poniedziałek, 11 lipca 2011

Dziwne natchnienie

Choć mówisz że się nie uda.
Choć boisz się mnie i nas.
Choć czasem bliższa mi wóda.
I próbować nie chcesz kolejny raz.

Nie potrzeba mi wierszy od Ciebie.
Ni troski o zdrowie i czas.
Ja znajdę się nawet na niebie,
By usłyszeć choć jeden raz:

Że nie znosisz mnie i Cię skręca,
Że masz dość i chcesz krzyczeć Nie.
Że w najgłębszym odmęcie serca
Bije stukot że Kochasz mnie.






W sumie nie pijam wódki.

sobota, 9 lipca 2011

po Slot'owo

SLOT Art Festival.

Byłem.
Bardzo mi się tam podobało.
Jakoś nie zahaczyłem o koncerty, choć owszem było ich sporo.
Świetnie bawiłem się na warsztatach i dowiedziałem się kilku przydatnych (mi) rzeczy.
Korzystałem z dodatkowych atrakcji jak choćby możliwość surfowania po ustawionym do tego torze.
I nic z tych rzeczy nie było zdumiewające.
Zdumiewająca była tam atmosfera. To jest coś niespotykanego na co dzień. Nie piszę o sprawdzaniu opasek (identyfikatorów) przy wejściu, ani o pogodzie. Piszę o wyjątkowej łatwości w przyjaznym podchodzeniu do ludzi.
Wspominam też małe radości jak odpieranie natarcia mówek czy nalotu bąka (również takiego ze skrzydełkami), spontaniczna piosenka o siedzeniu na kiblu gościa, który przypadkiem usiadł i śpiewał tuż przy moim namiocie, czy w końcu wspomniana wyżej pogoda.
Padało, grzało, świeciło, mroziło (nie było gradu i śniegu), a jednak jestem przekonany (jak ludzie z którymi na ten temat zamieniałem słowa), że pogoda była idealna. Dlaczego?
Czy była tak dopasowana?
Być może, jednak podejrzewałbym tu bardziej właśnie zadowolenie ludzi, które skądś brało.

Teraz pracowity (miejscami też aktywnie rekreacyjny) tydzień i ...
... rekolekcje czyli walka o siebie w sobie.

poniedziałek, 30 maja 2011

Bez smutów

Ostatnie dwa tygodnie intensywnych Kolokwiów i Sesja.
Zauważyłem, że zaczynam pisać chyba w częstotliwości "od Sesji do Sesji" a to brzmi jak żalenie się, wiec Napisze tu o tym jak świetnie się czuję.
Zbliżają się wakacje, które spędzimy z Moją Ukochaną na SLOCIE, IDM'ach i podróżach.
I nie ważne czy będą to podróże do obcych krajów, nad morze, w góry czy do pobliskiego parku.
Wiem, że "Najlepsze przed Nami".

Odkryłem też, że znajomy ze Studiów jest (w skali osiedlowej) moim sąsiadem.
Ciekawostką jest dokonanie tego odkrycia po prawie roku.

Nie mówię, że nie ma trudności... ale to ma być radosna notka.

Dochodzą mnie też słuchy, że dawny znajomy ze wspólnoty ma wrócić do miasta, a ze starą ekipą po Sesji Egzaminacyjnej na Uczelniach, może uda nam się wznowić Sesje RPG ;]

czwartek, 24 marca 2011

Remont, MAGIS, Studia.

____Moja mama zaczęła robić remont kuchni.
Zbierała na niego przez kawał swojego życia i jest świadoma, że w tej kuchni będzie gotować już do kresu, owego życia. Intuicyjnie wnioskuję, że dla Kobiety, to może być coś ważnego.
Sporo siedzę ostatnio na uczelni, więc moja pomoc przy remoncie była w tym tygodniu znikoma.
Cała akcja zaczęła się od tego, że udało się mamie wyprawić babcię na wieś.
Babcia jak najbardziej popierała ideę remontu i chętnie by wyjechała.
Tak mówiła ile razy perspektywa tego wyjazdu była dość odległa.
Problem był w tym, że gdyby powiedzieć Babci, że w Niedziele jedzie, to w Sobotę już byłaby chora. Dlatego tez, mama musiała posłużyć się "podstępem" i gdy babcia powiedziała, że mogłaby wyjechać, na czas remontu, mama zaproponowała Jej wyjazd od zaraz.

____To tyle tej krótkiej opowiastki.
Jeśli chodzi o mnie, to przestałem pełnić funkcję animatora w mojej wspólnocie.
Nie miałem dość czasu, by przygotowywać spotkania czy nawet wgłębiać się w aktualne przeżycia grupkowiczów. Zostałem jednak jako uczestnik formacji, bo zżyliśmy się z chłopakami przez te parę lat.

____Dodatkowo zarejestrowałem się do dentysty.
Lekkie opóźnienie w stosunku do planów, jakie snułem w styczniu, aczkolwiek cieszę się, że wreszcie zmobilizowałem się.

____Nie pamiętam czy pisałem o tym już, ale postanowiłem rozłożyć sobie pierwszy rok studiów na dwa lata. Jest to decyzja wypadkowa, po uwzględnieniu różnych "za" i "przeciw".
Główne "za" to:
+ Nie-realizowałem kilku kursów (nic dziwnego, skoro nie wiedziałem co chcę studiować);
+ Wolę opanować (przynajmniej te przydatniejsze w przyszłej pracy) kursy wynosząc z nich konkretną wiedzę, a nie naciągniętą trójkę.
Główny "przeciw" to wydłużenie sobie studiów o rok, czyli późniejsze ich ukończenie.

____Chciałbym też, choć okazyjnie, wrócić do tworzenia wierszy.

____Więc, jeśli chodzi o mnie, to jestem szczęśliwym (choć nie pozbawionym problemów) człowiekiem, któremu Bóg powierzył Serce Pięknej Dziewczyny.
Wiem, (albo tak mocno wierzę, że zdaje mi się , iż wiem, choć wiara jest czymś mniej ograniczonym niż wiedza) że On nic nie robi bez celu.

wtorek, 22 lutego 2011

.

Po Sesji.
Po rekolekcjach.
W trakcie zmagań z administracją Uczelni.
Dobry dzień.
Lubię myśleć.

czwartek, 10 lutego 2011

I Sesja - ostatni zakręt.

Ostatni Egzamin napisany.
Teraz tylko muszę czekać na Jego wynik.

niedziela, 16 stycznia 2011

dentysta, krótsze lata i prawko

Czas przyśpieszył.
Kiedyś wieczór od poranka był dla mnie tak oddalony, że nie myślałem o ich koniecznej współpracy.
Oczywiście byłem wtedy dzieckiem.
Teraz jednak coraz częściej widzę jak czas mocno przyśpiesza.
Dzień często staje się jednostką czasu a nie ogromnym ich zbiorem.
W tym wszystkim przez jakiś czas próbowałem eksperymentować z elementami hedonizmu, do czego nawiązywała ostatnia część "bajki".
Już się z tym uporałem, ale z przyśpieszającym czasem chyba nie powinienem walczyć.
Wydaje mnie się to dość naturalne. Najbardziej widzę to na przykładzie lat.
Kiedy lata zamiast płynąć zaczynają mijać.
W tym wszystkim odzywa się też dusza romantyka, która mierzy czas wydarzeniami, a nie zegarkiem.
Ciekawe.

Mam jeszcze dwa zęby do wyleczenia i być-może uda się przed sesją to załatwić.
Jeśli nie to trochę szkoda, ale trudno.
W tym samym scenariuszu zakładającym załatwienie zębów przed sesją, mieści się kontynuacja starań o prawo jazdy i pierwsze podejście do egzaminu praktycznego, już na początku przyszłego semestru.

Przy okazji kręcimy film MAGISowy, na 8 IDMy i zasadniczo, na razie tyle mogę napisać z tego tematu.

A i jeszcze coś.
Gdy do tej pory widziałem, że na mojego bloga wchodzą ludzie z różnych stron świata (Meksyk, Indie, Wietnam, Maroko, Estonia i inni), myślałem, że to przypadkowe wyszukania w Google. Tak jakby trochę tracę tę pewność.

Żyjcie Bracia i Siostry.

wtorek, 11 stycznia 2011

kolos i pwr.

Ha!
Dziś zawaliłem e-sprawdzian (kolokwium) z Algebry.
Dostałem równe 0 punktów.
Oczywiście jest to ocena, warta wysiłku włożonego w moją naukę poza wykładem.
Pierwsze przeliczenie sytuacji doprowadziło mnie do wniosku, że chyba położyłem tym kolosem cały przedmiot.
Jednak kilka faktów, przypomnianych sobie po chwili wyrwało mnie z tej wizji.
Mam jeszcze sporo szans na zaliczenie tego przedmiotu i zamierzam je wykorzystać.

Tchnęło mnie to wszystko do analizy całej mojej oceny akademickiej z tego semestru i konfrontacji jej z systemem oceniania i zmiany wydziału (czyli celu SKP) Politechniki.
Co ciekawe znów wyliczenia sugerowały mi, że pod pewnymi względami, korzystnie będzie zaliczyć co się da teraz i za rok powtórzyć SKP (mając jeden czy dwa przedmioty) i pracując jednocześnie.
Okoliczności te mogą jednak zniknąć gdy będę miał pewność czy przedmioty w Deficycie liczą się do średniej.
Jeśli okazałoby się , że nie, to być może opłacalnie byłoby mi nie zdać niektórych przedmiotów, niż gnać z nimi na naciąganą tróję.
Tak czy inaczej zaczynają się ostatnie kolokwia i sesja, więc trzeba się przyłożyć do edukacji.
Gdyby ktoś się bał czy utrzyma się na politechnice, to dam wam radę:
"Ciężko jest nie zdać (w takim sensie jakim było to w szkołach wcześniej)... Tylko czasem zdać się mniej opłaca."
Przed Sesją dodam jeszcze jakąś notkę z głębszym przemyśleniem.
Dobrych Dni Bracia i Siostry.
;]

środa, 29 grudnia 2010

Bajka o Rycerzu

Za wcześnie Rycerz w swym pałacu siadł.
I za wcześnie zbroje zeń giermek zdjął.
Gdyż ciągle wróg, z serca siłę mu kradł
A dobro ze złem na jedno mu zmiął.

Więc ruszyć do boju i podnieść rzyć,
Która tłuszczem wygody obeszła,
Musi
Rycerz by znów w wolności żyć.
I by z serca nieprawość odeszła.

By Piękną i Twierdzę uchronić dziś,
Przede własnej prawości upadkiem.
Z prośbą do Króla swą musi już iść,
By na wojnę go wysłał swym statkiem.

O Królu, o Władco, o Ojcze mój!
Tyś mi kiedyś dał serce chłopięce.
Doświadczył je światem, ja sługa Twój.
Ty na nowo je uczyń cielęce.

I na słowa te rozgniewał się Król,
Że nie pojął swej misji ów sługa.
Idź i wracaj do walki, wracaj w bój!
By dorosło Twe serce bez pługa.

Bo zechciałem by mieczem zmężniałe,
Wśród blizn czarnych wciąż czystą krew biło.
I choć cięte nie raz jednak całe,
Drogowskazem dla serc młodych było.

Takimi słowy go Król odprawił,
Lecz zaraz koronę hełm zamienia.
Ubrawszy zbroję Pan się wyprawił,
By Rycerza ponosić brzemienia.

czwartek, 23 grudnia 2010

'Testament'

Ten wiersz jest napisany już dość dawno i
czekał na laptopie na tę publikację.
Czy spodziewam się śmierci?
Tak.
Na razie mam jednak misję
- 'życie', rozwój i 'działanie'.
Gdy ją skończę byłbym zawiedziony,
gdyby Bóg nie zaprosił mnie do siebie
na ucztę emerytalną.
//
Ten wiersz był pisany pod pieśń i wtedy
pierwsza zwrotka wchodziłaby jako refren,
co drugą...
... i byłby nie ukończony
//



"Testament"

Nie malujcie moich zdjęć na czarno biało.
I nie mówcie o mnie w przeszłych czasownikach.
Niech nie szlocha nikt, żem przeżył lat za mało.
Człowiek dalej żyje, chociaż z ziemi znika.

I nie twórzcie próżnych łez na mojej stypie.
Niechaj trumna mego ciała otworem trwa.
Powstrzymajcie kwietny tłum nim grób przysypie.
Nad nim niech królują dwa, skrzyżowane drwa.

Niechaj mózgów waszych nie katują treny.
I niech Boskiej Chwały Wam pieśń w uszach gra.
Niech dowiedzą się rozległe tam tereny.
Że do Nieba płynę dziś jak lodowca kra.

I nie strójcie mnie w ozdobne garnitury.
Niech poprzedzi pogrzeb mój radosna Msza.
Nie wrzucajcie mnie w ciemne piramid mury
Mauzoleów i muzeów nie chcę ja.

I nie smęćcie samych smutnych opowiastek.
Roniąc rzewnie z oczu swe żałobne łzy.
Niech rozbudzi się w Was wiary ten pierwiastek.
Że świat gdzie poszedłem nie jest taki zły.

Niechaj prawdą będę te chwalebne słowa,
Które mówić będziesz chciał przy moim ciele.
Niech radosna będzie jednak Twoja mowa,
I o niebie niech brzmi kazań głos w Kościele.

Niechaj samolubne myśli Was nie zwiodą,
Co by było gdybym pożył klika jeszcze lat,
Niech czyste intencje was powiodą,
Do skończenia moich dzieł – miłości łat.

I nie śmiećcie placów przyszłym pokoleniom,
Bo pomników i popiersi mi nie trzeba.
Wy przekażcie raczej pamięć swym plemieniom,
I moralną wartość dajcie im jak chleba.

środa, 22 grudnia 2010

,

Dziś już dzień wolny.
Ciekawe uczucie, bo nic nie zaplanowałem sobie na ten dzień.

Kiedy szedłem do Tadka jakiś przechodzień zapytał mnie czy jestem może wokalistą metaliki?
To chyba zespół muzyczny, kiedyś mi się obiła ta nazwa o uszy.
Wyprowadziłem gościa z błędu, ale ten ciągnął dalej, czy gram może jednak na gitarze.
Słowa gitara domyśliłem się poprzez gest który wykonał.
Z tego błędu też go wyprowadziłem.

Ciekawe...
Chodziło o czerń?
O długi stary płaszcz?
O długie włosy?
Nie wiem, aczkolwiek to była miła odmiana pośród pytań: "jest pan Żydem?".

Jutro postaram się tu przerzucić stary wiersz z laptopa.

wtorek, 14 grudnia 2010

Choroba, 100%C++ i plany.

Znów rzucam informacje taśmowo.
Teraz znajdę chwilę czasu na pisanie.
1)
Leżę.
Rozchorowałem się. Dziś jeszcze wpadłem na uczelnie na kolokwium z Algebry.
Może wydostanę się z domu w sobotę.
Może w poniedziałek.
Jutro, jeśli dostanę się do lekarza, będę coś wiedział...
Boli mnie gardło, smarkam jak szalony, czuje się słabo.
Tyle.
Muszę ćwiczyć życie zasadami.

2)
Z ostatniego kolokwium z C++, uzyskałem wynik równy 100%.
To miłe, bo to jedyny przedmiot, z którego postawiłem sobie za cel ocenę wyższą niż 3.
Coraz częściej myślę o powtórce pierwszego roku.
Mógłbym wtedy przyzwoicie opanować wszystkie potrzebne mi przedmioty.
Mógłbym dostać się na IZ.
Zobaczymy.

3)
Zapisuję się do ASI (Akademickie Stowarzyszenie Informatyków).
Zobaczymy jak mi pójdzie...
Zaczynamy też z dwoma poznanymi kolegami ze studiów, projekt pewnej gry.
Ćwiczyć, ćwiczyć.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Ludzie to ludzie tamto...

Komentarz pod poprzednią notką nakłonił mnie do umieszczenia tu starej refleksji.

"Zaobserwowałem jeżdżąc na rowerze, dwa fakty.

Pierwszy jest taki, że ludzie nie umieją zgodnie z prawem i logiką,
ani chodzić, ani jeździć samochodem czy rowerem.

Drugi jest taki, że jestem człowiekiem."

:-)

Walczcie Bracia.
Walczcie Siostry.

wtorek, 30 listopada 2010

Wolność

1) Symbol wolności.
2) Moja drobna Wolność.
3) Komentarz do czasu.

1)
Już jakiś czas temu wróciłem do jazdy rowerem.
Jeżdżę na uczelnie, ale dopiero teraz gdy spadł śnieg czuje,
że wróciłem do zwyczaju jazdy rowerem.

Rower jest symbolem wolności.
Daje mi niezależność, której nie daje mi tramwaj ani samochód.
Czasem muszę zmierzyć się z trudnościami (oblodzonym podjazdem).
A czasem z nieprzyjemnością (jak wystawianie "tyłka na mróz").
Żeby pozostać wolnym muszę o to zawalczyć (rower sam nie pojedzie).
Przede wszystkim. Jestem dość wolny by z tej wolności zrezygnować, ale nie ma szans bym to uczynił.

Abstrakcja do ilu czynników jesteśmy zmuszeni by być wolnymi.
Ale ta abstrakcja, jest skutkiem pochodzenia wolności.
Wolność pochodzi od Boga, a On jest wprost przeciwnie logiczny do naszej logiki.
Pisałem o tym dawniej w tej notce.

2)
Może to zabrzmi zaskakująco, ale:
"Moja Dziewczyna jest jak wolność."
-Zazwyczaj jest z Nią przyjemnie.
-Trzeba się strzec by nie skradła mi Jej rutyna.
-Nierzadko trzeba o Nią zawalczyć.
-Czasem daje mi pokochać swoje problemy i nie smakuje to początkowo przyjemnie.
-Rozkoszuje się Nią.
-Pochodzi od Boga.

Różnice?
Jej symbolem nie jest rower.


3)
Są roraty, wcześnie wstaje.
Na uczelni też spędzam sporo czasu.
Bywa że rzadziej piszę notki.
Staram się najpierw czytać inne notki, a potem pisać własne.
Bardzo spodobał mi się cykl notek "Kszegosza", ( którego macie w linkach) o wydłużaniu doby.
Jest dość mądrym człowiekiem, wiec jeśli kogoś nie drażnią reklamy na blogu, to możecie doń zaglądać.

niedziela, 21 listopada 2010

Byliśmy wczoraj na "One Love".
Albo zmienił mi się gust muzyczny, albo NDK (Jeden z ulubionych moich zespołów niegdyś) zagrało wczoraj słabo.

Uświadomiłem sobie, że już za tydzień zaczyna się adwent.

czwartek, 18 listopada 2010

skrótem.

Kolokwium z algebry, o którym Wam pisałem poszło mi trochę słabiej niż pierwsze z fizyki.
Coraz bardziej wciąga mnie programowanie.

Programując gry, spełniam nie tylko marzenie z dzieciństwa, ale odpoczywam lepiej niż kiedy w nie grałem (acz trochę słabiej niż podczas pisania wierszy).

Tak zwiększając stopniowo wagę informacji to, w Sobotę Koncert. Cieszę się.

Kocham moją Dziewczynę.

Kocham Boga.
.


poniedziałek, 15 listopada 2010

.

Jutro kolos z Algebry ;]

Ostatnio, dni są coraz ciekawsze.

czwartek, 11 listopada 2010

Wolności, raz jeszcze.

Dobrze jest gdy człowiek posiada wolność.
Źle się zaczyna dziać, gdy ciemięży własną wolność ciągając Ją jako argument beztroski.
Szczęśliwy kto wolności używa do życia.
Radykalny, ale Szczęśliwy, bo w wolności nie ma przerw dla wygody.

Wspominacie tych, którzy wywalczyli Wam wolność?
Chwalicie tych, którzy wolni żyli?
Nic to gdy wolni nie będziecie.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Wracam.

Częściowo wyzdrowiałem.
Cieszę się, z powrotu na Uczelnie.
Cieszę się, że jutro znów spotkam Moją Piękną.
Cieszę się, że czuwała przy mnie przez dwa dni.
Cieszę się, bo Pan czuwa nad swym Sługą.

piątek, 5 listopada 2010

Choroba

Jestem chory.

Gorączka i jej efekty.
Do Niedzieli leże w domu.
Jakoś przeżyjemy.