czwartek, 14 stycznia 2010

Sonet Drugi

Trochę heretycki się może wydać, przy
jednej z możliwych interpretacji.


„Poszukiwana”

O cudowna panno powstała z mych marzeń.
Mieszkanko mych senności i krain złudnych.
Obrazie czysty pośród obrazów brudnych.
Przyjdź do mnie raz jeszcze opiekunko wrażeń.

Jakże często próbuje w staraniach trudnych,
Ujrzeć Cię co dzień na tle biegu wydarzeń,
Ukaż się proszę! Nie czyń więcej obrażeń,
Powstałych po trudach, ujrzenia Cię próżnych.

Przyjdź i mi się ukarz, gdy zamknę swe oczy.
Przyjdź ze mną obcować, niech obraz Ci zrobię.
Przyjdź i niech namiętność mnie dziś zauroczy.

Czuję w tym powiewie woń podobną Tobie.
Kryjesz się tym światem, jak w puklach warkoczy.
Widzę jaką dziewkę. To Ty w tej osobie!

wtorek, 12 stycznia 2010

Wiersze do odsłuchu.

Mój szwagier zrobił mi nie lada niespodziankę.

Na podstawie jednego z moich wierszy, stworzył utwór muzyczny. ^^

Możecie ten utwór odsłuchać tu.

Ponieważ zapowiedział mi również możliwość pojawienia się innych utworów muzycznych, opartych na moich wierszach będę je tu zamieszczał.


poniedziałek, 11 stycznia 2010

Cztery Pory Nieba

"Cztery Pory Nieba"

Anioł:
Głos:

I
Witaj Panie, Chwała Twa na nieboskłonie.
Przybywam z wieściami tak jak mnie wzywałeś.
Na niebie siejemy najpiękniejsze wonie,
Piekieł pilnujemy jak rozkaz nam dałeś.

A co na ziemi dzieje się pośród ludzi?
Czy skarżą się na co? Czy cieszą radośnie?
Opowiedz mi prędko czym kto się tam trudzi.
Czy dobrze się czują w tym czasie po wiośnie?


Skarżą się i jęczą, że jest skwar i gorąc.
Klną, że wszystko biega, żyje i się rusza.
Że za wysoko jabłka, szemrają biorąc,
Że za nisko jagody, skarży się ich dusza.

Och! Jeśli dzieciom moim tam źle się dzieje,
Niech wszelki zwierz i ptak, uciekną lub umrą.
Niechaj ostry i mroźny wiatr im powieje
I niech kwiat i drzewo w nasieniu obumrą.


II

Witaj Panie, Chwała Twa na nieboskłonie.
Przybywam z wieściami tak jak mnie wzywałeś.
Wdzięczność swą składam na Twe czcigodne dłonie,
Że przed swe oblicze wezwać mnie zechciałeś.

A cóż to za wieści przynosisz mi z ziemi?
Cóż tam wśród ludzi na globie się dzieje?
Opowiedz co widać pod skrzydłami Twemi.
Z gorąca już chyba nikt wśród nich nie mdleje.


Smut i melancholia, narzekają ludzie:
Że szarości i mgły świat im zaciemniają,
Że przyszło im żyć i pracować w tym trudzie,
Że śmierć i rozkład, ludy narzekają.

Niech więc puch biały, jasny, glebę pokryje,
By z szarości wyrwać, z ciemności wyzwolić.
Niech więc, kto z nich może, w swym domu się skryje,
Bym, odpocząć, mógł im w ten sposób pozwolić.


III

Witaj Panie, Chwała Twa na nieboskłonie.
Przybywam z wieściami tak jak mnie wzywałeś.
Oglądałem właśnie Rajskiej rzeki tonie
I jak przepięknie ludzkie losy utkałeś.

A cóż to dziś o moich dzieciach mi powiesz?
Jak czas im mija na zielonej planecie?
Opowiedz mi naprędce wszystko to co wiesz.
Powiedz co kto o zimowej porze plecie.


Gadają że sprzykrzyły im się już chłody.
Że leniwi, jedni drugich wyzywają.
Znudziły się im śniegi, znudziły lody
I słońca tak mało na co dzień witają.

Ześlem więc im słońce by stopiło śniegi
Ześlem ciepły powiew by lody roztopił.
Do lasów swych wrócą zwierząt szeregi.
By drwal mógł rąbać a myśliwy tropił.

IV

Witaj Panie, Chwała Twa na nieboskłonie.
Przybywam z wieściami tak jak mnie wzywałeś.
Przyodziałem właśnie Panny Marii skronie,
Gdy usłyszałem, że tu widzieć mnie chciałeś.

Powiedz mi naprędce co słychać na świecie.
Zdaj mi sprawę z tego czego ludziom trzeba.
Czy nie nękają ich już śnieżne zamiecie?
Czy mają dość mięsa? Czy mają dość chleba?


Mówią, że ni ciepło ni zimnota gości.
Śniegi roztopione, świat im zalewają.
Krzyczą, że słońca trzeba im do radości.
Że owoców jest zbyt mało narzekają.

Niech ziarna, miłostki, owoce i krzewy,
Oświeci słońce gorące i wzrost im nada.
Niech zwierzęta się mnożą, na ich potrzeby
I niechaj zimnym wiatrom nastanie biada.

...

Rozstaje

Gdzieś tam. Hej HA! Za górą, daleko.
Powstał
Rycerz i do boju rusza.
Choć brud w sumieniu nie waży deko,
To zły czart ramionami nie wzrusza.

Przemierzając szlak egzystencji dróg,

Rycerz starcia, wyzwania spotykał.
I choć często atakował go wróg,
On wciąż z dylematem swym utykał.

Gdy kiedyś jechał przez góry szlakiem,
Las wmawiał mu, że rady nie daje,
Tam gdzie głazy, zwały go dziwakiem.
Ujrzał w oddali drogi rozstaje.

Zaśmiał się. Wiedział, że daleko jest.
Kawał czasu z decyzją go dzieli.
Lecz oto, niedługo zbliża się kres.
I już czerń odejdzie od bieli.

Jedna z tych dróg poprowadzi go w kraj,

Zamkami, dziewicami usłany.
Jednak przy
Królu będzie jego raj.
Nie będzie poszukiwał tam
damy.

Druga zaś droga, w pustynie wiedzie,
Tam gdzie
zamków i twierdz niewiele jest.
Lecz, jeżeli tam pójdzie, pojedzie,

Znajdzie
jedną. Wskaże ją, Króla gest.

Któż wie ile
murów i ile fos,
Przyjdzie mu jeszcze w drodze pokonać?
Ale taki już jest
Rycerza los,
By szukać i bez walki nie skonać.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Wrócili my w Bój

Więc wrócili my w bój, o lepszą codzienność.
Wrócili do walki, o prawdę, wierzenia.
I w życiu niewolnym, znaleźliśmy denność,
By sięgnąć do niebios, po nasze marzenia.


Tak wyrwani z tłumów, sprzed bestii poklasków,
Wyniesieni z cienia, chorej poprawności,
Wyciągnięci z kłamstwa i z obłudy piasków,
Poszliśmy szukać cnót, straconej dawności.

niedziela, 3 stycznia 2010

Wracamy na Front.

Wracamy na front, swej codzienności.
Wracamy by żyć, w relacjach trudnych.
Wracamy świadczyć, o odmienności.
Wracamy słuchać, o rzeczach nudnych.


Wróćmy! Niech życie nabierze smaku.
Wróćmy! By walczyć o wdech wolności.
Wróćmy! Nie trza już żadnego znaku.
Walczmy! Ze sobą o czyn miłości.

piątek, 1 stycznia 2010

Sylwester

Wczoraj ze Wspólnotą MAGIS we Wrocławiu świętowaliśmy im. sylwestra.
Cieszę się z tych młodych.
To dobrzy ludzie i chcą głosić to czego doświadczyli we Wspólnocie, wiec wierze, że doświadczyli czegoś wartościowego.
Zauważyłem dwa upadki we wprowadzaniu Chrystusowej nauki w życie jeśli chodzi o młodych.

Nie pamiętam czy pisałem już na blogu.
Jakiś czas temu do Wspólnoty dołączył dobry wojownik.
Miał chęci, ambicje i mnóstwo entuzjazmu.
Ponoć miał jeszcze „brudną historię”.
Ponoć w szkole przez długi czas wyśmiewał i „prześladował” naszą Wspólnotę.
Nie wiem ile było w tym prawdy ile koloryzacji. Dla mnie ten gość miał czystą kartę w dniu gdy przyszedł do MAGISu.
Niestety ludzie którzy chodzili z Nim do szkoły wcześniej, znali Jego historię i nie za bardzo umieli ją zapomnieć.
Kiedy usłyszałem pierwszy raz o tym Jego brudzie który się za Nim ciągnął od razu przypomniał mi gość Św. Pawła.
Trochę zawiedli tu ludzie, którzy nie umieli mu zapomnieć.
Trochę zawiodłem ja, bo za późno zauważyłem że coś się pieprzy.
Trochę zawiódł ów Wojownik, bo ostatecznie się poddał.
Lecz wierze, że ten właśnie Wojownik, w przypływie odwagi, da Nam jeszcze kiedyś szanse na kolejną próbę.


Druga sytuacja wyszła wczoraj.
W środku naprawdę dobrej imprezy, odwiedzili nas trzej niezapowiedziani goście. (Dobrzy ludzie, ale nie deklarowali się jakoby chcieli z Nami świętować).
Jeden z Nich był ciut podchmielony i było to czuć stojąc naprzeciw. (Warto tu wspomnieć, że we Wspólnocie bawimy się bez wszech-obecnego alkoholu.)
Nie zachowywał się agresywnie, bawił się spokojnie.
Pomimo to kilkakrotnie w różnych miejscach (kilka kątów na salki, kuchnia i chyba nawet składzik) słyszałem opinie, że jak to tak, że taki i owaki i że jak w ogóle śmie. Głównie kierowało się do: „Dlaczego nikt go nie wyprosił”, choć ani razu nie padło dosłowne stwierdzenie.
I znów przyszły mi do głowy słowa Pisma. Kto jak nie Faryzeusze, zarzucał Chrystusowi przebywanie, świętowanie i zabawę z dziwkami, oszustami, „zdrajcami narodowymi” i urzędnikami?
To dwa wydarzenia, które po części mnie zabolały. Aczkolwiek mały jest ten ból w porównaniu z mobilizacją, jaką mi nadały owe fakty.
Czemu Mobilizacją?
Bo widzę, że jest jeszcze robota do wykonania.
Bo widzę, że walka trwa.
Bo widzę, że prawie osiedliśmy „na laurach”.
I widzę, że Bóg czuwa, bo dał (przynajmniej mi) lekki chlast po ryju, żebym z tego wszystkiego się podniósł.


Wracając do tematu zabawy.
Było dobrze. To akurat umieją ludzie.
W pewnym momencie (po serii szybszej melodii) ktoś mi powiedział, że jestem spocony jak świnia.
Odpowiedziałem mu, że dziś Wieprze mogą Nam zazdrościć tego potu.
Mało było wolnych tańców (jakieś dwa i pół).
Dlatego co jakiś czas robione były „przerwy na ciastko”.
Zapalaliśmy trochę światła i lekko wyciszaliśmy muzykę.
Gdy podczas jednej z takich przerw usłyszałem dość „skoczną” muzykę, pomimo zmęczenia nie oparłem się i zacząłem podrygiwać na „parkiecie” wraz z Dudim (który miał podobny mojemu zapał).
I wtedy poczułem się „stary”. Gdy pod koniec piosnki nogi kazały mi wyluzować. Potem jeszcze raz mi to wróciło, przez chwile nie miałem sił pogować (przy okazji mnie to zaskoczyło).


Pamiętam jeszcze kilka lat temu pierwsze zabawy MAGISowe, gdy mocno ograniczony gust muzyczny pozwalał mi tańczyć tylko kilka razy w ciągu nocy, i jak przez następne lata powoli ośmielałem się do tańca. Wczoraj udowodniłem sobie, że umiem się wyluzować.

Na sam koniec, gdy między czwartą a piątą odpadli prawie wszyscy, którzy nie mieli zacięcia do rocka.
Dudi postanowił puścić cztery piosenki podrząd jakiegoś ich ulubionego zespołu (EJSI DISI) czy coś takiego.
Fajnie grają i da się rozerwać przy tym, ale wcześniej już trochę kondycja mi siadała.
Więc gdy wróciłem do domu czułem jak gdyby mi po płucach ktoś walił kilka godzin kijem, a karku nie umiałem utrzymać w pozycji pionowej.


Ostatecznie sprzątanie.
Wydaje mnie się, że zakończone sukcesem.


Wielkie dzięki dla ekipy, która została posprzątać oraz dla Dudiego i Kaca, którzy zajęli się muzyką.

A i był jeszcze pewien incydent…
Jeden z ludzi z mojej grupki, zrobił sobie coś w nogę (w okolicach kostki).
Nie wiem co ale nie wyglądało klawo.
Poza tym faktem to była dobra impreza.

środa, 23 grudnia 2009

Życzenia

Nie życzę Ci drecha w Mercu,
Nie życzę Sławy przez lata.
Życzę Ci dziś Boga w sercu.
Życzę Ci w człowieku brata.


Nie życzę panien na Tacy.
Nie życzę z pieniędzmi Trzosów.
Życzę Ci owoców pracy.
Życzę Ci życzliwych głosów.

piątek, 18 grudnia 2009

news

Jeśli chodzi o wieści jako takie o mnie, to nie podobał się mojej babci mój kaszel jaki pozostał po ostatniej chorobie, więc poszedłem do lekarza się zdiagnozować i zostałem usadzony w domu na 3-4 dni.

Dostałem taki śmieszny lek który ma całą stronę skutków ubocznych, i wczoraj rzucił mi się na brzuch i w konsekwencji też trochę na (narząd umięśniony zwieraczami). Dziś już tylko miałem dzikie jazdy w głowie, więc jest dobrze.

Zauważyłem swoje uzależnienie od Boga w ludziach. Szczególnie we Wspólnocie.

Nie wiem dlaczego z natchnieniem przyszły mi ostatnio trochę pomioty dekadentyzmu.

Skończę jeszcze starą balladę i może poszukam gdzieś pozytywnych motywów.

fałsz

"Fałsz"

Gdzie dzisiejszy poeta natchnienia szuka?
Komu da pytanie gdy świat go oszuka?
Oszuka go przyszłość, oszukają rządze.
Oszuka dzień dzisiejszy, skłamią pieniądze.

Oszuka polityk, w masce znajdzie chłopa.
Wyzbyta cnoty, oszuka go robota.
Okłamie go władza, fałsz znajdzie w chołocie
I duch Jego wrzący, zamarznie w tym chłodzie.


W fałszu ujrzy namiastki: Świąt i Tradycji,
Kłamstwo pozna co kryje się wśród pozycji.
Piękno go oszuka, oszuka go sztuka.
Zatraci w tym sens, zapomni czego szuka.

Oszukają go moce i namiętności,
Zapomni szczęście, wyzbywszy się radości.
Topią się ludzie w ciemnej swej niepewności,
W toniach Wszech-kłamstwa nie znajdzie się Miłości.

środa, 16 grudnia 2009

Kolejny wiersz który niegdyś pisałem w nocnym przebudzeniu ;]
Właściwie ustosunkowując to do owego snu brzmi to trochę jak rozmowa.
Czekałem czy przyjdzie jeszcze kiedyś więcej takich rozmów by je razem spisać, ale chyba prędzej zgubie ten fragment niż go dokończę.


We mnie jest ta mała cząstka Boga,
Która Tobie czyni ze mnie wroga.
We mnie jest ta mała cząstka- dusza,
Która wbija Twej dumie katusza.


czwartek, 10 grudnia 2009

Wiersz 18?

„Zapomnienie”


I pozwól mi Panie zapomnieć jeszcze,
Tego co z pamięci pozbyć się muszę.
Bym nie stawał się jak te chciwe wieprze,
Co dla zmysłów zatracają swą duszę.

I pozwól Panie zapomnieć pragnienia,
Myśli, kuszenia, które są złudne.
Te wszystkie bez możliwości spełnienia,
Puste westchnienia są jakby obłudne.

Pozwól Panie spokój ducha odzyskać
I z tej melancholii się wykaraskać.
I pozwól mi nową energią tryskać,
Cieszyć się, śpiewać i tańczyć i klaskać.

I pozwól mi serce moje oczyścić,
Albo pragnienia spełń Jego daremne.
Pozwól niemożliwym myślą się ziścić,
Albo zabij we mnie to, co jest ciemne.

Pozwól żyć radośnie
Zapomnieć o „Wiośnie”

środa, 9 grudnia 2009

Jeszcze jeden wiersz

„Odwieczna Gra”


I ujrzałem bitwy pole,
Na nim stało pionów wiele.
Tu na białym mym padole,
Zwarci trwają, Przyjaciele.

Tutaj stawa ma rodzina,
W dwuszeregu wszyscy stoją,
Pasja, Praca, ma Dziewczyna.
Trwają! Wcale się nie boją.

Tam po drugiej ciemnej stronie,
Tam gdzie czerni leżą trony,
Widzę Czarta – marszczy skronie,
Przed nim stoją jego piony.

Bieda, Nędza, Głód, Pragnienie,
Śmierć, Choroba, Sex, Pieniądze.
Jako wieże: Ból, Zranienie.
Jako Gońce: inne rządze.

Ja ruch pierwszy rozpoczynam.
Bo otwieram się na niego,
Bo się łatwo przywiązywam
I buduje swoje ego.

On się wokół mnie roztacza,
Sidła swoje tu buduje.
Złudną mgłą swych słów otacza,
Że jest słaby przekonuje.

Ja stawiając krok w zasadzkę,
Ani myślę cofnąć ruchów.
Serce stawiam na posadzkę,
Przywiązując się do duchów.

Duchów tego co nie Bogiem,
Duchów tego co ulotne
I choć objąć mogę okiem,
Nie dostrzegam co przewrotne.

On jak gdyby na to czekał,
Już uderza. Cios za ciosem.
Żadnym ruchem już nie zwleka,
Już nie szepce cichym głosem.

Krzyczy! Dumę w sobie zbiera.
Pionem piony strąca moje,
Ten choruje, Ta umiera.
Dziwaczeją myśli moje.

Ja chcąc jednych figur bronić,
Inne puszczam bez opieki.
Mówiąc, krople łzy chce ronić,:
Bóg od gry mej jest daleki”.

A On cicho w koncie siedzi,
Bom go dawno już odrzucił.
Ruchy moje czujnie śledzi,
Los mój na mą wole rzucił.

Gdym w krytycznej mnie godzinie,
W krokach ciemnych ruchy gubił.
On mi mówi: „Cię nie winie
I że winy me odkupił.

Stróż mój anioł z mroków wstawa
I na miejscu swoim siada.
Rozpoczyna się rzeź krwawa.
Bóg jak wygrać podpowiada.

Stróż mój Bierzy w czarta leże
I wyrywa z niego dusze,
Bije piony, strąca wieże,
Gońce sam pokonać muszę.

Tak trwa walka ta od wieków,
Kresem jej śmierć w chwały boju.
Biorąc przykład z mężnych greków,
Nie trwóż przed nią silny Woju.

Nie trwóż, lecz pamiętaj o tym,
Że nie jesteś sam w tej walce.
Do zwycięstwa środkiem złotym,
Oddać życie w Boże palce.

czwartek, 26 listopada 2009

Wyceluj się!



R[LOVE]TA




"Bóg wyrzekł słowo stań się,Bóg i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemie despotyzm i duma szalona
Obleją, jak Moskale redutę Ordona-
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę."


Proroczo: A. Mickiewicz.
"Reduta Ordona" [fragmenty]

poniedziałek, 23 listopada 2009

opis

Dziś w nocy miałem wyobrażenie że jestem wieprzem.

Takim wielkim prosiakiem którego ktoś wrzucił żywcem do piekarnika.

Takim świniakiem, który raz na jakiś czas, w tym piekarniku, z gorąca przewróci się na drugi bok, by zyskać świadomość, że to nie był dobry pomysł.

Takim, który raz na jakiś czas coś odcharknie.

Taki się czułem, bo właściwie takim byłem.

Cały spocony, czułem gorąc płomieni, które wydawałoby się, płonęły wewnątrz mnie.

Przewracałem się z boku na bok szukając chłodu w jakimś skrawku poduszki, czy prześcieradła.

Wytchnieniem wydawały się być chwile spluwania flegmy do chusteczek i pakowanie ich do worka, lecz było to złudne pokrzepienie, bo każde charknięcie powodowało bunt gardła.

W końcu nie mogąc tego znieść przyniosłem sobie zimnej herbatki z kuchni i zmierzyłem temperaturę, matka moja była trochę zaniepokojona czy przypadkiem się nie odwodnię, ale jakoś dałem rade nie.

Rano już było przyjemniej temperatura spadła mi do 38 stopni więc spokojnie funkcjonuje.

niedziela, 22 listopada 2009

przerywnik

Myślałem, że nie mam czasu na chorowanie... Źle myślałem.
Jeżeli nie będzie trzymać mnie gorączka, to będę mógł pisać notki na blogu, a jak będzie to trudno.

czwartek, 19 listopada 2009

Wiersz kolejny

Ten wiersz przyszedł do mnie kiedyś nocną porą
i zbudziłem się by myślami papier obdarować.
Potem dnia którego, stylu mu dodałem,
by Waszym oczom go w końcu ukazać.
Mam pewien plan, lecz na sny czekam,
by kolejne części słowami, mi zaczęły.


"Ludzki Byt"

Rodzi się tu tak nieświadym,
Ludzkim bytem, niemowlęciem.
Póki jeszcze jest dziecięciem,
Tego świata jest ciekawym.

Czas zabawy mu przerywa,
Jedzenie i mycia pora.
I przerażająca zmora,
Do zamknięcia oczu wzywa.

Szuka tego czasu ujścia.
Szuka dorastania drogi.
W doświadczenia jest ubogi.
Szuka w dobrą stronę pójścia.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Wiersz Piętnasty cz.1

"Z mrówczanej kroniki - Zbrojenia"

Zbierały się dzielne mrów wojenne szczepy,
Między łysym pagórkiem a polem rzepy.
Ujrzał to ptaszek, maluteńki skowronek,
Podleciał do jednych zapytać o dzionek.

Patrzcie Skowron leci, może nam pomoże.
Walczyć przeca umie- nie sieje, nie orze.

Mrówki malutkie jak kory drzew odłamki,
Czemu to zbieracie się jakby do walki?

Rzekł nam ślimak, któregośmy osaczyły,
Że tam, za pagórkiem, inne mrówki żyły.
Zbrojną wyprawą się tam do nich udamy,
Na pewno zza pagórka drani przegnamy

A z Ciebie, ptasi druhu, wielki jest Skowron,
Większy niż nawet, stokrotki kwiatu ogrom.
Weź w dzióbek kamyczek, co dla nas jest głazem,
Jeśli walczyć zechcą, nie ujdzie to płazem.

Mrówki czarniutkie jak te leśne jagody,
Czemu wśród swoich, nie dążycie do zgody?

O druhu nasz Skowronie, w boju nas wspomóż,
lub uciekaj daleko, za bezkresy mórz.

Odleciał Skowronek, jak mrówki kazały,
Lecz myśli namolne, łepek zaprzątały:
Czemu wojny pragną? Cóż zrobić On może?
Czy winien je wstrzymać, czy zniknąć w pokorze?

sobota, 14 listopada 2009

Upadki

Nie może powstać z niemocy, kto nie upada.

Jedynym zaś sensem upadku jest powstanie.

piątek, 13 listopada 2009

Kto milczy, ten się zgadza.


Jeśli świat, w którym żyjesz jest sprawiedliwy,
to czemu klniesz gdy policzki Ci wymierza?
Jeśli zaś, Twym zdaniem, nie jest tak cnotliwy,
to czemu godzisz się by zmierzał gdzie zmierza?