ligi Polskiej to tylko po to by ją wygrać.

To tyle zaskakujących sytuacji.
Czy to prawda czy nie i tak trzeba po prostu trenować i się uśmiechnąć. (Dopóki ma się czym ;D)


Dopisek:
Dalej denerwuje mnie mój własny brak czasu i weny do kolorowania notek.