środa, 27 października 2010

kolos.

Jutro moje pierwsze kolokwium (fizyka).
Bardzo się cieszę.

Dziś spotkanie D.A Dwór i rozmowa na temat "Grzech a przestępstwo".
Dość ciekawie nam się gadało.
Po spotkaniu napiliśmy się wina, z Tadkiem i Karolem.

Cieszę się z waszych dyskusji w komentarzach.
Gdy zobaczyłem liczbę "9" już się uśmiechnąłem, a dzisiejsza "12" mnie rozpromieniło.
Kiedyś mówiłem sobie, że nie piszę tego bloga dla komentarzy, ale z czasem doszła do mnie świadomość, że są przyjemne.

piątek, 22 października 2010

D.A. Dwór

Duszpasterstwo Akademickie "Dwór", przy Parafii pw św. Klemensa Marii Dworzaka (aleja Pracy 26), funkcjonuje.

Środy - 20:00 spotkania formacyjne w salce ministranckiej w domu katechetycznym lub w kaplicy domowej Jezuitów.
Na tych środowych spotkaniach ustalamy też terminy i miejsca spotkań integracyjno-rekreacyjnych.

Studentów z okolicy... Zapraszamy.

czwartek, 14 października 2010

Na ramie

z cyklu:
"Wiersze młodego Zakochańca."


"Na ramie"

Wziął chłopak dziewczę na ramę roweru.

On Ją otacza swymi ramiona,
Ona przy ciele Jego skulona.
On ich powozi do drogi celu,
Ona zaś budzi w nim siłów wielu.
Gdy Jemu dech zmęczenia się wyrwie,
Zaraz Jej ucho dechem tym smyrnie.
Ona szczęśliwa i On szczęśliwy,
Że razem jadą przez Boskie niwy.

:)

Z ostatnich wydarzeń:

We wtorek zakończyłem przygodę z Footballem Amerykańskim.
Trochę wpłynął na to czas. A raczej Jego brak.
Trochę wpłynęła refleksja.
Trener i Manager zaczynają tworzyć profesjonalną drużynę, więc każdy zawodnik powinien oddać się cały grze i Jej tematyce.
Dla mnie jest już trochę za późno na taki wybór.
Pierwsze miejsce w mojego życia zajęte jest przez Przyjaciela.
Drugie przez Ukochaną.
Trzecie miejsce zajmuje służba Jemu.
W tej chwili jest to wspólnota MAGIS, Duszpasterstwo Akademickie, Uczenie się Miłowania ludzi.

Indeks chwilowo zniknął z mych rąk.
Jest teraz w dziekanacie, bo ktoś jeszcze coś musi podpisać, czy coś.

Czytając blog Adriana i notkę o studiach, uświadomiłem sobie jaka gigantyczna dziura, dzieli moją uczelnie od Jego uczelni.
Politechnika stawia nacisk na pomoc niepełnosprawnym studentom, mamy nawet jednego niewidomego i ten gość ma trudno, ale z tego co zauważam na razie, spotyka się z akceptacją i uprzejmością.
Zarówno nasz Dziekan (którego nazywać trzeba dyrektorem ze względu na specyfikę SKP) jak i nasz Rektor, we wstępnych przemowach, kładli nacisk na szukanie zdrowej równoważni, między przyjemnościami życia studenckiego i nauką.
Mówili, że to nasz najlepszy okres życia, więc powinniśmy poświęcić trochę czasu szaleństwu, ale żebyśmy nie zapomnieli o nauce, bo wtedy najpiękniejszy czas w życiu będzie dość krótki.

I jeszcze coś...
Student z założenia jest osobą dorosłą i odpowiedzialną więc takimi też nas traktują.

Tyle o mnie.
Rodzi się duszpasterstwo akademickie i za tydzień napiszę o nim coś więcej (przypominajcie mi o takich moich zapowiedziach).

wtorek, 12 października 2010

Indeks

Mam indeks.
Złożyłem ślubowanie.
Miłe uczucie bycia studentem.

poniedziałek, 11 października 2010

Tęsknota

Od Autora:
Ten wiersz należy, do grupy wierszy,
którą roboczo nazywam
"wierszami młodego Zakochańca".
Ta grupa jest wyjątkowa,
bo nie ma ponadczasowego przesłania do ogółu ludności
(lub ma, ale nie zauważył go początkowo poeta).
Wyjątkowość tego wiersza,
opiera się na tym, że był pisany,
do jednej konkretnej osoby, i jeśli kto jest nie w nastroju,
to sugeruję przeczytać wiersze z tej grupy,
gdy poczuje w sercu wiosnę.
Od Autora cz.2:
(Pisane natchnieniem kilku godzin,
tego szczególnego uczucia przy oczekiwaniu,
które opisuje w "Małym Księciu" lis.)



"Wieczna tęsknota"

Gdzież blask słońca ukrywa się w nocy?
Gdzież piękno Twe, Stwórca naraz wtoczy?
Gdzież dotyk Twój rozkoszą powity?
No gdzież! No gdzież, przede mną ukryty?

Gdzież słowa Twe przepełne słodyczą?
Uśmiechu chwile teraz się liczą,
Gdy je radośnie w pamięć przywrócę.
K' Tobie najsłodsza, choć myślą wrócę.

Gdzież usta Twe, o których dziś śniłem?
Gdzież język, który czule śliniłem?
Gdzież Twa myśl, którą bezwstydnie kradłem?
Myśląc o Tobie w śnienie popadłem.

Śpiąc, nocy ogarnąć się nie dałem.
I śniąc o dniu, noc całą przespałem.

piątek, 8 października 2010

Rower.

Mam rower!
Cieszę się.

czwartek, 7 października 2010

Kolejny skrót-opis.

Znów skrót z tego co u mnie...
Jutro wrzucę tu dzisiejszy wiersz.

a)Studia.
Jest coraz lepiej z każdym dniem, a zaczęło się pięknie.
Dziś odkryłem multimedialną bibliotekę i pracownię komputerową i uświadomiłem sobie jak bardzo student politechniki jest zinternautyzowany.
Ciekawe.
Łatwe, ale i ryzykowne.
Nie chcę tracić kontroli nad swoim poziomem łączności z rzeczywistością.

b)Moralność.
Założyłem konto w banku.
Darmowe.
Dostałem długopis.
Uległem czują, jak coraz częściej wymaga się ode mnie takowego konta.
Ale przynajmniej tyle zostało mi mojej pustyni, że nie mam komórki. :-)

c)Twórczość.
Wracam do rozwoju.
Układam słowa i cieszę się z każdej napisanej do Nich melodii.

d)Najbliższy czas.
Jutro jadę ze Szwagrem, kupić rower.

e)Kobieta.
Odkrywam coraz ciekawsze zakamarki Jej charakteru.

f)Szef.
Daje mi coraz więcej znaków.
On po prostu jest i komplikuje wszystko w tym jedynym na świecie stylu komplikowania, który rozwiązuje i upraszcza.
Bóg absurdów.

_______________________________________________________

Komentarze:
*Nie mam fanów.
Mam czytelników, jak się okazuje nawet z Meksyku i Wietnamu (nie wiem co z tych tekstów rozumieją, ale są).
*Zaniedbuje.
Racja, kiedyś pisywałem co dzień.
Teraz żyję co dzień.
:)



Dobrych Dni Bracia i Siostry.
Dobrych Dni.

poniedziałek, 27 września 2010

Studia

Dostałem dziś legitymacje studencką i stworzyłem sobie plan zajęć.
:-)

niedziela, 26 września 2010

Wieczny Dzień.

"Wieczny dzień"

O Słońce! Moja Ty,
Jak wnętrze me prawie.
Zamieniasz piękne sny,
W czyny cne na jawie.

O Słońce! Moja świeć!
Daj ciepło czuć płazem,
Łap me marzenia w sieć,
Spełnimy je razem.

O Gwiazdy! Nastał dzień.
Bledniecie w Jej blasku.
I choćby skrył mnie cień,
Nie zgubię Jej brzasku.

O Gwiazdy skryjcie się!
Nie lśnicie tak samo.
Zwodzenie wasze psie!
Słońce moją damą.

O Panie wszelkich pór!
O czasu, mój Królu!
Błogosław światło pól.
Daj pracy czas w ulu.

O zawieś czasu bieg,
W tej przepięknej porze.
I jeśli dasz nam śnieg,
Ja serce Jej złożę.

Słońce i Gwiazdy.

Rozważam ostatnio sporo spraw.
Rozważaliśmy też z Moją miłą, kwestię niewierności małżeńskiej.
Jak to się dzieje?
Czy ludzie wchodzą w związek małżeński bez miłości, czy to gdzieś ucieka?

Doszedłem do wniosku, że (w przypadku mężczyzn) można kobiety porównać do gwiazd.
Mamy tą jedną, najbliższą, która daje nam Ciepło i dobre światło - słońce.
I nie sposób myśleć o gwiazdach w dzień.
Nie widzimy ich nawet.
Przychodzi jednak czas, gdy na krótko, przestajemy widzieć słońce.
Wtedy widać gwiazdy, całkiem nieźle.
Fascynacja jednak gwiazdami, jest objawem niewdzięczności wobec słońca.
Niewdzięczność ta pojawia, się gdy uznamy, że słońce nam się należy.

Jeśli kiedyś w dniu (być może) ślubu chcę słyszeć jakieś życzenia, to prócz tego byśmy zawsze mieli Chrystusa przed oczyma, pragnę, bym nigdy nie przyzwyczaił się i nie uznał, że mi się należy ta Miłość.
Nie zasłużyłem na taką miłość jaką dostałem i zasługiwać nie musiałem.
Jednak nigdy nie mogę powiedzieć o tym darze, że mi się należał.
Piękny dar od Boga, zawsze będzie darem i tak będzie dobrze.

Do tego rozważania stworzyłem też wiersz, który przeczytać możecie w następnej notce.



*Nie wiem dlaczego nie działa mi kolorowanie wyrazów!

sobota, 18 września 2010

skrótem.

Nowości:
*Wczoraj świętowaliśmy we wspólnocie Wigilię wspomnienia św. Staszka Kostki SJ który jest patronem naszej wspólnoty.
Uciekł z domu, doprowadził swojego ojca do prawie nienawiści, wstąpił do zakonu Jezuitów, zmarł młodo. Przede wszystkim realizował Pragnienia. Nie chęci, pożądliwości, obowiązki, powinności, tylko Pragnienia młodzieńczego serca, czyli to z czego wg. Koheleta będziemy rozliczani przed Panem.
*Z tej okazji po Uroczystej (czyli z wielką dozą radości, długim wejściem, 10cioma ministrantami, dopracowanym repertuarem zespołu, itp.) Mszy Św. na salkach radowaliśmy się (też w miarę uroczyście). Trochę nowych ludzi przyszło. Może ktoś się utrzyma.
*Dziś po przerwie wakacyjnej powraca we wspólnocie kółko RPG, które prowadzę.

Kontynuacje:
*Dziś na poranny "Ryk Jelenia" przyszedł tylko Dudi, aczkolwiek dla jednej osoby dalej warto, prowadzić modlitwę.
*Na razie, daję rade żyć celem z ĆD. św. Ignacego.


Plany:
*Ktoś pisał jakiś czas temu w komentarzach o aktualizacji zdjęcia.
Jak rozkminie jak to zrobić to wrzucę galerię moich zdjęć w ten album na górze co się przewija.
Będzie to piękny gest samouwielbienia (hio hio hio), a tak naprawdę, to miło zobaczyć również fizyczne zmiany we mnie, oprócz zmian ducha, umysłu i emocji, które tu opisuję.

niedziela, 12 września 2010

19

Wczoraj miałem urodziny.
Właściwie to tylko 19 rocznicę.

Zaczynam żyć zasadami z Ćwiczeń Duchownych o czym pisałem.
Może się uda.

Cieszę się, ponieważ prawie nikt nie życzył mi długiego życia czy zdrowia, pieniędzy itp.
Ludzie życzyli mi "najlepszego" czyli, patrząc na to trzeźwo, spełnienia Woli Bożej w moim życiu.
To miłe.

Dostałem masę prezentów.
-Najpiękniejszy poranek w moim dotychczasowym życiu.
-Najoryginalniejszy Tort, jaki dotychczas jadłem.
-Współpracę między sobą i samo-zorganizowanie się chłopaków z grupki.
- Słodycz.
-Możliwość pomocy Przyjacielowi, w trudzie.
-Słowo Boże.
-Pamięć.
I twórczość ludzką (gdzieniegdzie nawet inspirowaną moimi dziełami).

Cieszę się i dziękuje.

Bracia i Siostry, szukajcie Bożych znaków w świecie, a znajdziecie piękno.
Szukajcie dobra i miłości w ludziach i zdarzeniach, a znajdziecie Boga.

poniedziałek, 6 września 2010

Przerwa w zastoju.

Sporo się dzieje ostatnio.

Wiele z tych spraw jednak dotyka bezpośrednio innych ludzi i czułbym się źle moralnie sprzedając te sekrety publicznie, a nie mam natchnienia do pisania wszystkiego jako poezji.

Sporo osób chciało ułożyć melodie do moich wierszy.
Lubię zarówno takie deklaracje i jak i gdybania.
Jeszcze bardziej cieszą mnie konkretne owoce ludzkiej twórczości.

Muszę znaleźć dzień na pisanie listów.
Jutro idę zapytać o pracę pod adresem który mi wskazał Przyjaciel.

Dziś byłem leniwy.
Chciałem na początku napisać: "złapał mnie leń", ale to byłoby tanie usprawiedliwianie się.
Dziś byłem leniwy.
Późno wstałem.
Nie mogłem się nawet zebrać, przez 1,5 godziny po to, żeby iść po ziemniaki do warzywniaka koło domu.

Dziś we wspólnocie wraca "kółko nauki tańca".
Być-może będziemy z Karoliną się uczyć.



I "najciekawsza" informacja:
Dla tych, którzy nie odczytali tego we wcześniejszych dwóch kawałkach "bajki".
Nawiązaliśmy pewną osobliwą dwustronną relację, z pewną Piękną Kobietą.
...
Jednak nie umiem tego napisać prosto i bezpośrednio :P .


Chciałbym tu sporo napisać, ale to też ciężkie.


Jeszcze jedna sprawa.
Szykuję swojego ducha by od 11 Września zacząć żyć zasadami z Ćwiczeń Duchownych (23).
Dlatego, nie życie mi zdrowia, ale módlcie się bym zawsze miał Chrystusa przed Oczyma.



Dobrych dni, Bracia i Siostry.


poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Bajka o Rycerzu

Jeszcze raz do śpiewu gardło me zaprawie.
I znów uszy wasze pokrzepię mym słowem.
Powiem o Rycerzu i jego wyprawie,
Wyśpiewam, co u niego stało się nowem.

Rycerz zrzucił zbroję i pływać poczyna.
Tak więc fosa problemem przestaje mu być.
Przez wichry i burze, brama się zacina,
A mur w jego oczach w kamienie zaczął tyć.

Lecz wie ów wierny
Rycerz, że za murem tym,
Piękna czeka i patrzy jego przybycia.
On rozpala ognisko, słów formuje dym,
I gołębiem
Jej czuły śle list z ukrycia.

Dobrych znaków od Króla Rycerz dostał stos.
Prorok milczy lecz spojrzeń swych nie ukrywa.
Przyjaciółce Refleksji,
Woj oddać chciał głos.
Jednak ona przed rozmową z nim się skrywa.

Cóż dalej dziać się będzie? Wy mnie pytacie.
Jaki los
Rycerza? Mnie dopytujecie.
Wiem że z niepewnością w sobie się ścieracie,
Lecz cóż da, że grajka, do ścian przykujecie?

.

Trochę choruje.
Nie tak by uziemić się w domu, ale na tyle, by trochę słabiej się czuć.

Dostałem się na Studia.

Rekolekcje, sporo mi dały, między innymi, poprawiłem relacje z rodziną (może w ogóle je zbudowałem).
Na rekolekcjach zwątpiłem, gryzła mnie też cisza.
Po rekolekcjach doświadczyłem pewnego razu wielkiej walki o mnie. Czułem co się dzieje wokoło.

Jest jeszcze coś.
Jeszcze jedno wydarzenie, ale to opiszę w bajce.

Dobrych dni.

czwartek, 5 sierpnia 2010

"Motyli Bracia"

"Motyli Bracia"

Wśród kwiatów koron, wśród łodyg traw,
Z kokonów wyszli piękni jak paw,

Motyli bracia w kolorze trzej,
Jeden zaś w czarnej był szacie swej.

Wśród ptaków pieśni, wśród polnych nut,
Wśród pszczelich mruknięć, wśród trzciny kłód,

Pojeni nektarem, rosy łzą,
promieniem słońca, poranną mgłą,

W beztroskę wchodzili – piękny czas,
Radości ich przyglądał się las.

Zawołał raz jeden: „Ach bracie,
Czy larwi żywot pamiętacie?

Gdyśmy z ślimakiem bój toczyli,
Gdy paskudną ohydą byli.

Ach tak mi wstyd, tak bardzo mi żal.
Ze smutku proszę, Słońce! Mnie spal.


Zawołał kum: „ Miniony to czas!
Gdy przyjdzie zima, będzie po Nas.

Gdy kwiaty umrą, słońce zajdzie,
Wśród gleb ktoś martwe ciała znajdzie
.


Zakrzyknął trzeci: „Bracia moi!
Martwić się niczym nie przystoi.

Zażyjmy życia, zażyjmy dnia,
Jutro jest jutro, dziś chwila trwa,

Nie trapić się i w beztrosce żyć,
Takim się stałem, takim chcę być.


Gdy cały dzień rozmowy trwały,
Uciekł od braci motyl mały.

Cichy, czwarty, niedostrzeżony,
Skrył się Nocy, w kwiatów korony.

Świt zaś ujrzał jako jedyny,
Bo nocą groźne pajęczyny.

Którym z motyli okaże się,
Chłopiec co sercem swym wielbi Cię?

wtorek, 3 sierpnia 2010

Wróciłem z rekolekcji w Niedziele.
Szukam czasu by to wszystko lepiej opisać.

piątek, 16 lipca 2010

Doświadczenie Oazy i dzisiejszy poranek.

Wczoraj w drodze do kościoła, spotkałem dzieci z Oazy.
Już "zmalały".

Dla wyjaśnienia powyższego wyrażenia, opowiem o czymś co zaobserwowałem na oazie.
Każdego dnia, dzieci "rosły".
Im bardziej rozumiałem poziom emocjonalny chłopców z mojej grupki (najmłodsza grupa), tym bardziej reszta dzieci (i moi grupkowicze również), "stawali się" starsi, wyżsi, dojrzalsi.
Może to kwestia tego, że człowiek nie widzi/rozpoznaje: wieku, temperatury, bólu, czasu, wielkości i odległości, oświetlenia, oraz masy innych okoliczności. Człowiek zauważa zmianę i różnicę tych "parametrów", a nie ich poziom.
Tak więc już w drugim tygodniu, Ci których traktowałem jak dzieci, we Wrocławiu, stali się niemal rówieśnikami w Bydlinie.

Wczoraj dzieci już zmalały, aczkolwiek coś się zmieniło.
Idąc, tą samą drogą, którą chodzę codziennie, znam imiona dzieci które mijam, znam ich charaktery, znam je.
Kiedy uświadomiłem sobie tę subtelną różnicę, poczułem się tak, jak czujemy się czytając książkę, z jakąś przygodą i motywem wędrówki, gdzie na samym końcu bohater wraca do miejsca skąd podróż rozpoczął i uświadamia sobie, że zmieniło się niewiele, ale jednak coś istotnego.

To było bardzo dobre doświadczenie.
Dało mi to wszystko też zauważyć, że w niektórych kwestiach "stałem się poważny niczym bankier z Małego Księcia".


A dziś poparzyłem się żelazkiem. ;P

czwartek, 15 lipca 2010

.

Trochę się pomyliłem w liczeniu dni.
Wróciłem wczoraj późnym popołudniem.
Trochę choruje.
Jestem bardzo zadowolony z Oazy.
Sporo ciekawych doświadczeń, sporo rozwoju.

Jeśli złapie wolną chwilę, to opiszę ten czas.
Wiem, że zazwyczaj gdy tak piszę, to później nie znajduję wolnej chwili.
Trochę jestem jeszcze rozkojarzony.


Dostałem się na Studia.
^^
Jestem jakoś 500-ny na SKP na Politechnice Wrocławskiej.
FlugsS, któremu jestem niesamowicie wdzięczny, za dopełnienie mojej "papierkowej roboty" związanej ze studiami, jest na tym samym kierunku i wydziale, jakiś 700-ny. Znaczy, że sporo ludzi przyjęli.
Sądzę, że gdyby Paweł zdawał fizykę na maturze to byłby na tej liście jeszcze wyżej niż ja.
Aczkolwiek nie to się liczy.
Teraz liczy się już tylko przetrwanie roku i dobry wybór kierunku za rok, jeśli chodzi o edukację.

Edukacja, jednak, jest sprawą drugorzędną.
Pierwszoplanowo liczy dla mnie się mój rozwój duchowy i misja.
Misja niesienia Boga innym.

Przychodzi czas w życiu Chrześcijanina, że przestaje on siebie pytać: "Czy wierzę w Boga?", a zaczyna zadawać pytanie: "Czy wierzę Bogu?".