Powróciłem do domu po Rekolekcjach ;]
Poznałem zaczepistych ludzi, odpowiedziałem sobiena wiele pytań.
Wrzucę dokładny opis rekolekcji, jak zamienię mój "Dziennik Rekolekcyjny" i urywki z "Dzienniczka Duchowego" na wersję elektroniczną.
Za te Rekolekcje, za Otwartość i za Was Siostry i Bracia... Chwała Panu.
sobota, 2 sierpnia 2008
środa, 16 lipca 2008
Rekolekcje MAGIS i IDM ' 08
Znikam.
Wiem że dawno nie pisałem... wiem że kilka ciekawych notek przeszło mio między chwilami. Mam zamiar jednak napisać dziennik z Rekolekcji i wrzucę to na bloga po powrocie ;]
Żegnajcie więc :-)
Wiem że dawno nie pisałem... wiem że kilka ciekawych notek przeszło mio między chwilami. Mam zamiar jednak napisać dziennik z Rekolekcji i wrzucę to na bloga po powrocie ;]
Żegnajcie więc :-)
niedziela, 6 lipca 2008
Prymicje O. Grzegorza ;]
Dziś Wielki-mały Kapłan miał Prymicje w naszej Wrocławskiej Parafii ;]
Trza się oduczyć mówienia: "Diakon" :P
Trza się oduczyć mówienia: "Diakon" :P
sobota, 28 czerwca 2008
Wyświęcony = Święty ?? :P
Dziś wróciłem ze Święceń pewnego małego-Wielkiego Przyjaciela.
"Tato" bądź MAGIS (bardziej) taki jaki jesteś albo pozostań taki ;]
To takie moje życzenia dla NeoPrezbitera :-)
"Tato" bądź MAGIS (bardziej) taki jaki jesteś albo pozostań taki ;]
To takie moje życzenia dla NeoPrezbitera :-)
piątek, 27 czerwca 2008
Wypad
"Każdy Wschód słońca, Ciebie zapowiada..."
Ruszamy jutro o poranku do Przyjaciela. Od jutra: Ojca Grzegorza, Wikarego Naszej Parafii, Prefekta Ministrantów, Moderatora MAGISu Wrocławskiego, "Najlepszego Taty na świecie" i dalej Przyjaciela...
Ruszamy jutro o poranku do Przyjaciela. Od jutra: Ojca Grzegorza, Wikarego Naszej Parafii, Prefekta Ministrantów, Moderatora MAGISu Wrocławskiego, "Najlepszego Taty na świecie" i dalej Przyjaciela...
Powrót
"I powrócili do swych chat, żon, matek, synów. Do swej Ojczystej ziemi. Choć ranni, choć zmęczeni i brudni. Powrócili w chwale, zadowoleni i doświadczeni. Ale przede wszystkim z pewnością w sercu, że powrócą. Powrócą nie po to by wygrać, lecz by walczyć. Nie ważne czy w Twierdzy (Kłodzkiej), Zamku (Cieszyńskim), czy w Grodzie (Wroc:P). Mają cel."
Larp się udał. Było pare zgrzytów... No ok, było wiele zgrzytów. Było wiele niedomównień, ale wiemy teraz, co winniśmy poprawić za rok. ;]
Dzięki Wszystkim za ten czas ;]
A Wam Bracia i Siostry niech ta noc spokojną będzie ;]
Larp się udał. Było pare zgrzytów... No ok, było wiele zgrzytów. Było wiele niedomównień, ale wiemy teraz, co winniśmy poprawić za rok. ;]
Dzięki Wszystkim za ten czas ;]
A Wam Bracia i Siostry niech ta noc spokojną będzie ;]
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Zniknięcie ;]
Korzystając z chyba ostatniej chhwili wolnego czasu w tym tygodniu...
23.06- Przygotownie LARPa w Kłodzku
24.06-27.06-LARP "Genesis" w Kłodzku
28.06-Święcenia Diakona na: "Najlepszego Ojca na Świecie" ;]
później... Chwila odetchnięcia i działka babci :P
A.M.D.G. bracia i siostry ;]
23.06- Przygotownie LARPa w Kłodzku
24.06-27.06-LARP "Genesis" w Kłodzku
28.06-Święcenia Diakona na: "Najlepszego Ojca na Świecie" ;]
później... Chwila odetchnięcia i działka babci :P
A.M.D.G. bracia i siostry ;]
piątek, 20 czerwca 2008
Koniec Roku Szkolnego 07/08
Dziś koniec Roku szkolnego ^^.
Fajnie jest ;P
(wiem że puenta słaba ale jest 1:30 a FlugsS wyciągnął mnie na spacer chwilke temu i tak koło 1:02 padło pytanie "Ty, to jutro mamy autobus o 9:80?" Zamiast odpowiedzi usłysząłem tylko śmiech :P )
Fajnie jest ;P
(wiem że puenta słaba ale jest 1:30 a FlugsS wyciągnął mnie na spacer chwilke temu i tak koło 1:02 padło pytanie "Ty, to jutro mamy autobus o 9:80?" Zamiast odpowiedzi usłysząłem tylko śmiech :P )
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Piknik Parafialny 2008 ^.^
Z ostatnich wydarzeń to:
Wrócił FlugsS z Francji.
Odbył się Piknik Parafialny.
Pozostało zaledwie 8 dni do Gry na Twierdzy.
Diakon Diakon jest już prawie "Ojcem Grzegorzem" ;] (Jeszcze kilka dni :P)
Z tego wszystkiego opisać mogę chyba tylko piknik. Moim zdaniem był zaczepisty i postaram się namówić chłopaków, to za rok może będziemy występować z pokazem bitwy (lub jeśli uda się wyrobić bezpieczną broń to wpleciemy Rycerstwo w dzieciaki :P ).
Już coraz bliżej Rekolekcje MAGIS i IDM ;D
Wrócił FlugsS z Francji.
Odbył się Piknik Parafialny.
Pozostało zaledwie 8 dni do Gry na Twierdzy.
Diakon Diakon jest już prawie "Ojcem Grzegorzem" ;] (Jeszcze kilka dni :P)
Z tego wszystkiego opisać mogę chyba tylko piknik. Moim zdaniem był zaczepisty i postaram się namówić chłopaków, to za rok może będziemy występować z pokazem bitwy (lub jeśli uda się wyrobić bezpieczną broń to wpleciemy Rycerstwo w dzieciaki :P ).
Już coraz bliżej Rekolekcje MAGIS i IDM ;D
wtorek, 10 czerwca 2008
Cel?
Ostatnio troszkę się działo ale nie miałem szansy o tym napisać. Dopiero teraz nadarzyła się okazja, że nie mam lekcji więc wyspałem się i mogę skrobać ;]
Dużo rzeczy porozwiązywało się lub pouciekało mi z głowy więc ta notka nie będzie nadzwyczaj długa.
Ostatnio zastanawiałem się nad życiem. Wiem nie powinienem tego robić bo raz już kiedyś się wpędziłem w deprechę w życiu i nie mam zamiaru więcej. Aczkolwiek, przez całe życie Bóg stawiał przede mną nowe cele, zanim zdążyłem spełnić stare. A teraz odczuwam taki, można by to ująć, "brak perspektywy przed oczyma".
Pewnego dnia wyszedłem z Domu. Nie miałem tam z kim pogadać (zazwyczaj nie mam). Wziąłem ze sobą rower. Począłem myśleć gdzie powinienem się teraz udać. FlugsS? Za granicą. Diakon? U Ojca Staszka. Tadzik? Sprawdziłem salkę, nie było tam już ani Tadzika ani Roberta, „zwinęli się do domu” pomyślałem i bezsensownie robiłem rundki rowerem w okuł osiedla. Chciałem wybrać się na jakąś dłuższą trasę, ale żadna spontaniczna droga nie przychodziła mi do głowy. Pomyślałem o modlitwie. Kościół już zamknięty, a wszystkie bodźce pomagające mi się skupić (Burza i deszcz, Radość, Smutek, Cichy powiew) nie śmiały się pojawić. Uświadomiłem sobie swą prawdziwą samotność.
Dziś jest już wszystko dobrze… prawie wszystko. Dalej nie widzę przed sobą celu. Przez ostatnie kwartały zbyt często bywała nim kobieta. Teraz kiedy próbowałem zamknąć oczy, znikł mi z widoku i cel. Pozostało mi tylko Walczyć.
"O co?"
To już się niech mój Pan martwi. ;]
AMDG
(przepraszam za brak notek)
Dużo rzeczy porozwiązywało się lub pouciekało mi z głowy więc ta notka nie będzie nadzwyczaj długa.
Ostatnio zastanawiałem się nad życiem. Wiem nie powinienem tego robić bo raz już kiedyś się wpędziłem w deprechę w życiu i nie mam zamiaru więcej. Aczkolwiek, przez całe życie Bóg stawiał przede mną nowe cele, zanim zdążyłem spełnić stare. A teraz odczuwam taki, można by to ująć, "brak perspektywy przed oczyma".
Pewnego dnia wyszedłem z Domu. Nie miałem tam z kim pogadać (zazwyczaj nie mam). Wziąłem ze sobą rower. Począłem myśleć gdzie powinienem się teraz udać. FlugsS? Za granicą. Diakon? U Ojca Staszka. Tadzik? Sprawdziłem salkę, nie było tam już ani Tadzika ani Roberta, „zwinęli się do domu” pomyślałem i bezsensownie robiłem rundki rowerem w okuł osiedla. Chciałem wybrać się na jakąś dłuższą trasę, ale żadna spontaniczna droga nie przychodziła mi do głowy. Pomyślałem o modlitwie. Kościół już zamknięty, a wszystkie bodźce pomagające mi się skupić (Burza i deszcz, Radość, Smutek, Cichy powiew) nie śmiały się pojawić. Uświadomiłem sobie swą prawdziwą samotność.
Dziś jest już wszystko dobrze… prawie wszystko. Dalej nie widzę przed sobą celu. Przez ostatnie kwartały zbyt często bywała nim kobieta. Teraz kiedy próbowałem zamknąć oczy, znikł mi z widoku i cel. Pozostało mi tylko Walczyć.
"O co?"
To już się niech mój Pan martwi. ;]
AMDG
(przepraszam za brak notek)
niedziela, 1 czerwca 2008
Notka ;]
Ostatnio mało piszę na Blogu. Dzięki, że przypominacie mi o tym ;]
Chwilowo dużo myślę, więc za jakiś czas będzie się dało zobaczyć efekt tych rozmyślań... Na blogu albo w życiu... Tego jeszcze nie jestem pewien ;]
A tak oprócz tego Obiecałem, więc jest:
SPECJALNA NOTA DLA UHa i PODZIĘKOWANIA ZA MOTYWOWANE DO SKROBANIA.
I Wam Bracia i Siostry życzę Szczęśliwych Nocy i Dobrych Dni.
;]
Chwilowo dużo myślę, więc za jakiś czas będzie się dało zobaczyć efekt tych rozmyślań... Na blogu albo w życiu... Tego jeszcze nie jestem pewien ;]
A tak oprócz tego Obiecałem, więc jest:
SPECJALNA NOTA DLA UHa i PODZIĘKOWANIA ZA MOTYWOWANE DO SKROBANIA.
I Wam Bracia i Siostry życzę Szczęśliwych Nocy i Dobrych Dni.
;]
środa, 28 maja 2008
2 style życia
Inteligentni szybko wychwycą do czego jest dzisiejszy wywód (jeśli tylko czytali wcześniej niektóre posty :P )
A tematem rozważania jest:"Miękka klucha i Jezus".
Ostatnio z Przyjacielem wyróżniliśmy dwa style życia.
"Miękka Klucha"
Co mają szczególnego miękkie kluchy?
Cicho i spokojnie leżą sobie w wodzie. Niby mają jakiś kształt ale mimo to łatwo podlegają zmianą jakie wyciska na nie otoczenie. Podobają się ludziom, ale nie traktuje się ich poważnie. Można je wykorzystać albo zostawić w spokoju. Same ci się do ust nie wepchają.
Co jeszcze?
Są ciepłe. Nie są Gorące, ani Zimne. Są ciepłe, można by rzec że są letnie.
Mój Przyjaciel cytował mi czasem niecenzurowany oryginał Pisma Świętego. "Bądź Gorący albo zimny. Nie bądź letni w mych ustach. Bo Cię wyrzygam(...)"[Bóg do człowieka].
Czyli?
Ciepłe kluchy nie podobają się Bogu. Nie potępia ich lecz ostrzega i namawia do zmian.
"Jezus"
On jest człowiekiem, który leje na to co mówi świat. Ma swój cel i do niego idzie. Płaci z to pewną cenę, ale nie daje się ugniatać jak klucha.
Tak po dłuższym myśleniu zdecydowałem się w końcu na jedną z tych opcji... Tylko trzeba znaleźć jakiś cel.
Tak mi się przypomniało. Pewien mój znajomy powiedział mi (po 8 latach znajomości) kiedyś: "Nie buduj się na innych ludziach, Przyjaciołach, Dziewczynach, innych. Buduj SIEBIE na SOBIE. Inaczej będziesz im słodził a Oni albo Cię będą wykorzystywać, albo uciekać."
A.M.D.G. tylko cholerka jak?
A tematem rozważania jest:"Miękka klucha i Jezus".
Ostatnio z Przyjacielem wyróżniliśmy dwa style życia.
"Miękka Klucha"
Co mają szczególnego miękkie kluchy?
Cicho i spokojnie leżą sobie w wodzie. Niby mają jakiś kształt ale mimo to łatwo podlegają zmianą jakie wyciska na nie otoczenie. Podobają się ludziom, ale nie traktuje się ich poważnie. Można je wykorzystać albo zostawić w spokoju. Same ci się do ust nie wepchają.
Co jeszcze?
Są ciepłe. Nie są Gorące, ani Zimne. Są ciepłe, można by rzec że są letnie.
Mój Przyjaciel cytował mi czasem niecenzurowany oryginał Pisma Świętego. "Bądź Gorący albo zimny. Nie bądź letni w mych ustach. Bo Cię wyrzygam(...)"[Bóg do człowieka].
Czyli?
Ciepłe kluchy nie podobają się Bogu. Nie potępia ich lecz ostrzega i namawia do zmian.
"Jezus"
On jest człowiekiem, który leje na to co mówi świat. Ma swój cel i do niego idzie. Płaci z to pewną cenę, ale nie daje się ugniatać jak klucha.
Tak po dłuższym myśleniu zdecydowałem się w końcu na jedną z tych opcji... Tylko trzeba znaleźć jakiś cel.
Tak mi się przypomniało. Pewien mój znajomy powiedział mi (po 8 latach znajomości) kiedyś: "Nie buduj się na innych ludziach, Przyjaciołach, Dziewczynach, innych. Buduj SIEBIE na SOBIE. Inaczej będziesz im słodził a Oni albo Cię będą wykorzystywać, albo uciekać."
A.M.D.G. tylko cholerka jak?
wtorek, 27 maja 2008
Odwiedziny Jezuity
Dziś Diakon wziął mnie ze sobą do Ojca Staszka. Szczerze to kolejny Boży krok żebym przestał być "ciepłą kluchą". Kiedy siedzieliśmy na ławeczce z Ojcem i w pewnym momencie Diakon poszedł po kawę, obgadałem z moim Prefektem, ostatnie kilka lat znajomości. Zazwyczaj nie szemrałem przeciw Niemu jak to potrafili zrobić Jego zaufani ludzie, jednak jeśli coś złego mówiłem, to teraz jestem pewien, że po prostu Go nie zrozumiałem... Do dziś.
Tak nawiasem to wyjaśnił mi to samo co mój Przyjaciel ostatnio w górach, innymi słowami, ale też hacząc o kulinaria (Jezuici mają w sobie wiele wspólnych cech).
Oprócz tego jazda z Diakonem przez autostradę (Tak w Polsce jest kawałek autostrady :P ) umocniła mnie w niektórych postanowieniach.
Tak nawiasem to wyjaśnił mi to samo co mój Przyjaciel ostatnio w górach, innymi słowami, ale też hacząc o kulinaria (Jezuici mają w sobie wiele wspólnych cech).
Oprócz tego jazda z Diakonem przez autostradę (Tak w Polsce jest kawałek autostrady :P ) umocniła mnie w niektórych postanowieniach.
niedziela, 25 maja 2008
Spóźniona notka
Tak wiele tematów się zebrało...
W Niedziele zauwarzyłem jak "obłuda" powoli wkrada się do mojego Świata... w MAGIS, w LSO.
-Kiedy jeden z Animatorów pokazał, że nie rozumie różnicy między "Chcę" a "Muszę". Powiedział: "Ja nie muszę tu być bo mam swoją grupkę" Jakby MAGIS zmuszał kogokolwiek do przynależności.
Ok. Może miał zły dzień... chociaż ma ich sporo od kiedy jest animatorem. Był kiedyś inny.
-Kiedy widzę czasem na Eucharystiach zachowania innych ministrantów i lektorów, zaczynam rozumieć, czemu niektórzy mają o Nas złe zdanie.
Siedzenie w zakrystii i robienie sobie jaj podczas Mszy Św.?
Kłótnie o funkcje? (ok to jeszcze zrozumiałe dla świerzo przyjętych ministrantów, ale nie dla takich starych lektorów)
Jedyne z czego się ucieszyłem w tym wszystkim to dar od Boga. Dał mi siłę przebaczać.
Wiele się miesza ostatnio w moim życiu. Dalej czuę zachęte by gdzieś zniknąć... Niestety Szary potwór "codzienność" z Mej Bajki mocno trzyma to co złapał.
W Niedziele zauwarzyłem jak "obłuda" powoli wkrada się do mojego Świata... w MAGIS, w LSO.
-Kiedy jeden z Animatorów pokazał, że nie rozumie różnicy między "Chcę" a "Muszę". Powiedział: "Ja nie muszę tu być bo mam swoją grupkę" Jakby MAGIS zmuszał kogokolwiek do przynależności.
Ok. Może miał zły dzień... chociaż ma ich sporo od kiedy jest animatorem. Był kiedyś inny.
-Kiedy widzę czasem na Eucharystiach zachowania innych ministrantów i lektorów, zaczynam rozumieć, czemu niektórzy mają o Nas złe zdanie.
Siedzenie w zakrystii i robienie sobie jaj podczas Mszy Św.?
Kłótnie o funkcje? (ok to jeszcze zrozumiałe dla świerzo przyjętych ministrantów, ale nie dla takich starych lektorów)
Jedyne z czego się ucieszyłem w tym wszystkim to dar od Boga. Dał mi siłę przebaczać.
Wiele się miesza ostatnio w moim życiu. Dalej czuę zachęte by gdzieś zniknąć... Niestety Szary potwór "codzienność" z Mej Bajki mocno trzyma to co złapał.
piątek, 23 maja 2008
Dzień w górach
Poranek "Piata Rano" jak to określił FlugsS (no i 55 minut) jakby to dodał zegarek. Dworzec PKS we Wrocławiu. Mżawka.
A my, ludzie którzy pragną MAGIS (więcej/Bardziej/lepiej) od siebie, czekamy na autobus, który zabierze nas w góry. Pokrzepieni zachętami opiekuna ("Ale na pewno chcecie jechać?!?" "Wiecie bo pada i w ogóle...")
Wchodzimy z (tak jakby) uśmiechem na ustach do tegoż środka komunikacji.
Na miejscu pożegnał nas szyderczy uśmiech kierowcy, mówiący: "Ładna pogoda... (Gdyby było cieplej i nie padało to bym się z Wami zabrał)".
Kiedy dotarliśmy na szlak, trasa wybierana była na zasadzie: "Która droga ładniejsza?"
To jednak był wstęp tej cudownej wędrówki. Podczas drogi rozmawiałem z Przyjacielem. Trochę pomógł mi odkryć w sobie to, czego sam nie dostrzegałem. Jednakże w między czasie wplótł w rozmowę dziwną propozycje. Mianowicie "odnowienie" swego oblicza. (tj. strój, zachowanie, strój, postawa, strój, nawyki, wygląd) i pozbycie się tego cholernego "Przepraszam, że żyję"(Ten txt akurat autorstwa O.Stanisława).
Normalnie odniósłbym się do tej propozycji jak zwykle... czyli moje konserwatywne Ja miałoby przewagę. Jednak teraz, mój Przyjaciel podał kilka sensownych argumentów. Powiedział też: "Nie zmieniaj swojego stylu, tylko go odnów". Każdą propozycję rozważaliśmy dokładnie... nie wszystkie zostały zaakceptowane, ale jednak. Mogę się delikatnie zmienić przez najbliższy czas.
Wieczorem spojrzałem na siebie "dziś i dawniej"... Nie jestem już tym gówniarzem (dosłownie i w przenośni) jak za dawnych lat. Sporo się zmieniłem. Teraz doszedł do mnie cichy szept duszy: "MAGIS".
Zobaczę ile będę umiał.
"A.M.D.G."
A my, ludzie którzy pragną MAGIS (więcej/Bardziej/lepiej) od siebie, czekamy na autobus, który zabierze nas w góry. Pokrzepieni zachętami opiekuna ("Ale na pewno chcecie jechać?!?" "Wiecie bo pada i w ogóle...")
Wchodzimy z (tak jakby) uśmiechem na ustach do tegoż środka komunikacji.
Na miejscu pożegnał nas szyderczy uśmiech kierowcy, mówiący: "Ładna pogoda... (Gdyby było cieplej i nie padało to bym się z Wami zabrał)".
Kiedy dotarliśmy na szlak, trasa wybierana była na zasadzie: "Która droga ładniejsza?"
To jednak był wstęp tej cudownej wędrówki. Podczas drogi rozmawiałem z Przyjacielem. Trochę pomógł mi odkryć w sobie to, czego sam nie dostrzegałem. Jednakże w między czasie wplótł w rozmowę dziwną propozycje. Mianowicie "odnowienie" swego oblicza. (tj. strój, zachowanie, strój, postawa, strój, nawyki, wygląd) i pozbycie się tego cholernego "Przepraszam, że żyję"(Ten txt akurat autorstwa O.Stanisława).
Normalnie odniósłbym się do tej propozycji jak zwykle... czyli moje konserwatywne Ja miałoby przewagę. Jednak teraz, mój Przyjaciel podał kilka sensownych argumentów. Powiedział też: "Nie zmieniaj swojego stylu, tylko go odnów". Każdą propozycję rozważaliśmy dokładnie... nie wszystkie zostały zaakceptowane, ale jednak. Mogę się delikatnie zmienić przez najbliższy czas.
Wieczorem spojrzałem na siebie "dziś i dawniej"... Nie jestem już tym gówniarzem (dosłownie i w przenośni) jak za dawnych lat. Sporo się zmieniłem. Teraz doszedł do mnie cichy szept duszy: "MAGIS".
Zobaczę ile będę umiał.
"A.M.D.G."
czwartek, 22 maja 2008
Rozpiska
Jak wskazuje tytuł to bardziej plan "czegoś" niż notka ;]
Jutro wypad MAGISowy w góry. W sobotę będe w Kłodzku... W Niedziele "z rana" wracam ;]
Więc jak widać w WeekEnd bedzie ciężko mnie łapnąć :P
A to tak tylko żeby nie odpowiadać na 100 identycznych pytań :]
Jutro wypad MAGISowy w góry. W sobotę będe w Kłodzku... W Niedziele "z rana" wracam ;]
Więc jak widać w WeekEnd bedzie ciężko mnie łapnąć :P
A to tak tylko żeby nie odpowiadać na 100 identycznych pytań :]
wtorek, 20 maja 2008
Dziś
Dziś gadałem z Przyjacielem...
(Tak! Mam Przyjaciół.)
Rozmawialiśmy trochę o samotności ukrytej w głębi każdego człowieka... nie zrozumcie mnie źle... nie chodzi o samotność w sensie fizycznym. Chodzi o samotność, której żaden człowiek nie może zapełnić, której nie zapełni pasja, hobby itp.
Paradoksalnie wracając do domu poczułem brak samotności... a dokładnie możliwości zniknięcia gdzieś na nieokreślony czas. Gdzieś gdzie mógłbym się odciąć od codzienności. Przeżyć Przygodę. Sam na sam z Bogiem. Potem, w tej dziczy serca, przysiąść i porozmyślać o Naszych planach na moje życie.
Ech... marzenia :PP nie w tym systemie ;/
Bądźcie pozdrowieni Bracia i Siostry w Panu Naszym.
AMDG
(Tak! Mam Przyjaciół.)
Rozmawialiśmy trochę o samotności ukrytej w głębi każdego człowieka... nie zrozumcie mnie źle... nie chodzi o samotność w sensie fizycznym. Chodzi o samotność, której żaden człowiek nie może zapełnić, której nie zapełni pasja, hobby itp.
Paradoksalnie wracając do domu poczułem brak samotności... a dokładnie możliwości zniknięcia gdzieś na nieokreślony czas. Gdzieś gdzie mógłbym się odciąć od codzienności. Przeżyć Przygodę. Sam na sam z Bogiem. Potem, w tej dziczy serca, przysiąść i porozmyślać o Naszych planach na moje życie.
Ech... marzenia :PP nie w tym systemie ;/
Bądźcie pozdrowieni Bracia i Siostry w Panu Naszym.
AMDG
niedziela, 18 maja 2008
Stara modlitwa
"Boże, Ty wiesz wszystko, znaczy tak mi się wydaje, bo Cię nazywają wszechwiedzącym. Mówią też, żeś jest Miłością. Jeśli kochasz człowieka i wiesz co dla niego dobre, to jestem gotów, byś spełnił swoją wolę w moim życiu i moim życiem."
W późniejszym czasie (przełom lat) przekonałem się, że Dogmaty wiary zapomniały dodać w opisie Boga:
"Najlepsze poczucie humoru, jakie poznać jest dane człowiekowi."
W późniejszym czasie (przełom lat) przekonałem się, że Dogmaty wiary zapomniały dodać w opisie Boga:
"Najlepsze poczucie humoru, jakie poznać jest dane człowiekowi."
sobota, 17 maja 2008
Kolejny dziwny dzień?
Może zacznę od pierwotnego tytułu posta "Piep[wkurzająca]ona Rodzinka".
Pierwsze pytanie jakie się nasuwa to "Czemu Czucz tak twierdzi?" albo "Co On bredzi?".
Może i racja, ale dziś mnie wkurzyli (no dobra zdenerwowali) . Od rana do mojego powrotu z Mszy Św. prowadzili bezsensowne kłótnie. Pierwszy ryk bojowy wydała rano starsza siostra. Później już tylko podburzała młodszą siostrę przeciw bratu. Ostatecznie Miśka (tak czasem nazywam siostrę młodszą) tak się zapaliła agresją, że pyskowała do Ojca (jeszcze zanim ze zdenerwowania sobie wypił). ;/
Na szczęście w nocy wraca Mama i jutro jakoś złoży ten dom do kupy... albo go wyciągnie z niej. Babcia stwierdziła, że dobrze, że mnie nie było. A propo, moja babcia to osoba, która cierpi na wiele chorób związanych podobno z nerwami, teraz podobno błędnik, ale ja tam za uwarzyłem ostrą depresje (nie każdy życzy sobie szybkiej śmierci).
Na szczęście przez parę lat nauczyłem się, lać na to co dzieje się w okół mnie, gdy to "otoczenie" nie chce, żebym się wtrącał.
Pierwsze pytanie jakie się nasuwa to "Czemu Czucz tak twierdzi?" albo "Co On bredzi?".
Może i racja, ale dziś mnie wkurzyli (no dobra zdenerwowali) . Od rana do mojego powrotu z Mszy Św. prowadzili bezsensowne kłótnie. Pierwszy ryk bojowy wydała rano starsza siostra. Później już tylko podburzała młodszą siostrę przeciw bratu. Ostatecznie Miśka (tak czasem nazywam siostrę młodszą) tak się zapaliła agresją, że pyskowała do Ojca (jeszcze zanim ze zdenerwowania sobie wypił). ;/
Na szczęście w nocy wraca Mama i jutro jakoś złoży ten dom do kupy... albo go wyciągnie z niej. Babcia stwierdziła, że dobrze, że mnie nie było. A propo, moja babcia to osoba, która cierpi na wiele chorób związanych podobno z nerwami, teraz podobno błędnik, ale ja tam za uwarzyłem ostrą depresje (nie każdy życzy sobie szybkiej śmierci).
Na szczęście przez parę lat nauczyłem się, lać na to co dzieje się w okół mnie, gdy to "otoczenie" nie chce, żebym się wtrącał.
piątek, 16 maja 2008
Podnieść się?
Rycerz ów płynął rzeką, dzieląc tę niebieską wstęgę czerwienią swej krwi i niepotrzebnego już smutku. Nie miał on jednak sił, by kontrolować gdzie rzuci go woda. Zauwarzył tą scenę Król przebywający ze swym wojskiem nad brzegiem rzeki. Wysłał więc swego sługę, by ten wyciągnął rycerza z wody. Mały łysy sługa Króla wyciągnął rycerza z rzeki, którą miejscowi nazywali "sterilis despero" to jest: "zbędna rozpacz".
Pora wstać... może przyjdzie świt. ;]
Pora wstać... może przyjdzie świt. ;]
Subskrybuj:
Posty (Atom)